Pokazywanie postów oznaczonych etykietą unboxing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą unboxing. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 marca 2017

Epikbox #6

0
Cześć, książkoholicy! Na lutowego Epikboxa przyszło nam czekać naprawdę długo, w końcu jest już właściwie końcówka marca, ale wokół tego pudełka było mnóstwo zawirowań. Osobiście zdecydowałam się go zamówić ze względu na figurkę Mystery Funko Pop, która miała znaleźć się w środku, jednak okazało się, że dostawca nie był w stanie dostarczyć produktu w terminie, byłyby chyba dostępna dopiero w maju i z tego powodu Epikbox został rozesłany bez figurki, w zamian za to miała pojawić się większa ilość gadżetów. Nie ukrywam, że byłam z tego powodu mocno zawiedziona i zła, bo gdyby nie Funko Pop, nie zdecydowałabym się na zakup. Nie będę jednak przedłużać, zaraz sami zobaczycie, co znalazłam w środku i czy naprawdę wynagrodziło mi to stratę figurki. 
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to teczka ze ślicznym motywem. Na pewno będę ją wykorzystywała do przechowywania kserówek i innych papierów. W środku znalazłam trzy plakaty; jeden przedstawia Feyrę i Rhysa (<333), wiem, że drugi ma coś wspólnego z Diabelskimi Maszynami Cassandry Clare, ale nie mam pojęcia, kto się na nim znajduje, a trzeci przedstawia Kaza i Inej i właśnie on podoba mi się najbardziej, jest przepiękny! Co prawda jeszcze nie znalazłam dla tych obrazków miejsca w pokoju, jednak na pewno postaram się znaleźć przestrzeń, na której będę mogła je powiesić, zwłaszcza ten odnoszący się do Szóstki Wron! 

Oto kolejne gadżety, które znalazłam w środku. Na początku nie byłam specjalnie zadowolona z kolejnej torby, jednak strasznie podoba mi się jej design i ze wszystkich, jakie posiadam, jest najlepszej jakości, naprawdę gruba i solidna. Oprócz tego małe, słodkie lusterko z napisem Reading is always in fashion, kołonotatnik (ich nigdy za mało!) oraz podstawka pod kubek z motywem książki, która już okazała się być dla mnie bardzo przydatna. 

W pudełku znalazłam także krótką notatkę od autorki książki, reklamę najnowszego epikbox vintage (trochę szkoda, że nie zawarto jakiegoś kodu promocyjnego) oraz cytat Sary J. Maas (na odwrocie znajduje się lista wszystkich gadżetów), który mam zamiar powiesić na tablicy korkowej, bo wygląda wprost cudownie. Do tego duża zakładka magnetyczna z Hedwigą, a ponieważ jestem małą psychofanką zakładek od Epikboxa, jestem oczywiście przeszczęśliwa z tego powodu.

Na koniec książka, czyli Zakazane życzenie Jessici Khoury. Z oczywistych względów wszyscy już wiedzieliśmy, jaką powieść znajdziemy w środku. Kiedy kupowałam Epikboxa, liczyłam na Gniew i świt, jednak tę książkę również miałam w planach i cieszę się, że będę miała okazję się w nią zagłębić. W końcu to retelling Aladyna! 

To już cały lutowy Epikbox. Czy jestem bardzo rozczarowana? Nie. Czy jestem z niego zadowolona? Nie do końca. Dodatkowe gadżety nie wynagrodziły mi braku figurki, bo były bardzo typowe i pojawiały się już w poprzednich pudełkach, a rekompensatą miało być coś ekstra. Może nie rozpaczam, ale nie jestem też w pełni usatysfakcjonowana. Choć początkowo byłam zachwycona ideą książkowych boxów, wraz z czasem ich zawartość uległa pogorszeniu i straciła swój czar. Osobiście mam zamiar zrezygnować z dalszego kupowania czytelniczych pudełek, ale wy dajcie mi znać, czy wyposażyliście się w lutowego Epikboxa, jakie są wasze odczucia i czy w ogóle wciąż są wśród was chętni na zakup różnych boxów :) 
Czytaj dalej »

sobota, 11 lutego 2017

Noworoczny MyBookBox

0
MyBookBox zainteresował mnie z wielu powodów. Podoba mi się w nim to, że wcześniej pojawiają się podpowiedzi dotyczące gadżetów, wiemy również, jaką książkę znajdziemy w środku. Najbardziej przekonała mnie jednak poprzednia, bożonarodzeniowa edycja tego pudełka, bo zawierała w sobie mnóstwo wspaniałych przedmiotów i czułam ogromny zawód, że nie zdecydowałam się na zakup tego świątecznego boxa, bo był po prostu genialny. Właśnie dlatego musiałam zaopatrzyć się w kolejne pudełko i tak wczoraj odebrałam swojego Noworocznego MyBookBoxa. Co znalazłam w środku i jakie są moje wrażenia po zapoznaniu się z zawartością?

To pierwszy rzut oka na wnętrze pudełka. Nie ukrywam, że początkowo miałam dobre przeczucia, bo box był dość ciężki, ale dość szybko okazało się, że nie ma w nim nic ciekawego.

Gadżety związane z promocją Naznaczonych śmiercią. Magnes na lodówkę, mało poręczny długopis, notes i tatuaże, które swoją drogą niespecjalnie mi się podobają... Żadna z tych rzeczy nie jest mi potrzebna, nie sprawiła mi żadnej radości i ogólnie te przedmioty według mnie były zupełnie zbędne w pudełku, chyba miały na celu jedynie zapchanie czymś wolnej przestrzeni w środku. Nic interesującego. 

W końcu przechodzimy do czegoś, co ma więcej sensu w pudełku mającym sprawić radość czytelnikom. Jest to filcowa okładka na książkę, dzięki której możemy wrzucić swój egzemplarz do torebki i nie martwić się, że ulegnie zniszczeniu. Kolor i design są bardzo uniwersalne, trochę żałuję, że nie pojawiło się tutaj więcej szaleństwa, jednak ze względu na pragmatyzm jest to na pewno przydatny gadżet, choć mógłby być lepszej jakości. 

Tutaj z kolei design jest świetny, zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz, jednak samo zorganizowanie INSPI budżetu w środku nie do końca do mnie przemawia. W dodatku jest on cieniutki i przeznaczony jedynie na trzy miesiące! Według mnie powinien on zostać przewidziany na cały rok, tymczasem nie będzie on zbyt długo dla mnie przydatny.

Na końcu czekała na mnie oczywiście książka. Na razie Naznaczeni śmiercią zbierają różne opinie, ale i tak chciałam przeczytać najnowszą powieść Veronici Roth. Niestety, zadowolenie z posiadania tej książki na półce dość szybko musiało ustąpić złości. Mój egzemplarz ma z boku pobrudzone strony czymś czarnym, a z tyłu róg okładki jest urwany. Wydaje mi się, że jednak osoby odpowiedzialne za box powinny zadbać o dobrą kondycję powieści, a moja jest znacząco zniszczona. 

Powiedzieć, że jestem rozczarowana to za mało. Według mnie Noworoczny MyBookBox okazał się być całkowitą stratą pieniędzy i strasznie żałuję, że zdecydowałam się go zakupić, bo nie tylko nie spełnił moich oczekiwań, ale okazał się być po prostu nędzny. Do tej pory byłam w miarę zadowolona z przychodzących do mnie pudełek, jednak Noworoczny MyBookBox okazał się być tak słaby i sprawił mi taki zawód, że nie wiem, czy na dobre nie zraził mnie do idei boxów. Jestem naprawdę niezadowolona, wręcz zdenerwowana, bo to pudełko okazało się być marnotrawstwem moich pieniędzy. Mam nadzieję, że nie popełniliście tego samego błędu co ja. Od dzisiaj MyBookBoxa będę omijać szerokim łukiem. 
Czytaj dalej »

piątek, 23 września 2016

Epikbox #5

36
Uwielbiam Epikboxy. To niesamowite uczucie, gdy rozpakowujesz pudełko i nie wiesz, czego się spodziewać, a każdy kolejny gadżet wywołuje pisk radości rozchodzący się po całym domu... Największa magia tych boxów opiera się właśnie na tajemnicy oraz na dodatkach umilających każdemu czytelnikowi jego hobby. Tymczasem Epikbox #5 okazał się dla mnie pod tym względem kompletną pomyłką i jestem ogromnie rozczarowana jego zawartością. Sądziłam, że pudełko poprawi mi humor, tymczasem jestem strasznie zawiedziona. Zresztą sami zaraz przekonacie się dlaczego. 
Design urzekł mnie już w chwili, w której tylko go ujrzałam, niesamowicie mi się spodobał, dlatego liczyłam, że zawartość mnie zachwyci, ale im dalej w pudełko, tym gorzej...
Piórnik był pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy. Ogólnie fajny przedmiot, napis jest świetny, ale wykonanie nie do końca – materiał się obiera, a zamek zacina i muszę na niego bardzo uważać. 
Później przyszedł czas na mapę dotyczącą książki znajdującej się w Epikboxie, jednak zupełnie nie wiem, co mam z nią zrobić. A papierologii tylko przybywało wraz z odkrywaniem kolejnych gadżetów...
Pocztówki raczej mi się podobają (jedynie ta z Dzielnicy Cudów nie przypadła mi do gustu, dlatego taktownie umieściłam ją na dole xD), chociaż jest to kolejny item, dla którego nie znajdę zastosowania. Razem z mapą kartki utkną gdzieś zapomniane na dnie szuflady. 
Ten design jest naprawdę fantastyczny, w rzeczywistości wygląda jeszcze lepiej niż na zdjęciach, ale z pliku TBR list również raczej nie będę korzystać. Wszystkie moje książki do przeczytania są odseparowane od tych, które są już za mną. Wciąż nieprzeczytane przeze mnie powieści stoją w widocznym miejscu, więc wiem, za jakie lektury zabiorę się w najbliższym czasie i nie muszę ich spisywać. Ogólnie jestem mocno zorganizowanym człowiekiem, dlatego podobny gadżet jest mi zupełnie niepotrzebny. 
I kolejny zupełnie nieprzydatny dla mnie przedmiot! Bardzo, bardzo, bardzo rzadko korzystam ze słuchawek. Chyba jedynie wtedy, gdy wybieram się w odległą podróż autobusem lub samolotem – nie czuję potrzeby, by słuchać muzyki w komunikacji miejskiej czy w innych okolicznościach, właściwie nigdy nie mam słuchawek przy sobie i jakoś specjalnie mi się nie plączą, dlatego taki organizer jest dla mnie bezużyteczny.
Kolejne karteczki, z którymi nie wiem, co zrobię! O ile zakładka bardzo mi się podoba wraz z twarzą z cytatem, o tyle pozostałe papiery są mi zupełnie niepotrzebne do szczęścia.
Na koniec została książka. Kurczę, Prawdodziejkę Susan Dennard też planowałam przeczytać, ale raczej nie miałam zamiaru jej kupować i nie będę ukrywać, że byłam zawiedziona wyborem tej powieści, bo mocno ściskałam kciuki za Szóstkę wron Leigh Bardugo, której pragnę od bardzo dawna. No nic, teraz pozostaje mi tylko liczyć na to, że Prawdodziejka okaże się równie fascynującą lekturą. 
Tak prezentuje się zawartość piątego pudełka razem. Nie udało mi się w nim znaleźć nic, co bardzo by mi się spodobało, przyciągnęło moją uwagę i strasznie żałuję, że moje odczucia są bardziej negatywne niż pozytywne po otworzeniu boxa. Szczerze mówiąc, otrzymałam taki mały śmietnik – mnóstwo papierków i karteczek, które są kompletnie bezużyteczne. Naprawdę jestem mocno rozczarowana. 

Jakie są wasze odczucia po odpakowaniu piątego Epikboxa? Podoba wam się jego zawartość i będziecie z niej korzystać czy podobnie jak ja nie znaleźliście w środku nic dla siebie? Dajcie mi znać w komentarzach, bo jestem naprawdę ciekawa, czy nie jestem przypadkiem odosobniona w swoich uczuciach. 
Czytaj dalej »

czwartek, 19 maja 2016

Epikbox #4

22
I oto jest! Najnowszy Epikbox dzisiaj znalazł się w moim rękach, żeby umilić mi dzień przed ostatnią maturą, którą mam (nie)przyjemność zaliczać jutro. Nie wiedziałam, czego spodziewać się po pudełku numer cztery, bo o ile dwójka mi się podobała, o tyle trójka mnie zawiodła. Przekonał mnie jednak motyw przewodni, bo gadżety z motywem Keep Calm musiały być dobre. Okazało się, że box nr 4 jest bardzo lekki, więc nie ukrywam, że podczas rozpakowywania trochę się bałam, co znajdę w środku, ale jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie!
Moja pierwsza myśl? O nie, kolejna torba, co ja z nimi wszystkimi zrobię? Ale okazało się, że to wcale nie jest kolejna tote bag do kolekcji, a...
NAWET NIE WIECIE, JAK BARDZO UCIESZYŁAM SIĘ Z TEJ POSZEWKI NA PODUSZKĘ. Od bardzo dawna chciałam mieć jakąś nawiązującą do tematu książek i jedno z moich małych marzeń właśnie się spełniło dzięki Epikboxowi! Nie wiem, czy mogliby trafić lepiej, to oficjalnie moja nowa ulubiona rzecz w pokoju. Przyznajcie, że jest cudowna.
JEST! Nareszcie mam swoje ukochane magnetyczne zakładki ze sklepu bookgeek. Odkąd je ujrzałam, chciałam być dumną posiadaczką tych zakładek i po cichu liczyłam, że ponownie pojawią się w boxie. I udało się! Nawet nie wiecie, jak długo na to czekałam i jak bardzo chciałam je mieć, a te w dodatku są przesłodkie. Już nie mogę się doczekać, aż je wypróbuję. Camp Half-Blood <3
Lato zbliża się wielkimi krokami, więc kiedy, jeśli nie teraz, mogę strzelić sobie zmywalne tatuaże podkreślające moją miłość do literatury? ;)
Po raz kolejny zespołowi kompletującemu boxy udało się mnie zaskoczyć, bo nie spodziewałam się tej książki. Sądziłam, że w środku znajdę Ponad wszystko Nicoli Yoon (miałam bardzo mieszane uczucia względem tej historii po opisie), bo to była właściwie jedyna książka contemporary wychodząca we wskazanym okresie czasowym, tymczasem w środku odkryłam Simona oraz innych homo sapiens. Ta powieść zebrała mnóstwo pozytywnych recenzji za granicą i mam ogromną ochotę ją przeczytać.
A w środku kolejna niespodzianka! Playlista Simona, którą właśnie lecę obczaić oraz krótka, uroczo wyglądająca notka od autorki książki, która made my day.

Zamówiliście box nr 4? Jakie są Wasze wrażenia? Ja osobiście jestem bardzo pozytywnie zaskoczona zawartością tego pudełka, bo wygląda na to, że Epikbox wraca na właściwe tory, a ja znów jestem zauroczona tym, co znalazłam w środku :)
Czytaj dalej »

sobota, 23 kwietnia 2016

Moondrive Box

27
Kiedy Moondrive wydaje książkę, prawdopodobieństwo, że ją kupię, wynosi mniej więcej dziewięćdziesiąt pięć procent. Dlatego chyba nie jesteście zaskoczeni tym, że zostałam szczęśliwą posiadaczką Moondrive Boxa. Byłam naprawdę ciekawa, co może skrywać w sobie pudełko jednego z moich ulubionych wydawnictw. Nie obyło się bez problemów (jak się okazało, poczta nie lubi mnie za bardzo) i po prawie trzech tygodniach zmagań, rozpaczy i (nie)cierpliwego czekania, trzymam box w rękach i mogę się z Wami podzielić jego cudowną zawartością!
Nawet nie wiecie, ile radochy sprawiło mi bawienie się tymi żółtymi sprężynkami, przez które musiałam się przekopać, żeby dostać się do właściwej części pudełka. Po prostu duży ze mnie dzieciak ;)
Magnesy na lodówkę! <3 UWIELBIAM. Przypomina mi to trochę okay? okay z Gwiazd Naszych Wina i już nie mogę się doczekać momentu, w którym się przekonam, jak obiecujesz? zostało wykorzystany w książce. (Ktoś jeszcze ma słabość do dialogowych chmurek?)
Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę z tego DVD! Moja bardzo skromna kolekcja wzbogaciła się o nowy film, który, jeśli wierzyć rozlicznym źródłom, jest wzruszający, mądry i piękny. Ale zanim oglądnę film...
...muszę zapoznać się z książką! Za granicą zebrała ona mnóstwo pozytywnych recenzji, dlatego jestem bardzo pozytywnie nastawiona. Poza tym muszę przyznać wydawnictwu, że bardzo sprytnie to rozegrało - nikt nie podejrzewał, że szykują coś takiego aż do ostatniej chwili, boxy były dużą niespodzianką, a potem aż do dnia premiery nie było sposobu, żeby się domyślić, jaką książkę znajdziemy w środku, bo Earl i ja i umierająca dziewczyna nie znajdowało się w żadnych zapowiedziach na kwiecień. Ogromna niespodzianka! Well played, Moondrive, well played. A kwiecień jest idealną porą na wydanie podobnej obyczajówki, bo z tego, co wiem, mnóstwo osób uwielbia czytać contemporary na wiosnę, ja sama się do nich zaliczam. Chyba coś unosi się wtedy w powietrzu.
Coś do przegryzania w trakcie oglądania filmu, czyli popcorn! Pewnie nie powinnam, ale strasznie się cieszę z tego dodatku, którego w ogóle nie spodziewałam się w boxie. Wystarczy włączyć Earla, zasiąść w fotelu, przegryzać pyszną przekąskę i niech się dzieje magia.
Nigdy za mało tote bags! Muszę jednak przyznać, że ta torba oficjalnie zostaje moją ulubioną. Jest wykonana z trwałego materiału o dobrej jakości. Podoba mi się to, że nadruki znajdują się z dwóch stron, w dodatku sam design mnie urzekł. Na pewno będę w niej dumnie paradowała po ulicy, niosąc książki z biblioteki :)
Tak prezentuje się cała zawartość boxa. Prawda, że razem wygląda to jeszcze piękniej? Uśmiech nie schodził mi z twarzy, kiedy otwierałam pudełko, niby nic wielkiego, a jednak strasznie cieszy! Ja jestem zachwycona i już nie mogę się doczekać kolejnej odsłony, która, mam nadzieję, będzie jeszcze lepsza. Nie ukrywam, że z jednej strony wydawnictwo Moondrive dostarczyło mi mnóstwo radości swoim nowym pomysłem, lecz z drugiej liczyłam na coś lepszego. Filmowy box filmowym boxem, ale ja chcę też książkowe gadżety i będę za nie mocno trzymała kciuki przy okazji następnego pudełka! Dajcie mi znać w komentarzach, co myślicie o Moondrive Boxach, czy już się na nie skusiliście i czy zakupicie kolejne. Uważam, że warto rozważyć ten pomysł, bo wierzę, że wydawnictwo się postara, aby nas zaskoczyć. Bo to nieprzewidywalny Moondrive. Uważnie będę śledziła rozwój tej inicjatywy, ponieważ bez wątpienia jest interesująca.

Za możliwość recenzji Moondrive Boxa serdecznie dziękuję wydawnictwu!


Czytaj dalej »

piątek, 16 października 2015

Epikbox #2

38
Cześć wszystkim! Dzisiaj jestem niezwykle szczęśliwa, bo dotarł do mnie box subskrypcyjny, który zamówiłam pod koniec sierpnia i od tamtego czasu właściwie odliczałam dni do momentu, w którym w końcu go otrzymam! Nawet nie wiecie, jak bardzo byłam nakręcona, bo nie udało mi się zdobyć pierwszego Epikboxa, a gdy zobaczyłam, jakie cudeńka skrywał, nie mogłam się powstrzymać i zamówiłam pudełko. Muszę przyznać, że miałam dużego farta - czekałam na moment ujawnienia tematyki ze złożeniem zamówienia, aż coś mnie tknęła wieczorem 31 sierpnia. Wchodzę i patrzę, a tam do sprzedania pozostał tylko jeden box! Myślałam, że dostanę zawału, ale załapanie się na ostatnie pudełko było moim szczęśliwym trafem. Dzisiaj pokażę Wam, co pojawiło się w październikowym boxie o tematyce Professional. 

Tak dobrze zgadliście, to mój nowy ulubiony kubek! 
Herbata mnie niesamowicie rozbawiła, bo wiadomo, że trudno być profesjonalnym czytelnikiem bez kubka wypełnionego gorącą herbatą! Do tego kocyk i lampka i jest wprost idealnie.
Ołówki z napisem I love books, bo dlaczego by nie? Nowe stałe wyposażenie mojego piórnika!
Zakochałam się w tym notesie, jest wspaniały nie tylko na zewnątrz, ale także w środku, gdzie znajdzie się niesamowicie przydatne rubryki zwłaszcza dla recenzentów, ale także dla zwykłych czytelników. Już go uwielbiam i nie mam zamiaru się z nim rozstawać na ani minutę.
Do tego oczywiście zakładki, bez których trudno się obejść i voucher na zakupy w sklepie epikboxa! Mam zamiar go za niedługo wykorzystać, bo sprzedawane tam magnetyczne zakładki są zbyt piękne, bym potrafiła się im oprzeć.
Na koniec najważniejszy składnik całego boxa, czyli oczywiście książka. Spodziewałam się innej, ale powiem Wam, że z tej cieszę się jeszcze bardziej, bo strasznie chciałam ją przeczytać, a ostatnio nawet więcej o niej myślałam. Recenzji na pewno możecie się spodziewać niebawem!
To tyle! Na koniec zostało mi trochę śnieżku, którym się bawiłam, bo ze mnie jest duży dzieciak ;)

Jak Wam się podoba Epikbox? Udało Wam się go kupić czy nie załapaliście się na niego? Ja jestem zauroczona całym pudełkiem, po prostu już uwielbiam wszystkie rzeczy, które w nim znalazłam i nie mogę się doczekać kolejnego boxa, bo zdecydowanie je kupię!
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia