Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie miesiąca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie miesiąca. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 marca 2019

Podsumowanie marca

0
Marzec minął mi w zastraszającym tempie. Na uczelni nie zwalniają, przez co ja też rzadko kiedy mam na chwilę oddechu. Nie ukrywam, że moje zapasy postów napisanych do przodu również się wyczerpały, więc w kwietniu będę zmuszona pisać recenzje na bieżąco, a patrząc na ilość zapowiedzianych kolokwiów, mam naprawdę złe przeczucia co do mojej aktywności na blogu... Pamiętajcie jednak, że zdjęcia na moim bookstagramie (@booksbygeekgirl) pojawiają się na bieżąco, więc jeśli się za mną stęsknicie, powinniście tam wpaść ;) Bądźmy jednak dobrej myśli i nie martwmy się na zapas kwietniem, a podsumujmy marzec! Swoją drogą, właśnie stuknęło mi 22 lata... Mam być przerażona czy jeszcze nie? ;) 


Z R E C E N Z O W A N E

W marcu opublikowałam aż sześć recenzji (w końcu trochę nadrobiłam! Ale wciąż do napisania mam ponad dziesięć opinii... Ratunku!). Miesiąc rozpoczęliśmy od Weterana, o którym słyszałam bardzo dobre rzeczy, niestety romans toczył się dla mnie zdecydowanie zbyt szybko i był odrobinę zbyt naiwny, ta książka nie powinna być też określana mianem retellingu, bo niewiele ma wspólnego z Piękną i Bestią poza paroma punktami. Następnie podzieliłam się z wami moimi wrażeniami po lekturze Geniusza. Przekrętu, czyli drugiego tomu zachwycając serii dla młodzieży, która jest niczym skrzyżowanie Illuminae z Endgame. Powinno być o tej trylogii zdecydowanie głośniej, więc jeśli młodzi geniusze ratujący świat przez zagładą brzmią dla was intrygująco, koniecznie musicie po nią sięgnąć. Kochając pana Danielsa to kolejna zrecenzowana przeze mnie w tym miesiącu książka i chociaż ogólnie była dobra, to czuję się nią odrobinę rozczarowana. Słyszałam same zachwyty na temat tej pozycji, natomiast na mnie nie wywarła dużego wrażenia, nie poruszyła żadnych strun w moim sercu, po prostu mnie nie zachwyciła, ale to całkiem zacna historia na jeden wieczór dla relaksu. Dalej mamy Zakochanego przez przypadek, który ma jeden z najbardziej oryginalnych pomysłów na fabułę, z jakimi się spotkałam, ale zabrakło mi tego czegoś, zbyt leniwe tempo i za mało treści... Warto jednak doczytać do końca, bo finał sprawił, że mózg mi eksplodował, wywrócił właściwie całą historię do góry nogami! Chyba marzec możemy zaliczyć jako miesiąc romansowy, bo na blogu pojawiła się kolejna recenzja romansu, a mianowicie Mieszkając z wrogiem. Sam motyw wroga nie został dobrze wykorzystany, więc nie nastawiajcie się za bardzo na love-hate relationship, lecz pod każdym innym względem ta lektura jest niesamowita! W końcu bohaterowie, którzy komunikują się ze sobą i rozmawiają o swoich wątpliwościach! To dojrzała historia, w której na pierwszy plan nie wysuwa się nawet wątek romantyczny, a motyw miłości pomiędzy ojcem a córką, nawet kiedy nie łączą ich więzy krwi i według mnie to jest cudowne. Na koniec marca nareszcie opublikowałam moją zaległą recenzję Geminy, która według mnie jest jeszcze lepsza od Illuminae! Zakochałam się przede wszystkim w naszych głównych bohaterach i w ich relacji, ale Gemina to prawdziwy rollercoaster emocji, który nie pozwoli wam odetchnąć nawet przez chwilę.




I N N E  P O S T Y

W tym miesiącu pojawiło się sporo recenzji, stąd mniej postów okołoksiążkowych. Na początku marca pojawiło się TOP 10: Książkowe pet peeves, post ten został zresztą zainspirowany przez dyskusję pod jednym ze zdjęć na moim bookstagramie, więc jeśli jeszcze mnie nie obserwujecie, koniecznie wpadajcie na profil (@booksbygeekgirl)! Natomiast drugim postem była kolejna paczka koreańskich dram, czyli Przegląd dramowy #5 z ośmioma serialami, które obejrzałam na przestrzeni stycznia, lutego i marca tego roku. Zaliczyłam tylko dwie wpadki, a pozostałe produkcje są jak najbardziej warte dania im szansy, najbardziej jednak polecam Touch Your Heart, które jest przeurocze i na pewno was w sobie rozkocha.



Czytaj dalej »

środa, 27 lutego 2019

Podsumowanie lutego

0
Luty był dla mnie bardzo zajętym miesiącem. Na początku zmagałam się z sesją, w trakcie przerwy semestralnej również nie miałam zbyt wiele czasu na odpoczynek, co wynikało z załatwiania wielu spraw (I robienia zdjęć na instagrama. Wielu zdjęć. Wielu, wielu, wielu zdjęć.), a później rozpoczęłam semestr letni na uczelni, który już od pierwszego tygodnia dał mi w kość i od wielu starszych kolegów słyszałam, że właśnie ten semestr na drugim roku jest jednym z najtrudniejszych w całym toku studiów, także będzie zabawa. Odbiło się to na moim oglądaniu dram (możecie uwierzyć, że od ponad miesiąca nie obejrzałam żadnego koreańskiego serialu?! Bo ja nie), ale za to z książkami jest już o wiele lepiej, bo w lutym przeczytałam osiem książek! Jestem niesamowicie dumna z tego wyniku, a choć trochę się obawiam, że w marcu już nie uda mi się powtórzyć tego osiągnięcia, to liczę na to, że dobra passa się utrzyma. Nadrabiam też intensywnie recenzje, bo uzbierało mi się aż dwanaście opinii o samych książkach do napisania, a gdyby w to wliczyć jeszcze seriale i filmy... O rany, nie chcę nawet o tym myśleć. Stąd, chociaż luty był dla mnie naprawdę pracowity, zapowiada się na to, że marzec będzie jeszcze bardziej aktywny. Na razie musimy jednak podsumować ten miesiąc.

Z R E C E N Z O W A N E

W lutym opublikowałam pięć recenzji. Miesiąc rozpoczęliśmy z Okrutnym księciem, czyli najnowszym objawieniem literatury young adult... Które mi się nie spodobało. Nie jestm w stanie zrozumieć hype'u i uwielbienia otaczającego tę książkę, bo w najlepszym razie jest ona średnia i nie prezentuje sobą czegoś specjalnie oryginalnego czy porywającego. Bohaterowie postępują według mnie nielogicznie, przez co cała fabuła nie ma dla mnie zbyt wiele sensu, ale koniec Okrutnego księcia zaintrygował mnie na tyle, że chcę sięgnąć po drugi tom. Następnie mieliście okazję zapoznać się z moją opinią na temat Konkursu Julie Murphy, czyli młodzieżówki, która bardzo mi się podobała, choć kompletnie się tego nie spodziewałam. Opowiada historię otyłej Willowdean, która postanawia wystartować w konkursie piękności, ale autorka nie skupia się tutaj na tuszy dziewczyny czy potrzebie akceptacji, a raczej na zwykłym, codziennym życiu, a powieść nie jest ani prześmiewcza, ani zbyt słodka. Później nadszedł czas na It ends with us, czyli książkę Colleen Hoover, która sprawiła, że zaczęłam o wiele bardziej szanować ją jako autorkę, bo napisanie podobnej historii musiało wymagać od niej wiele odwagi. It ends with us to niezwykle ważna, trudna historia, pełna nagich prawd, którą po prostu trzeba przeczytać. Dalej zrecenzowałam Geniusza. Grę od Wydawnictwa Albatros i uwierzcie mi, o tej książce powinno być zdecydowanie głośniej! Idealne połączenie Illuminae z Endgame, zaskakuje, wzrusza, rozbawia i zmusza do przemyśleń, a przy tym jest podane w cudownej formie. Na zakończenie lutego zostawiłam najlepsze, czyli Nibynoc Jay'a Kristoffa, według mnie najlepszą książkę, jaką przeczytałam w 2018 roku! Koniecznie musicie ją przeczytać, bo każdy aspekt tej powieści jest genialny, rozpoczynając na oryginalnej budowie świata przedstawionego przez doskonałe rozłożenie akcji oraz błyskotliwy, lekko sarkastyczny styl pisania po kreację bohaterów.




I N N E  P O S T Y

W tym miesiącu opublikowałam dwa takie posty, z czego pierwszy – 100 książek, które chciałabym przeczytać [2019] – cieszył się całkiem dużą popularnością. Jest to nic innego jak zestawienie powieści, które chciałabym przeczytać w obecnym roku. Jak na razie nie powiem, żeby wykreślanie tytułów z tej listy szło mi wybitnie, ale to dopiero drugi miesiąc 2019, więc bądźmy dobrej myśli ;) Drugi post z kolei to Przegląd filmowy #4, gdzie podzieliłam się z wami moimi wrażeniami odnośnie pięciu filmów, jakie obejrzałam na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy. Znajdziecie tam moją opinię m. in. o Wonder Woman i Narodzinach gwiazdy, dlatego mam nadzieję, że was zainteresowałam!



Z moich planów nołlajfa na luty właściwie nic nie wyszło, więc nie wiem, czy jest sens dzielenia się z wami planami na marzec, ale możemy spróbować ;) Na pewno wrócić do regularnego publikowania na instagramie (@booksbygeekgirl), gdyż przez natłok obowiązków zdarzało się, że grafik się trochę rozjeżdżał o jeden dzień ;) Ale jestem tam jak najbardziej aktywna, więc serdecznie was zapraszam. W marcu będę obchodziła też swoje dwudzieste drugie urodziny... Jak ten czas szybko pędzi! 
Czytaj dalej »

środa, 30 stycznia 2019

Podsumowanie stycznia

0
Styczeń to zawsze jedna wielka niewiadoma. Ogólnie byłam dość mocno zmotywowana, wydarzyło się kilka fajnych rzeczy, jak i kilka nieprzyjemnych, ale jak dla wszystkich studentów jest to dla mnie raczej okres na przetrwanie niż czas wielkich planów. Tak naprawdę w momencie, w którym pojawi się to podsumowanie, sama sesja jeszcze się dla mnie nie zaczęła, bo pierwszy egzamin mam jutro, jednak w międzyczasie pojawiło się mnóstwo zaliczeń. Mimo to udało mi się przeczytać pięć książek w natłoku tych wszystkich obowiązków, z czego jestem bardzo zadowolona, choć miałam cichą nadzieję na co najmniej sześć. Ale mam nadzieję, że jeśli zdam egzaminy w pierwszym terminie, będę sobie mogła pozwolić na czytanie w trakcie przerwy międzysemestralnej. Obejrzałam też pięć dram, wróciłam na basen i do pisania, można więc powiedzieć, że byłam w tym miesiącu bardzo zmotywowana. W styczniu na moim Instagramie (koniecznie wpadajcie!) wybił też pierwszy 1000 obserwatorów, z czego jestem niesamowicie dumna, a miesiąc kończymy z jeszcze większą liczbą, więc jestem mega dumna! Wybrałam się też na BTS World Tour Love Yourself: Koncert z Seulu i dostarczył mi on niezapomnianych wrażeń, choć wciąż ubolewam, że nie udało mi się zobaczyć chłopców na żywo, gdy koncertowali w Europie. Macie już pewnie dość mojego gadania, dlatego przechodzimy do podsumowania!


Z R E C E N Z O W A N E

W tym miesiącu na blogu ponownie pojawiły się cztery recenzje. Zaczęliśmy od Hashtagu, czyli mojego pierwszego i niestety nieudanego spotkania z Remigiuszem Mrozem. O ile podobał mi się klimat całej historii, o tyle przez większość czasu czułam się znudzona niepotrzebnymi wywodami gospodarczymi i filozoficznymi, głównej bohaterki nie da się polubić, a styl był niezwykle męczący. Inni czytelnicy podpowiadali, żebym jeszcze dała mu szansę, tym razem poprzez serię o Chyłce, ale jeśli i ta lektura będzie nieudana, chyba będę musiała się pogodzić z myślą, że polski mistrz kryminału nie jest dla mnie. Następnie mogliście się zapoznać z moją opinią na temat Szeptuchy, co do której miałam duże oczekiwania ze względu na słowiańskie wierzenia, tymczasem dostałam niewyobrażalnie irytującą główną bohaterkę, żenujący humor, a cała akcja, której nie było zbyt wiele, stanowi tło dla insta love pomiędzy Gosią a Mieszkiem, choć właściwie w ogóle się nie znają. Dalej mamy Cuda za rogiem i może fajerwerków nie było, jednak za pomocą swojej książki Keigo Higashino przekazuje naprawdę ważne wartości, które warto wcielić w życie. Na koniec zaserwowałam wam recenzję Luonto Melissy Darwood, czyli kolejna książka polskiej autorki! Nie zdawałam sobie wcześniej z tego sprawy, jednak pod tym względem styczeń można uznać za polski miesiąc, nigdy nie opublikowałam tylu recenzji rodzimych twórców w przeciągu miesiąca! Luonto zaczęło się naprawdę dobrze, ale wraz z kolejnymi stronami miałam coraz większego mindfucka i ostatecznie mam bardzo mieszane odczucia względem tej historii, dlatego musicie sięgnąć sami, żeby się przekonać, czy trafi w wasz gust.




I N N E  P O S T Y

Opublikowałam aż cztery posty okołoksiążkowe! To dość sporo, ale świetnie bawiłam się podczas ich pisania. Najpierw zapoznałam was z moją Półką wstydu na 2019 rok, czyli książkami, które najdłużej czekają na przeczytanie w mojej biblioteczce. To nic, że już po publikacji uświadomiłam sobie, że jest kilka, które czekają jeszcze dłużej xD Następnie był Stosik z moimi zdobyczami z ostatnich miesięcy, z którego jestem bardzo zadowolona, a później podzieliłam się z wami moimi Postanowieniami czytelniczymi na 2019 rok. Są to dość ambitne plany i obawiałam się, jak to wyjdzie w zderzeniu z rzeczywistością, ale w styczniu zaczęłam wcielać je w życie, więc na razie wygląda to naprawdę dobrze! Jeśli jeszcze nie podzieliliście się ze mną swoimi postanowieniami, koniecznie musicie to zrobić. Na końcu przygotowałam dla was Przegląd dramowy, już czwarty, w którym opublikowałam moje wrażenia odnośnie koreańskich seriali obejrzanych na przestrzeni października, listopada i grudnia. Było ich mniej, niż do tego przywykliście, ale przynajmniej tym razem nie zarzuciłam was lawiną tekstu ;)




Moje plany na luty? Odpocząć ;) Podobno czwarty semestr na medycynie daje w kość, dlatego muszę nabrać sił. Planuję porobić dużo zdjęć na instagrama, bo mój magiczny zapas się kurczy. Oczywiście chcę przeczytać dużo książek, obejrzeć mnóstwo filmów i generalnie oddawać się życiu nołlajfa. A wy zdradźcie mi w komentarzach, jak spędzacie ferie? 
Czytaj dalej »

środa, 28 listopada 2018

Podsumowanie listopada

0
Listopad był pełen pozytywnych wrażeń. Mimo że jest to już połowa semestru zimowego, miałam mnóstwo okazji do odpoczynku, z czego jestem bardzo zadowolona. Może nie przełożyło się to na liczbę przeczytanych książek, bo byłam dość zajęta, to i tak jestem usatysfakcjonowana listopadem pod względem czytelniczym, głównie dlatego, że powróciła do mnie prawdziwa motywacja do czytania! Przez ostatnie miesiące coś tam zaczęłam czytać, ale było to pozbawione jakiejś wewnętrznej radości, za to teraz jestem strasznie podekscytowana każdą kolejną lekturą i nie mogę się doczekać, aż uda mi się znaleźć chwilę na czytanie! Zdążyłam już zapomnieć, co to za uczucie, dlatego teraz jestem zachwycona moim pozytywnym nastawieniem do książek. Tak jak wam mówiłam, w listopadzie wybrałam się na weekend do Pragi, byłam też na filmie z trasy koncertowej BTS (przynajmniej tym próbuję sobie wynagrodzić to, że nie zdobyłam biletów na koncert...), czyli Burn The Stage: The Movie, który niesamowicie mnie wzruszył, a Suga już w ogóle wygrał wszystko, wybrałam się też na drugą część Fantastycznych zwierząt... Jednak nie przedłużając, przejdźmy do podsumowania listopada!


Z R E C E N Z O W A N E

W tym miesiącu na blogu pojawiły się ponownie cztery recenzje książek. To chyba jakaś szczęśliwa liczba, bo od reaktywacji dokładnie tyle moich opinii pojawia się w każdym miesiącu na blogu. Tym razem rozpoczęliśmy recenzją cudownego Ostatniego Namsary Kristen Cicarelli, czyli jednej z lepszych powieści z gatunku young adult fantasy, jakie przeczytałam w tym roku. Oczarowuje bogactwem treści, świetnie wykreowanymi bohaterami, niezapomnianym klimatem świata wykreowanego i oczywiście smokami! Następnie mieliście okazję poznać moją opinię na temat Słońce też jest gwiazdą Nicoli Yoon, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła! Jest to krótka historia skierowana do młodzieży, ale wywołała u mnie głębokie poruszenie i zmusiła do refleksji. Autorka w niesamowity sposób łączy ze sobą dwie różne kultury – koreańską i jamajską – tworząc historię nie tylko o własnej identyfikacji w tyglu kulturowym i rasizmie oraz pięknej historii miłosnej przełamującej wszelkie bariery, bo ta powieść to zdecydowanie coś więcej, ale o tym przekonacie się tylko, jeśli po nią sięgniecie. Następnie zabrałam się za The Hate U Give. Nienawiść, którą dajesz, czyli kolejną książkę poruszającą kwestię rasizmu, choć w o wiele bardziej dosadny sposób. Nie zgadzam się ze wszystkimi wątkami zawartymi w tej powieści, ponieważ wydaje mi się, że w tym wszystkim dyskryminuje białych, ale warto przeczytać choćby ze względu na niesamowity wątek rodzinny czy zmierzenie się z historiami, które w USA mają miejsce na co dzień. Ostatnią recenzją była recenzja Wiatrodzieja Susan Dennard, czyli drugiego tomu Czaroziem. Co prawda kolejna odsłona serii mnie nie porwała, ale pewnie i tak sięgnę po trzecią część, bo jestem masochistką, a poza tym naprawdę chcę poznać dalsze przygody Iseult i Aeduana, czyli jedynych postaci, których los mnie w ogóle obchodzi w tej serii.




I N N E   P O S T Y

Pojawiło się ich w tym miesiącu odrobinę mniej, ale naprawdę dobrze mi się je pisało! Najpierw przedstawiłam wam Stosik #16, czyli zbiór książek, które przez wrzesień i październik zasiliły moją biblioteczkę, z wyłączeniem zdobyczy na Krakowskich Targach Książki, bo zdjęcie było robione w Rzeszowie, a cudowności z KTK zostały we Wrocławiu xD Mimo to uważam, że stosik był całkiem zacny i już się zapowiada, że kolejny będzie większy. Następnie, już pod koniec listopada, opublikowałam recenzję Fantastycznych zwierząt: Zbrodni Grindelwalda. Jeśli mieliście okazję zapoznać się z moją opinią, wiecie, że jestem raczej rozczarowana tą produkcją, której mogę zarzucić naprawdę wiele błędów logicznych i w tej chwili wydaje mi się, że ta seria nie ma nam niczego do zaoferowania, a jest jedynie sposobem na zarobienie większej ilości pieniędzy. W tym filmie tak wiele rzeczy było nie tak, że tutaj nawet nie będę próbowała ich wymieniać. Musicie jednak pamiętać, że w recenzji zawarłam mnóstwo spojlerów, dlatego nie czytajcie jej, jeśli seans dopiero przed wami! A jeśli widzieliście już film, gorąco zapraszam do dyskusji ♥



Moje plany na grudzień? Na razie nie istnieją ;) Czeka mnie sporo zaliczeń z różnych przedmiotów na studiach, dlatego wiem, że będę miała nieco mniej czasu na czytanie i blogowanie. Czas świąt też jest takim okresem, gdy teoretycznie powinniśmy wypoczywać, a zawsze jest więcej do zrobienia ;) Standardowo na pewno pojawią się podsumowania roku, choć już się ich boję, bo wiem, że zwłaszcza to czytelnicze wypadnie kiepsko. Nie zabrałam się jeszcze za nie, a to już źle świadczy, ponieważ takie podsumowania z reguły są pracochłonne. Mam jednak nadzieję, że ze wszystkim się wyrobię! A wy macie jakieś szczególne plany na ostatni miesiąc w roku? 
Czytaj dalej »

środa, 31 października 2018

Podsumowanie października

0
W październiku musiałam wrócić na uczelnię i już się zaczęło... W przeciągu pierwszego miesiąca miałam tyle wejściówek i kolokwiów, że aż sama w to nie wierzę, strach się bać, co będzie dalej. Mimo to sukcesywnie piszę recenzje na bloga, staram się być aktywna na Instagramie na tyle, na ile pozwalają mi na to komunikacja miejska i wykłady (xD). Do tego w październiku udało mi się przeczytać 3 książki, z czego jestem raczej średnio zadowolona, mam nadzieję, że listopad będzie lepszy. Do tego razem z Chaos Cupcake wybrałam się na Targi Książki w Krakowie i jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu ♥ Same targi wypadły dość średnio w moim odczuciu, ale dobrze było się tak wyrwać na weekend, do tego obkupiłam się jak szalona na stoisku EpikPage ;) 


Z R E C E N Z O W A N E

W październiku na blogu pojawiły się cztery recenzje książek. Miesiąc zaczęliśmy z Pasażerką Alexandry Bracken. Miałam okazję zapoznać się już z ta autorką przy okazji jej trylogii Mroczne umysły, jednak ta powieść jest według mnie słabsza od jej poprzednich książek. Bracken nie stanęła na wysokości zadania, ta historia miała tak ogromny potencjał, a został on kompletnie zmarnowany, do tego dochodzi moja ogromna niechęć do głównej bohaterki i przepis na katastrofę gwarantowany. Następnie mogliście przeczytać recenzję Języka cierni Leigh Bardugo, czyli jednej z moich najukochańszych autorek. Oczywiście i tym razem nie zawiodła, tworząc niesamowity, klimatyczny zbiór opowiadań z krain, które poznaliśmy przy okazji jej uniwersum Grisza. W ramach mojego przekonywania się do polskich pisarzy, sięgnęłam po Clovisa La Fay. Magiczne akta Scotland Yardu i powiem wam, że to było naprawdę dobre! Może opisy momentami mnie nużyły, lecz świat wykreowany był intrygujący, a bohaterowie wielowymiarowi i przyjemnie wspominam tę lekturę. Nie spodziewałam się, że aż tak przypadnie mi do gustu. Na końcu nareszcie opublikowałam zaległą recenzję Dworu skrzydeł i zguby Sary J. Maas. Książkę przeczytałam jeszcze w kwietniu, lecz długo nie potrafiłam zebrać moich myśli. Szczerze, seria Dworów nie jest jakaś specjalnie wybitna i w zasadzie mogę powiedzieć, że kocham ją tylko ze względu na drugi tom, czyli niezapomniany, cudowny Dwór mgieł i furii. Zakończenie trylogii odnoszącej się do losów Feyry i Rhysanda był całkiem w porządku, ale mnie nie zauroczył, zabrakło mi akcji, a Sarze odwagi... Więcej jednak przeczytacie o tym w recenzji ;)




I N N E   P O S T Y

Październik zaczęliśmy od mojego podsumowania pierwszego miesiąca spędzonego na Instagramie! Przedstawiłam wam kilka powodów, dla których naprawdę warto dołączyć do społeczności bookstagramowiczów, za niedługo minie drugi miesiąc i wciąż jestem zachwycona tym miejscem. Jeśli jeszcze nie widzieliście mojego profilu, koniecznie wpadnijcie i zostawcie po sobie ślad (@booksbygeekgirl)! Następnie kontynuowałam naszą małą serię i opublikowałam drugi przegląd dramowy, w którym przedstawiłam wam tytuły, jakie obejrzałam na przestrzeni kwietnia, maja i czerwca! Na liście znalazło się kilka naprawdę wartych polecenia seriali, zarówno tych o lżejszej, jak i dojrzalszej tematyce, dlatego jestem pewna, że każdy z was znajdzie coś dla siebie. Później na blogu pojawił się Przegląd filmowy #2, w którym opowiedziałam wam o pięciu nowych filmach, jakie obejrzałam.


Listopad to miesiąc, w którym będę jeszcze bardziej zajęta niż teraz. 9-11 listopada jadę na wycieczkę do Pragi, oczywiście mam zamiar wybrać się do kina na Fantastyczne Zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda oraz Burn The Stage: The Movie z moim ukochanym BTS ♥ W międzyczasie pewnie dopadnie mnie uczelnia, ale staram się o tym nie myśleć ;) A wy jakie macie plany na listopad? Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach! Oraz oczywiście wrażeniami z Targów Książki w Krakowie! Byliście czy nie udało wam się dotrzeć? Co wam się podobało, a co nie? Jakie książki przywieźliście ze sobą? 
Czytaj dalej »

sobota, 29 września 2018

Podsumowanie września

Szczerze mówiąc, bałam się. Bałam się, czy po takiej przerwie będę w stanie wrócić do regularnego blogowania i publikowania postów, choć bardzo tego pragnęłam. Myślę, że wrzesień możemy uznać za sukces i mam nadzieję, że uda mi się utrzymać taki tryb pracy przynajmniej do pierwszej sesji. Mój słodki odpoczynek dobiega końca, w październiku wracam na uczelnię, aby zmierzyć się z drugim rokiem medycyny, mimo to mam nadzieję, że także w roku akademickim uda mi się przeczytać dużo książek i napisać dla was wiele artykułów. Chociaż z publikacją postów radziłam sobie dobrze, być może czujecie, że nie udzielałam się mocno w komentarzach i na blogu, za co strasznie was przepraszam, ale dopadła mnie złośliwość rzeczy martwych i mój komputer postanowił się zepsuć w najmniej odpowiednim momencie. Mimo to starałam się nadrabiać aktywnością na moim Instagramie (@booksbygeekgirl), którego założyłam właśnie we wrześniu i na którego bardzo serdecznie was zapraszam! Uwielbiam przeglądać piękne zdjęcia, czerpać z nich inspiracje, a do tego rozmawiać z wami w komentarzach odnośnie książek, bookstagram to niesamowita społeczność i mam nadzieję, że zaczniecie śledzić mój profil, aby na bieżąco obserwować, co czytam i dyskutować ze mną o ulubionych lekturach!


Z R E C E N Z O W A N E
We wrześniu napisałam recenzje 4 książek. Myślę, że kiedy znowu wrócę do starego rytmu czytania, zacznie pojawiać się ich na blogu więcej, ale uważam, że cztery recenzje to i tak całkiem przyzwoity wynik. Tym razem wstrzymam się z wyborem najlepszej i najgorszej książki, ponieważ wszystkie te powieści były dla mnie miej więcej na tym samym poziomie. Żadna z nich specjalnie mnie zachwyciła, właściwie wszystkie w jakimś stopniu mnie rozczarowały i podejrzewam, że dość szybko wyparują z mojej pamięci. Miałam ogromne oczekiwania względem Kiedy wszystko się zmienia, bo pokochałam autorkę za jej Kiedy pada deszcz, ale była to do bólu przewidywalna, wręcz nudna powieść New Adult wykorzystująca wszystkie możliwe schematy. Dziewczyna ognia i cierni rozczarowała mnie budową świata przedstawionego i główną bohaterką, choć pod koniec fabuła obrała ciekawy kierunek, dzięki czemu udało mi się dobrnąć do końca. Jak powietrze jak na polską powieść jest całkiem przystępną historią, choć nie powala; może autorka nie korzystała z typowych dla tego gatunku chwytów, lecz była niekonsekwentna, a statyczne tempo powieści skutecznie uśmierciło moją ciekawość. Nareszcie udało mi się zabrać także za Opposition Jennifer L. Armentrout, czyli piąty i ostatni tom historii o Daemonie i Katy, którą zdążyłam pokochać przed laty, by nareszcie zabrać się za finał, niestety zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało, choć wciąż seria Lux jest dla mnie ogromnym źródłem rozrywki, a Armentrout jest niezawodna, jeśli chodzi o wyciąganie mnie z książkowego kaca!


I N N E
Na blogu pojawiły się także 4 dodatkowe teksty, piątym jest to podsumowanie miesiąca. Najpierw przywitałam was pierwszym artykułem po długiej przerwie, gdzie wytłumaczyłam wam moje zniknięcie – po tylu miesiącach byłam wam to winna – a także zapewniłam o powrocie motywacji do pisania. Następnie przyszedł czas na przedstawienie wam mojego book haulu, czyli książek, które zasiliły moją biblioteczkę na przestrzeni ostatnich miesięcy. Nie zapomniałam również podzielić się z wami wrażeniami odnośnie pierwszego amerykańskiego serialu, jaki oglądnęłam od... roku? Chyba coś takiego. Bez wątpienia była to dziwna jak na mnie produkcja, bo wcale z uwagą nie śledzę przygód superbohaterów, tymczasem Cloak&Dagger opowiada losy dwójki nastolatków, którzy wcielają się w taką rolę, w końcu to serial Marvela! Na koniec zostawiłam to, co tygryski lubią najbardziej, czyli pierwszy przegląd dramowy! Uzależniłam się od koreańskich dram, które stały się częścią mojej codzienności, stąd uzbierało się naprawdę sporo tytułów. W pierwszym przeglądzie opisałam krótko moje opinie odnośnie seriali, które obejrzałam na przestrzeni stycznia, lutego i marca. Kolejne przeglądy dramowe są już w przygotowaniu!


A co w przyszłym miesiącu? Na pewno kolejne recenzje, w tym między innymi Pasażerka Alexandry Bracken i Dwór skrzydeł i zguby Sary J. Maas. Możecie się również spodziewać przeglądu dramowego z kwietnia, maja i czerwca, odnowimy także serię TOP 5, być może uda mi się też coś naskrobać z serii Geek na tropie, choć tego akurat obiecać nie mogę. 
Czytaj dalej »

czwartek, 2 listopada 2017

Podsumowanie października

0
Tak, to ja. Jeszcze żyję, choć być może nie widać tego po gwałtownym spadku recenzji pojawiających się na blogu. Mam swojego powody, ale o nich przeczytacie niżej. Na razie zapraszam was do marnego, bo marnego podsumowania października!

ZRECENZOWANE


DODATKOWO


PODSUMOWANIE I PLANY

Wiem, że według początkowych założeń studia miały nie wpływać na moją aktywność na blogu, lecz wyszło jak wyszło. Nie będę ukrywała, że kompletnie nie miałam czasu na czytanie, nie wspominając nawet o pisaniu postów. Ta tendencja będzie się utrzymywała, jednak nie chcę zamykać bloga, w którego włożyłam mnóstwo pracy i całe swoje serce. Dlatego na razie podjęłam decyzję, że posty na Books by Geek Girl będą pojawiały się raz w tygodniu. Obecnie pojawiają się w soboty, ale możliwe, że jeszcze zmienię ten dzień na inny, więc bądźcie czujni! Mam nadzieję, że mimo zmniejszenia liczby pojawiających się recenzji, wciąż będziecie zaglądać na mojego bloga, bo to naprawdę wiele dla mnie znaczy <3 
Dla tych ciekawskich – przeżyłam pierwszy miesiąc na medycynie, yay! *taniec zwycięstwa* Nie taki diabeł straszny jak go malują, chociaż najgorsze dopiero przede mną ;) Trzymajcie kciuki, żebym wytrwała w tym optymistycznym nastawieniu, bo bez niego będzie ciężko xD 
Skoro przeczytałam tylko trzy książki, chyba nie ma sensu wybierać tej najlepszej i najgorszej. Nie miałam też zbyt wiele czasu na oglądanie koreańskich dram i powiem wam, że ten przymusowy odwyk absolutnie mi nie służy, więc w ramach pocieszenia możecie mi powysyłać śmieszne studenckie memy, bo ostatnio tylko one mnie trzymają przy życiu ;) No i kpop. Kpop to podstawa, by zachować jeszcze jakieś resztki energii *wcale nie mam ukrytego motywu i nie próbuję was przeciągnąć na jasną, kolorową, pełną szczęścia stronę energetycznego kpopu* *ale już skoro przy tym jesteśmy to koniecznie obczajcie BTS, Wanna One i Taeyanga xD*. 
Trzymajcie się ciepło, kochani, i nie zapominajcie o mnie!

Czytaj dalej »

piątek, 29 września 2017

Podsumowanie września

0

Wrzesień to miesiąc, który był pełen zawirowań i zmian. Moje życie nabrało ogromnego tempa w ostatnim czasie i ledwo za nim nadążam, choć jeszcze nie mieliście szansy tego odczuć. Oczy mi się już kleją, dlatego pozwolicie, że tym razem nie będę przedłużała i od razu przeskoczę do podsumowania.


ZRECENZOWANE

  • Illuminae, Amie Kaufman, Jay Kristoff, 579 stron ★★★★★★★★☆☆
  • Woda, która niesie ciszę, Brittainy C. Cherry, 427 strony ★★★★★★★☆☆☆
  • Raze, Tillie Cole, 398 stron ★★★★☆☆☆☆☆☆
  • Pochodnia w mroku, Sabaa Tahir, 510 stron ★★★★★★☆☆☆☆

DODATKOWO


PODSUMOWANIE I PLANY

Wrzesień był ostatnim miesiącem mojej wolności. Mogłam się lenić, czytać książki, oglądać koreańskie dramy i niczym nie przejmować, lecz wraz z nastaniem października rozpoczynam nowy etap w życiu. Studia. Nie jestem w stanie nawet opisać, jak się czuję, bo mam ogromną huśtawkę nastrojów – jestem mega podekscytowana, a już po chwili ogarnia mnie przerażenie i tak w kółko. Nowe miasto, nowe środowisko, nowe doświadczenia. W dodatku wybieram się na ciężkie studia i wiem, że czeka mnie trudna przeprawa. Od tygodnia jestem już we Wrocławiu i nie miałam ani chwili oddechu, a studia jeszcze się nawet nie zaczęły! Z tego powodu nie wiem, jak bardzo blog ucierpi. Możliwe, że jakimś cudem uda mi się publikować posty z tą samą częstotliwością, jednak patrząc realistycznie, moja aktywność pewnie znacząco się obniży, choć na razie nie mam zamiaru porzucać Books by Geek Girl. Postaram się, żebyście za bardzo nie odczuli zawirowań w moim "prywatnym" życiu na blogu, ale trudno mi powiedzieć, jak będą wyglądały kolejne miesiące, ponieważ już teraz było mi trudno.
Jeżeli chodzi o najlepszą powieść miesiąca, to ten tytuł bez wahania przyznaję Illuminae. Nie jest to tylko ładnie opakowana książka, zawarta w środku historia jest pełnowartościowa, wciągająca i interesująca, dlatego jeśli macie jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, porzućcie je jak najprędzej! Najgorszą historią z kolei okazało się być Raze Tillie Cole. To była droga przez mękę, nic się tam nie trzymało kupy i jestem naprawdę zawiedziona jakością tej powieści po tym, co autorka zaprezentowała w Tysiącu pocałunków.
A mój plan na październik? Przeżyć.

Czytaj dalej »

czwartek, 31 sierpnia 2017

Podsumowanie sierpnia

0
Aż trudno mi uwierzyć w to, że wakacje dobiegły końca. Na całe szczęście czeka mnie jeszcze miesiąc wolnego, zanim rozpocznę moją uniwersytecką karierę, ale wrzesień na pewno będzie zabiegany, więc to dla mnie też koniec leniuchowania. Zanim to jednak nastąpi, mam dla was standardowe podsumowanie miesiąca, więc możecie sprawdzić, co się u mnie ostatnio działo.

ZRECENZOWANE


DODATKOWO


PODSUMOWANIE I PLANY

Muszę zacząć od tego, że w połowie sierpnia Books by Geek Girl obchodziło swoje drugie urodziny. Wciąż trudno mi uwierzyć, że przez ostatnie dwa lata regularnie publikowałam posty na blogu, który stał się dużą częścią mojego życia. Wiele się nauczyłam przez ten czas, otworzyłam się także na nowe rzeczy, od których wcześniej stroniłam (czyt. koreańskie dramy, bez których obecnie nie umiem już żyć). Blog był obecny w moim życiu, gdy musiałam zmierzyć się z maturą, teraz towarzyszy mi przy szaleństwie związanym ze studiami... Po prostu jest ze mną przez cały czas, a ja w zamian staram się wypełnić go moją pasją i jestem szczęśliwa, że dwa lata temu podjęłam decyzję o założeniu Books by Geek Girl. Chciałabym znowu Wam podziękować jako czytelnikom tego bloga, bo bez was pewnie już dawno bym się poddała, a tak wciąż prę do przodu, starając się nie tracić optymizmy. Dziękuję za każde wejście, każde słowo i w ogóle wasz wsparcie, nieważne, czy zaglądasz tutaj dzisiaj pierwszy raz, czy towarzyszysz mi od samego początku. To dla mnie niezwykle ważne.
Zgodnie z obietnicą, w sierpniu na blogu pojawiło się więcej recenzji k-dram niż do tej pory, popełniłam też swój pierwszy post odnośnie koreańskich seriali, w których wytłumaczyłam, dlaczego amerykańskie produkcje właściwie przestały dla mnie istnieć ;) Wciąż mam mnóstwo recenzji k-dram w wersjach roboczych, bo w sierpniu również spędziłam mnóstwo czasu na oglądaniu kolejnych pozycji z mojej listy must watch, więc lepiej bądźcie przygotowani! Moja obsesja rozrasta się w zastraszającym tempie, k-pop też mnie już wciągnął (Taeyang, Wanna One i EXO to moje życie ♥).
Jeżeli chodzi o powieści, to w tym miesiącu nie trafiła się żadna perełka, którą chciałabym wyróżnić. Najwięcej gwiazdek zgarnęła oczywiście Pieśń Jutra Samanthy Shannon, ale trzeba powiedzieć otwarcie, że szału nie było. Jeżeli chodzi o najgorszą powieść, to według ocen wychodzi na to, że jest nią Bez serca Marissy Meyer. Tragedii nie było, lecz dość mocno zawiodłam się na retellingu Alicji w Krainie Czarów, liczyłam na coś więcej.

To piękna piosenka. Po prostu posłuchajcie. Bez żadnych uprzedzeń. I zakochajcie się. W jego głosie lub kaloryferze, to już od was zależy ;)
Czytaj dalej »

poniedziałek, 31 lipca 2017

Podsumowanie lipca

0
Lipiec przemknął przez moje życie z prędkością światła. Ze względu na rozbijanie się po całej Polsce z papierami na studia, obsesyjne oglądanie koreańskich dram i łapanie kolejnych chorób mogę powiedzieć, że na pewno mi się nie nudziło ;) Z tego względu miałam trochę mniej czasu na czytanie, ale na szczęście wszystkie posty pojawiały się regularnie i zgodnie z grafikiem, więc jestem zadowolona.

ZRECENZOWANE


DODATKOWO


PODSUMOWANIE I PLANY

Przede wszystkim muszę podzielić się z wami dwoma cudownymi wiadomościami! Pierwsza jest taka, że po zaciętej walce z serwerami udało mi się zdobyć bilet na koncert Eda Sheerana w Polsce! Nawet nie wiecie, jak bardzo się ucieszyłam, bo niesamowicie zależało mi na tym, by pojawić się na tym koncercie, a teraz spełnię jedno z moich największych marzeń <3 Po drugie, w lipcu zaczęła się rekrutacja na studia i udało mi się dostać na wybrany kierunek na moim wymarzonym uniwersytecie. Cały rok ciężkiej pracy się opłacił, jestem z siebie dumna, choć łatwo nie było.
Na początku tego miesiąca przekroczyliśmy 150 000 wyświetleń! Serdecznie dziękuję każdemu, kto dołożył swoją cegiełkę w budowaniu tego bloga, dziękuję, że wchodzicie na Book by Geek Girl, czytacie moje wypociny i komentujecie. To już prawie dwa lata, za dwa tygodnie będziemy obchodzić drugą rocznicę powstania bloga i naprawdę trudno mi uwierzyć w to, że tak długo prowadzę tę stronę! Books by Geek Girl to okruch mojego serca wystawiony na publiczny widok i cieszę się, że wciąż tak dobrze prosperuje po prawie dwóch latach.
Cały lipiec niemal w zupełności poświęciłam koreańskim dramom, w które na nowo się wciągnęłam i nie wyobrażam sobie obecnie bez nich życia. W wersjach roboczych przetrzymuję ogromną ilość recenzji k-dram, więc w sierpniu możecie się spodziewać ich wysypu ;)

Czytaj dalej »

czwartek, 29 czerwca 2017

Podsumowanie czerwca

0
Chyba w końcu powrócił ten czas, gdy na samym początku podsumowania miesiąca zaczynam narzekać na to, jak szybko mijały mi kolejne tygodnie. Bo czerwiec dla mnie skończył się dosłownie w mgnieniu oka, nie mam pojęcia, kiedy ten czas mi zleciał. Nie oznacza to wcale, że był to dla mnie dobry miesiąc, ponieważ nie pamiętam drugiego, równie trudnego dla mnie okresu, właściwie wszystko, co mogło się posypać, posypało się, ale staram się nie tracić nadziei na to, że wciąż wszystko może się ułożyć. 

ZRECENZOWANE


DODATKOWO


PODSUMOWANIE I PLANY

Ach, nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę, że w końcu wróciłam i posty na blogu pojawiały się regularnie! Nie ukrywam, łatwo nie było, wciąż próbuję wygrzebać się z zaległości, lecz idzie mi to coraz lepiej i mam nadzieję, że wkrótce odnajdę swój stały rytm pracy, bo jednak zardzewiałam przez te ostatnie miesiące. Jutro odbieram wyniki matury, mocno trzymajcie kciuki! Bałam się, że oczekiwanie będzie mi się dłużyło i faktycznie tak było pod koniec maja, ale czerwiec minął mi błyskawicznie, głównie dlatego, że ciągle coś czytałam, oglądałam lub nadrabiałam zaległości ze znajomymi. Teraz intensywnie myślę nad wprowadzeniem zmian na bloga – nad nowym cyklem, nowym szablonem, jeszcze zobaczymy, czy uda mi się zebrać i przysiąść.
Najlepszą książką czerwca bezapelacyjnie zostaje Królestwo kanciarzy Leigh Bardugo, czyli drugi i ostatni tom Szóstki Wron. Ach, wciąż cierpię po rozstaniu z moimi ukochanymi bohaterami i pewnie jeszcze nieraz powrócę do tej historii, bo jest naprawdę genialna i każdemu z was polecam zapoznanie się z tą duologią! Najniższe noty w tym miesiącu zdobyły Confess oraz Piosenki o dziewczynie, obie po pięć gwiazdek, ale choć Confess okazało się być dużym rozczarowaniem, tytuł najgorszej książki czerwca powędruje do Piosenek o dziewczynie. Nie wiem, czy jestem za stara, czy Chris Russell po prostu nie miał nic do zaoferowania, ale faktem jest, że męczyłam się z tą książką bardziej niż z egzemplarzem od Hoover. Największym zaskoczeniem miesiąca pozostaje Czego pragnie mężczyzna Sabriny Jeffries, ta historia zupełnie niespodziewanie wkradła się do mojego serca i teraz mam straszną ochotę na romanse historyczne z nutką kryminału! Cudowne!
Lipiec może być dość zabieganym miesiącem z powodu rekrutacji na studia i związanym z tym szaleństwem, lecz liczę na to, że uda mi się utrzymać dobrą formę. Teraz przede wszystkim ciągnie mnie do filmów i seriali, choć piętrzące się na półkach stosy nieprzeczytanych książek wydają się nie maleć, więc czeka mnie ciężka przeprawa! Na koniec chciałabym wam wszystkim podziękować za cierpliwość w trakcie ostatnich miesięcy, gdy przygotowywałam się do matury i za to, że wciąż ze mną jesteście <3 Naprawdę ogromnie to doceniam!


Czytaj dalej »

środa, 31 maja 2017

Podsumowanie maja

0
Maj to miesiąc, który stał pod znakiem matur. W tym roku podchodziłam do nich drugi raz, ale stres wcale nie był mniejszy. Właściwie od połowy marca wszystko było podporządkowane tylko i wyłącznie egzaminom, dlatego blog dość mocno na tym ucierpiał, ale powoli wracam na właściwe tory. Szybko przebrniemy przez podsumowanie maja, bo z oczywistych względów, jeśli chodzi o bloga, nie jestem zadowolona z tego miesiąca.

ZRECENZOWANE


DODATKOWO


PODSUMOWANIE I PLANY

Maj był miesiącem stresu, ale dla wszystkich zainteresowanych – matury poszły mi bardzo dobrze, a egzamin z chemii wręcz wyśmienicie, dlatego mam nadzieję, że kiedy już otrzymam wyniki 30 czerwca, będę z nich zadowolona i wreszcie dostanę się nie tylko na wybrany kierunek, ale także do wymarzonego miasta, na którym bardzo mi zależy z różnych powodów. Mimo zakończenia maratonu maturalnego blog nie zaczął jeszcze funkcjonować normalnie, za co bardzo was przepraszam – wciąż odsypiam i nadrabiam zaległości z rodziną czy przyjaciółmi, lecz powoli gromadzę posty i mam nadzieję, że w czerwcu już uda mi się publikować regularnie. Intensywnie myślę też nad wprowadzeniem nowego cyklu, jednak jeszcze zdecydowanie za szybko, żeby mówić o szczegółach. Z tego miejsca pozdrawiam Burtona, który pomaga mi to ogarnąć ♥ i którego pewnie wkrótce będziecie mieli okazję poznać, jeśli wszystko dobrze pójdzie. Trzymajcie kciuki, żeby wszystko poszło gładko po mojej myśli, bo naprawdę chcę już do was wrócić! 

Czytaj dalej »

sobota, 29 kwietnia 2017

Podsumowanie kwietnia

0
Z góry uprzedzam, że dzisiaj będzie bardzo króciutko, bo tak naprawdę nie mam wam wiele do powiedzenia. Kwiecień to miesiąc intensywnych, wręcz rozpaczliwych powtórek do matury, więc z oczywistych względów czytanie, pisanie i blog na tym cierpią. Stąd szybciutko przebrniemy przez podsumowanie miesiąca!

ZRECENZOWANE


DODATKOWO


PODSUMOWANIE I PLANY

Pod względem recenzji kwiecień nie prezentuje się najlepiej, właściwie jest to najsłabszy miesiąc od momentu założenia bloga, ale ostatnią książkę przeczytałam 22 marca i od tamtej pory nie sięgnęłam po żadną powieść, a wszystko to spowodowane jest powtórkami do matury, której poświęcam maksimum mojej uwagi. Nawet nie wiecie, jaka to dla mnie męczarnia, zwłaszcza że przyszło do mnie urodzinowe zamówienie z księgarni nieprzeczytane.pl i mam teraz naprawdę mnóstwo intrygujących pozycji do przeczytania. Mogę was tylko prosić, żebyście mocno trzymali za mnie kciuki 12 maja, bo wtedy piszę biologię rozszerzoną i 16 maja, wtedy z kolei czeka mnie przeprawa z chemii rozszerzonej. Po maturach na blogu wszystko powinno wrócić do normy, jednak na razie spodziewajcie się także drobnych przestojów w publikowanych postach. Mam nadzieję, że pod koniec maja pojawię się ze świeżą energią i na nowo się rozkręcę! 


Tymczasem łapcie moją ulubioną piosenkę z Pięknej i Bestii, której nie mogę przestać słuchać. Wciąż nie zdecydowałam, czy wolę wersję Josha Grobana, czy może Dana Stevensa, nie ulega jednak wątpliwości, że tekst jest przepiękny i po prostu kocham ten utwór. 
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia