Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kasie West. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kasie West. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 maja 2017

Chłopak z innej bajki, czyli Kopciuszek ze sklepu z porcelanowymi lalkami

0
Chyba mogę otwarcie powiedzieć, że książki Kasie West są dla mnie czymś w rodzaju guilty pleasure – to niezwykle ciepłe, a przy tym lekkie i urocze opowieści, które można przeczytać w jeden wieczór. Chociaż nie zostają ze mną na dłużej, bez wątpienia sprawiają, że robi mi się jakoś tak lżej na sercu. Wśród powieści tej autorki znajdowały się jednak dwie, które wyjątkowo zwróciły moją uwagę i jedną z nich był właśnie Chłopak z innej bajki, dlatego nie mogłam się doczekać, aż będę trzymała swój egzemplarz w dłoniach, by przekonać się, czy moje dobre przeczucia się sprawdzą. 

Caymen ma 17 lat i po szkole pracuje w należącym do jej mamy nieco dziwacznym sklepie z porcelanowymi lalkami i specjalizuje się w sarkastycznym podejściu do życia, szczególnie wobec bogaczy. Lata obserwacji zamożnych ludzi zza lady i życiowe doświadczenia mamy nauczyły ją, że nie można im ufać, a do tego są zblazowani, nieuprzejmi i przekonani, że cały świat powinien leżeć u ich stóp. Gdy do sklepu trafia Xander, wysoki, przystojny i na swój sposób uroczy, ale najwyraźniej obrzydliwie bogaty, od razu widać, że jest z totalnie innej bajki. Caymen co prawda znajduje z nim wspólny język, ale jest przekonana, że jego zainteresowanie nie potrwa długo. Gdy Xandrowi niemal udaje się ją do siebie przekonać, dziewczyna odkrywa, że pieniądze grają w ich związku o wiele większą rolę, niż sądziła. Na ich wspólnej drodze piętrzą się przeszkody... czy ostatecznie trafią razem do tej samej bajki?
Opis z LubimyCzytać

Ze wszystkich książek Kasie West, jakie przeczytałam, Chłopak z innej bajki jest bez wątpienia moją ulubioną pozycją. Choć fabuła opiera się na podobnych założeniach jak pozostałe powieści tej autorki, jest nieco mniej cukierkowa, a przez to prawdziwsza i urzekła mnie bardziej, niż mogłam się tego spodziewać. Ogromną zasługę ma w tym Caymen, czyli główna bohaterka książki, która jest niezwykle sarkastyczną i inteligentną dziewczyną, a także wspaniale napisany wątek romantyczny. Wydaje mi się jednak, że Chłopaka z innej bajki przeczytałam po prostu w odpowiednim dla siebie momencie. Pierwszy raz tak naprawdę mogłam się identyfikować z bohaterami stworzonymi przez Kasie West, rozumiałam ich rozterki, bo obecnie sama się z nimi zmagam i możliwe, że właśnie dlatego ta książka jest mi najbliższa ze wszystkich tej autorki, jakie zostały wydane w naszym kraju.

To, co uwielbiam w książkach Kasie West, to wplatanie w pozornie schematyczną fabułę ważnych tematów skłaniających do refleksji, choć muszę przyznać, że nadmierne podkreślanie bogactwa i tego, jak wielkie zepsucie się z nim wiąże na samym początku książki dość mocno mnie zirytowało. Rozumiem, że miało to posłużyć ukazaniu kontrastu, jak bardzo stereotypy mogą zaciemniać prawdziwy obraz sytuacji, ale przez tak daleko idące, wręcz przesadzone uprzedzenia Chłopak z innej bajki nie rozpoczynał się zachęcająco. Na szczęście złe wrażenie dość szybko się zatarło i mogłam rozkoszować się lekturą, która pokazuje, że nikogo nie można oceniać po zawartości jego portfela, a także że świat stoi przed nami otworem i sami kształtujemy naszą przyszłość, należy jedynie znaleźć w sobie odwagę, by wyrwać się z pewnych ram. To właśnie rozważania o możliwej karierze nastolatków, którzy w pewnym sensie utknęli w swoim obecnym życiu, tak bardzo mi się podobały, bo pozornie prosta powieść skrywa w sobie głębokie przesłania.

Jak już mówiłam, Caymen niezwykle mnie urzekła. Jest wygadana, zabawna (choć ma bardzo specyficzne poczucie humoru) i w każdej sytuacji potrafi znaleźć ciętą ripostę. Na jej barkach spoczywa ogromna odpowiedzialność związana z prowadzeniem upadającego, rodzinnego biznesu i jest gotowa poświęcić nawet swoją przyszłość, by pomóc swojej mamie, z którą znajdują się w ciężkiej sytuacji materialnej. Pod wieloma względami Caymen przypomina mnie samą, bo podobnie jak ona skrywam prawdziwe uczucia za maską sarkazmu i dobro innych stawiam ponad własnym. Xander z kolei jest bogatym młodzieńcem, mogłoby się wydawać, że świat stoi przed nim otworem, jednak nie do końca tak jest. Żaden z niego książę z bajki, ale jest miłym, błyskotliwym chłopakiem o podobnym poczuciu humoru co Caymen, dzięki czemu świetnie się dogadują już od pierwszego spotkania. Powiem otwarcie: kocham ich relację. Rozwijała się powoli, mieli czas, by się dobrze poznać i wzajemnie dotrzeć, a ich przekomarzanki były urocze. Ich relacja nie była jednak płytka, potrafili wyłapać słowa ukryte między wierszami, a do tego rozmawiali na trudne, poważne i głębokie tematy. Caymen i Xander są po prostu dla siebie stworzeni, idealnie dobrani i podoba mi się sposób, w jaki Kasie West to przedstawiła.

Chłopak z innej bajki to książka, której nie można odłożyć na bok, kiedy już się ją zacznie. Lekkie, przyjemne pióro Kasie West sprawia, że wręcz przelatuje się przez tę powieść, w której słodycz pierwszej miłości oraz gorycz życia są idealnie zrównoważone. Gwarantuję wam, że niejednokrotnie uśmiechniecie się podczas czytania tej lektury, bo dialogi są wręcz rozbrajające, a relacja Caymen i Xandra porwie was już od pierwszej strony!

★★★★★★★☆☆☆  

Inne zrecenzowane książki Kasie West:
Chłopak na zastępstwo // P.S. I Like You

Za możliwość przeczytania Chłopaka z innej bajki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!
Czytaj dalej »

niedziela, 8 stycznia 2017

P.S. I Like You, czyli miłość wpleciona w alternatywną muzykę i anonimową korespondencję

0
Nie ma co ukrywać, jestem okładkową sroką, a P.S. I Like You posiada jedną z najbardziej uroczych opraw graficznych, jakie widziałam od bardzo dawna. Urzekła mnie także opisem, bo chyba nigdy nie będę miała dość podobnych historii, więc mimo że poprzednia książka Kasie West podobała mi się, choć niespecjalnie, bez wahania postanowiłam sięgnąć po jej najnowszą powieść, która zupełnie kupiła mnie już na starcie. 

Co robisz, gdy podczas lekcji chemii w głowie wirują ci zamiast pierwiastków fragmenty ulubionych piosenek? Lily po prostu zapisała wers z ukochanego utworu na ławce. Niczego nie oczekiwała, a jednak następnego dnia zobaczyła, że ktoś dopisał kolejne zdanie. Ktoś, kto najwyraźniej zna tekst tej piosenki. Jak to możliwe, że w tej nudnej szkole ktoś także kocha alternatywne zespoły?
Wkrótce ławkowa korespondencja między Lily a tajemniczym miłośnikiem muzyki nabiera tempa. Rozmawiają nie tylko o muzyce, ale i o swoich problemach i stają się sobie coraz bliżsi. Kim jest ta tajemnicza bratnia dusza?
Opis z LubimyCzytać

P.S. I Like You jest jednocześnie powieścią oryginalną i do bólu przewidywalną, ale w tym wypadku nie uważam tego za wadę. Kasie West obrała pewien kierunek i konsekwentnie trzymała się go od początku do końca, dzięki czemu czytelnik, zamiast się denerwować i irytować, mógł się skupić na tym, co autorka chciała mu przekazać – że naprawdę wiele trzeba, by poznać i zrozumieć drugiego człowieka. To powieść o nieporozumieniach zdolnych zniekształcić każdy obraz, o pasjach i marzeniach, o rodzinach dysfunkcyjnych i tych lekko zwariowanych, ale za to pełnych ciepła. P.S. I Like You jest słodką historią, jednak nie bierzcie jej za głupiutką – ja sama jestem bardzo wdzięczna Kasie West, że nie wprowadziła do swojej opowieści sztucznych udziwniaczy oraz rozdmuchanych dramatów, które odebrałyby cały urok tej fabule. Uwielbiam tę książkę za to, że po jej przeczytaniu od razu poczułam się lepiej! Jakbym napiła się gorącej czekolady, wylegując się pod kocykiem w chłodny dzień. P.S. I Like You to taka drobna przyjemność, która niesamowicie cieszy. Jest coś odświeżającego w przeczytaniu kipiącej humorem i lekkością powieści, która nie wymaga od ciebie wiele, w zamian zostawiając cię wypełnioną ciepłem oraz pozytywną energią.  

Według mnie Lily jest jedną z najlepiej wykreowanych postaci w gatunku young adult contemporary. Jest trochę dziwaczna, zupełnie nieporadna w kontaktach towarzyskich z kimś innym niż jej najlepsza przyjaciółka czy rodzina, uwielbia przerabiać używane ciuchy i jest pełna pasji. Lily ma wyjątkowy charakter i naprawdę trudno jej nie polubić, kibicuje się jej od początku. Urzekła mnie swoimi inteligentnymi ripostami, ogólnym podejściem do życia i ogromem kreatywności, jaki w sobie skrywa. Cade nie był już tak pociągający, ale wraz z upływem kolejnych stron zrozumiałam, że, podobnie jak Lily, na początku źle go oceniłam. Odkrywał swoją twarz dopiero w anonimowej korespondencji; ich listy były zabawne, słodkie i osobiste, a sam ten wątek niesamowicie mi się podobał. Nie do końca przekonuje mnie jedynie powód wzajemnej niechęci Lily oraz Cade'a. Rozumiem, że nawarstwiające się nieporozumienia były w stanie sprawić, że odczuwali względem siebie awersję, ale między nimi toczyła się prawdziwa wojna nienawiści, Cade potrafił zachowywać się naprawdę podle i powody, które podała autorka, według mnie nie usprawiedliwiają tak daleko idącej wrogości.

Najbardziej jednak w P.S. I Like You podobał mi się wątek rodzinny. Możliwe, że w tym momencie nie jestem zbyt obiektywna, bo rodzina Abbottów bardzo przypominała mi własną, ale naprawdę trudno się nie uśmiechnąć podczas czytania o zwariowanych tradycjach w ich domu czy o chaosie panującym tam na co dzień ze względu na szóstkę osób dzielących wspólną przestrzeń. W literaturze młodzieżowej coraz trudniej spotkać motyw pełnej, szczęśliwej, pozytywnie zakręconej rodziny – z reguły mamy do czynienia ze stratą jednego z rodziców lub w ogóle nie interesują się oni poczynaniami swoich dzieci – dlatego było to dla mnie bardzo miłe zaskoczenie i ubóstwiam sposób, w jaki Kasie West przedstawiła Abbottów. Wydaje mi się, że mimo iż w P.S. I Like You na pierwszy plan w naturalny sposób wypływa wątek miłosny, to autorce najbardziej zależało właśnie na przedstawieniu dwóch kontrastujących ze sobą rodzin. Ze względu na swoje obowiązki wobec rodzeństwa Lily rzadko ma czas tylko dla siebie i miewa dość nienormalności swoich najbliższych oraz panującego w domu chaosu, ale za to jest otoczona ciepłem i miłością. Z kolei Cade mieszka w wielkiej willi i ma wszystko, czego sobie zażyczy, ale jego biologiczny ojciec dzwoni raz do roku, myląc jego datę urodzin, jego ojczym stawia mu zbyt wysokie wymagania i nigdy nie jest zadowolony z rezultatów, a matka jest duchem nieobecna. P.S. I Like You przekazuje cudowne wartości rodzinne w bardzo subtelny, nienachalny, ale jednocześnie ciekawy sposób.

Nie sądziłam, że tak przyjemnie spędzę czas z książką Kasie West, ale zupełnie nieoczekiwanie ta powieść sprawiła mi ogromną frajdę, zdecydowanie przebijając Chłopaka na zastępstwo. P.S. I Like You jest to pełna wdzięku, radosna i odrobinę zwariowana historia o pierwszej miłości oraz o rodzinnym wsparciu. Ja sama świetnie się przy niej bawiłam i nie wątpię, że ta autorka jeszcze niejednokrotnie umili mi upływające godziny swoją twórczością.

★★★★★★★☆☆☆

Za możliwość przeczytania P.S. I Like You serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young! 



Czytaj dalej »

niedziela, 10 lipca 2016

Chłopak na zastępstwo, czyli słodka historia miłosna na wakacje

18
Chłopak na zastępstwo to był całkowity impuls. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, zobaczyłam okładkę i przepadłam (tak, wiem, nie powinno się oceniać książki po okładce). Kto by się oparł tak czarującej oprawie graficznej? Opis może nie był wybitnie intrygujący, ale hej!, żyje się raz, a ja akurat miałam ochotę na lekką historię, która pozwoliłaby mi się w pełni zrelaksować podczas upalnych dni i okazało się, że Chłopak na zastępstwo był pod tym względem idealnym wyborem! 

Życie Gii Montgomery jest idealne. Ma wspaniałą rodzinę, stypendium na wymarzonym uniwersytecie, gdzie jej współlokatorką ostanie najlepsza przyjaciółka, a także własnego księcia z bajki... Który wystawia ją na parkingu tuż przed szkolnym balem maturalnym. Gia nie może pojawić się na imprezie bez partnera i w desperackim kroku prosi nieznajomego chłopaka czekającego w samochodzie na siostrę, by udawał jej Bradley'a. Niewinne kłamstewko staje się jednak powodem poważnych komplikacji w perfekcyjnie poukładanym życiu Gii.

Moja pierwsza myśl, gdy zobaczyłam okładkę Chłopaka na zastępstwo? Że jest strasznie urocza. W tym wypadku otrzymałam to, co obiecywało mi "opakowanie", bo we wnętrzu znajduje się przesłodka, ujmująca opowieść idealnie nadająca się na lato. Powinna mniej lub bardziej spodobać się każdemu, trzeba tylko do niej podejść z przymrużeniem oka i bez wielkich oczekiwań. Kojarzycie te nierzeczywiste, momentami głupiutkie komedie romantyczne dla nastolatek z dość prostym, oczywistym morałem, które mimo to ogląda się z przyjemnością? Chłopak na zastępstwo to właśnie taka komercyjna, niezobowiązująca historia, tylko że w wersji papierowej. Nie znajdziecie tutaj nagłych przeskoków ani zwrotów akcji, które będą trzymały Was na krawędzi fotela, ale na pewno jest to miła, sympatyczna książka, która toczy się własnym, spokojnym rytmem.

Wbrew pozorom to nie wątek romantyczny wysuwa się na pierwszy plan, choć jest osią wszystkich wydarzeń. Kasie West pokusiła się o przedstawienie portretu psychologicznego i szczerych relacji między postaciami, dzięki którym główna bohaterka ulega metamorfozie. I właśnie ta zmiana, choć początkowo niezauważalna, jest głównym tematem Chłopaka na zastępstwo. Gia początkowo jest płytką, powierzchowną, skupioną tylko na sobie dziewczyną, choć zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy. Nie liczyła się ze zdaniem innych, jednak nie robiła tego umyślnie. Bardzo trafnie zostało to podsumowane przez inną postać z książki, która nazwała Gię niekumatą – nie krzywdziła ludzi specjalnie, po prostu była tak zaabsorbowana sobą i tym, by jak najlepiej wypaść, że nie zauważała, gdy powiedziała coś, co zraniło uczucia jej znajomego. A w dodatku była tak uzależniona od portali społecznościowych, że w pewnym momencie nie potrafiła nawet zdecydować się na smak lodów bez pomocy Twittera. Gia nie brzmi, jak interesująca główna bohaterka, prawda? Właśnie dzięki temu zabiegowi Kasie West mogła przedstawić stopniową przemianę dziewczyny z płytkiej snobki do osoby, która stara się być lepszym człowiekiem.

Na chwilę wracamy do słodkich komedii romantycznych dla nastolatek. Kojarzycie ten moment, w którym brzydkie kaczątko nagle staje się pięknością? To tutaj Gia teoretycznie przeistacza się z próżnej, zakochanej w idei portali społecznościowych dziewczyny w bohaterkę o szerszych horyzontach myślowych, która przestaje dzielić ludzi według ich wyglądu czy zainteresowań. Wiecie, jak kujonka po zdjęciu okularów przeistacza się w najpopularniejszą laskę w szkole, tylko że na odwrót. Kasie West w tak oczywisty sposób próbowała nam przekazać swoją życiową lekcję, że mniej subtelny byłby tylko rzut cegłą w twarz czytelnika, ale należy jej się pochwała za podjęcie tematu, jakim jest uzależnienie nastolatków od opinii innych wyrażanych w sieci. Może w niektórych Chłopak na zastępstwo wzbudzi refleksje na temat tego, co jest dla nich najważniejsze i może choć na chwilę oderwą się od ekranów dotykowych, by doświadczać życia w realu. Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest głęboko filozoficzna powieść, jednak Kasie West próbuje zwrócić uwagę czytelnika na wartości, które naprawdę powinny się liczyć. Zabrakło jednak miejsca dla rozwinięcia kilku pobocznych wątków i ich eleganckiego zakończenia, bo autorka tak bardzo skupiła się na swojej misji. Nie przeszkadzało mi to jednak specjalnie, bo komedie romantyczne już nas do tego przyzwyczaiły.

Pokrótce chcę wspomnieć jeszcze o innych bohaterach. Tytułowy Chłopak na zastępstwo to Pan Idealny bez dwóch zdań – szarmancki, odrobinę nerdowski intelektualista, który za najbliższych skoczyłby w ogień. Zraniony w przeszłości przez dwójkę ważnych dla niego osób, a mimo to wciąż przyjazny, z poczuciem humoru i lojalny do końca wobec tych, na których mu zależy. Brzmi jak Gary Stu, prawda? Ale po raz kolejny w ogóle mi to nie przeszkadzało, bo w tej książce nie chodzi o to, by doszukiwać się wad, a o to, by się z nią dobrze bawić! Relacja Gii i Haydena to trochę insta love, wystarczyło kilka minut, by dziewczyna nie mogła przestać o nim myśleć, zostałam jednak pozytywnie zaskoczona, bo na prawdziwy związek i pocałunek musieliśmy czekać rekordową ilość czasu jak na podobne powieści, Kasie West naprawdę długo nas zwodziła, przez co to natychmiastowe zauroczenie tak bardzo nie kuło w oczy. Jeśli zaś chodzi o drugoplanowe postaci, muszę przyznać, że uwielbiam Bec! Ta dziewczyna miała prawdziwą ikrę, nie to co pozostałe przyjaciółeczki Gii, przed którymi dziewczyna jest wciąż zmuszona grać i udawać. Autorka poruszyła w swojej książce także inny, ważny problem, jakim jest odpowiednia komunikacja między dziećmi a rodzicami oraz siła łączącej ich więzi. Jak na powieść typowo lekką i młodzieżową, Chłopak na zastępstwo porusza dużą ilość współczesnych problemów.

Chłopak na zastępstwo okazał się dla mnie zaskakująco przyjemną, niewymagającą lekturą odpowiednią na wakacyjne lenistwo. Jest urzekająca i słodka niczym lukier. To bardzo lekka, pogodna książka, która świetnie umila czas, dlatego będzie doskonałym wyborem na letni wieczór, jeśli poszukujecie zabawnej powieści o nieskomplikowanej fabule.

★★★★★★☆☆☆☆

Za możliwość przeczytania Chłopaka na zastępstwo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia