sobota, 23 kwietnia 2016

Moondrive Box

Kiedy Moondrive wydaje książkę, prawdopodobieństwo, że ją kupię, wynosi mniej więcej dziewięćdziesiąt pięć procent. Dlatego chyba nie jesteście zaskoczeni tym, że zostałam szczęśliwą posiadaczką Moondrive Boxa. Byłam naprawdę ciekawa, co może skrywać w sobie pudełko jednego z moich ulubionych wydawnictw. Nie obyło się bez problemów (jak się okazało, poczta nie lubi mnie za bardzo) i po prawie trzech tygodniach zmagań, rozpaczy i (nie)cierpliwego czekania, trzymam box w rękach i mogę się z Wami podzielić jego cudowną zawartością!
Nawet nie wiecie, ile radochy sprawiło mi bawienie się tymi żółtymi sprężynkami, przez które musiałam się przekopać, żeby dostać się do właściwej części pudełka. Po prostu duży ze mnie dzieciak ;)
Magnesy na lodówkę! <3 UWIELBIAM. Przypomina mi to trochę okay? okay z Gwiazd Naszych Wina i już nie mogę się doczekać momentu, w którym się przekonam, jak obiecujesz? zostało wykorzystany w książce. (Ktoś jeszcze ma słabość do dialogowych chmurek?)
Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę z tego DVD! Moja bardzo skromna kolekcja wzbogaciła się o nowy film, który, jeśli wierzyć rozlicznym źródłom, jest wzruszający, mądry i piękny. Ale zanim oglądnę film...
...muszę zapoznać się z książką! Za granicą zebrała ona mnóstwo pozytywnych recenzji, dlatego jestem bardzo pozytywnie nastawiona. Poza tym muszę przyznać wydawnictwu, że bardzo sprytnie to rozegrało - nikt nie podejrzewał, że szykują coś takiego aż do ostatniej chwili, boxy były dużą niespodzianką, a potem aż do dnia premiery nie było sposobu, żeby się domyślić, jaką książkę znajdziemy w środku, bo Earl i ja i umierająca dziewczyna nie znajdowało się w żadnych zapowiedziach na kwiecień. Ogromna niespodzianka! Well played, Moondrive, well played. A kwiecień jest idealną porą na wydanie podobnej obyczajówki, bo z tego, co wiem, mnóstwo osób uwielbia czytać contemporary na wiosnę, ja sama się do nich zaliczam. Chyba coś unosi się wtedy w powietrzu.
Coś do przegryzania w trakcie oglądania filmu, czyli popcorn! Pewnie nie powinnam, ale strasznie się cieszę z tego dodatku, którego w ogóle nie spodziewałam się w boxie. Wystarczy włączyć Earla, zasiąść w fotelu, przegryzać pyszną przekąskę i niech się dzieje magia.
Nigdy za mało tote bags! Muszę jednak przyznać, że ta torba oficjalnie zostaje moją ulubioną. Jest wykonana z trwałego materiału o dobrej jakości. Podoba mi się to, że nadruki znajdują się z dwóch stron, w dodatku sam design mnie urzekł. Na pewno będę w niej dumnie paradowała po ulicy, niosąc książki z biblioteki :)
Tak prezentuje się cała zawartość boxa. Prawda, że razem wygląda to jeszcze piękniej? Uśmiech nie schodził mi z twarzy, kiedy otwierałam pudełko, niby nic wielkiego, a jednak strasznie cieszy! Ja jestem zachwycona i już nie mogę się doczekać kolejnej odsłony, która, mam nadzieję, będzie jeszcze lepsza. Nie ukrywam, że z jednej strony wydawnictwo Moondrive dostarczyło mi mnóstwo radości swoim nowym pomysłem, lecz z drugiej liczyłam na coś lepszego. Filmowy box filmowym boxem, ale ja chcę też książkowe gadżety i będę za nie mocno trzymała kciuki przy okazji następnego pudełka! Dajcie mi znać w komentarzach, co myślicie o Moondrive Boxach, czy już się na nie skusiliście i czy zakupicie kolejne. Uważam, że warto rozważyć ten pomysł, bo wierzę, że wydawnictwo się postara, aby nas zaskoczyć. Bo to nieprzewidywalny Moondrive. Uważnie będę śledziła rozwój tej inicjatywy, ponieważ bez wątpienia jest interesująca.

Za możliwość recenzji Moondrive Boxa serdecznie dziękuję wydawnictwu!


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia