BOOKS BY GEEK GIRL KOŃCZY ROCZEK!
Nawet nie wiem, od czego powinnam zacząć. Nigdy nie sądziłam, że zajdę tak daleko, że blog stanie się integralną częścią mojego życia. Minął rok. ROK. Dokładnie trzysta sześćdziesiąt sześć dni temu opublikowałam pierwszą recenzję na Books by Geek Girl. Wiem, że większość bloggerów, wracając do swojego pierwszego postu ma ochotę zapaść się pod ziemię i przyznaję, że nie był on idealny. Ale jestem z niego tak cholernie dumna, bo dzięki niemu widzę, jak daleko zaszłam. Jak bardzo ten blog pozwolił mi się rozwinąć i jak wciąż na mnie wpływa. To istne szaleństwo – ile radości przyniosło mi to miejsce, nie potrafię tego nawet opisać! Przy przekraczaniu każdej kolejnej bariery liczbowej zaczynałam piszczeć i skakać z radości, biegałam jak szalona po domu, a teraz moje dziecko – chociaż właściwie nasze dziecko, bo wy także tworzycie to miejsce – skończyło swój pierwszy rok. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Nawet nie potrafię zebrać myśli i opisać, jak bardzo się cieszę i ile to dla mnie znaczy. Okazuje się, że jestem beznadziejna w tego typu postach ;)
Tak naprawdę blog powstał dużo wcześniej, bo jeszcze w 2014 roku. Pod tym samym adresem, ale inną nazwą. Wtedy nie podołałam wyzwaniu i dość szybko zniknął on z blogosfery, lecz wciąż był obecny w moich myślach. Najwyraźniej musiałam dojrzeć i wybrać dla siebie odpowiedni moment. I oto jestem. Kurczę, może dlatego tak trudno mi uwierzyć, że tworzę to miejsce od roku, że przez ostatnie trzysta sześćdziesiąt sześć dni z takim oddaniem i entuzjazmem oddawałam się Books by Geek Girl. Nie twierdzę, że zawsze było łatwo, bo droga była kręta i wyboista, ale im trudniejsze wyzwanie, tym większa satysfakcja. I jestem tak strasznie szczęśliwa, OMFG, naprawdę. Od tygodnia chodzę zupełnie nakręcona, ale dzisiaj moje emocje osiągnęły apogeum. Chyba mój dzisiejszy nastrój jest w stanie opisać tylko ten gif:
Chyba zostaje mi tylko do powiedzenia jedno: DZIĘKUJĘ. Wam, czytelnicy. Za to, że chce wam się tutaj wchodzić, komentować i czytać. Dziękuję tym, którzy są od początku szczególnie mocno, ale także tym, którzy dopiero dołączyli i dają mi świeżego, pełnego energii kopa do pracy. Dziękuję tym, którzy zawzięcie komentują, podtrzymując mnie na duchu i pokazując, że warto oraz tym, którzy kryją się w cieniu, ale zawsze są obecni. Dziękuję, że dzięki wam czuję, że to co robię, ma znaczenie i przy okazji świetnie się bawię. Minął ROK. Wciąż w to nie wierzę, czas tak szybko pędzi, a blog stał się stałym elementem w moim życiu. Nie chcę przywoływać żadnych statystyk, bo nie o to tutaj chodzi, ale jeszcze raz DZIĘKUJĘ: za każde wejście, każdy komentarz, każdego obserwatora, każdego lajka. To miejsce stało się dla mnie jednym z najcenniejszych i najbliższych mojemu sercu. Duma mnie rozpiera, o. I tyle. Teraz przyszedł czas na kolejne trzysta sześćdziesiąt pięć dni ;)