Kiedy byłam młodsza, jednym z moich ulubionych cykli dla młodzieży był C.H.E.R.U.B. Częściowo przez wzgląd na sentyment do serii o młodych agentach, a częściowo z powodu intrygującego opisu, bardzo zależało mi na przeczytaniu powieści Chłopak nikt. Po skończeniu lektury muszę przyznać, że mam bardzo mieszane uczucia.
Zabrali mu wszystko, a potem uczynili z niego broń idealną - taką, która się nie waha, nie zadaje pytań i jest stuprocentowo skuteczna. On nie istnieje, jest tylko narzędziem w rękach wysoko postawionych ludzi, którzy za jego pomocą usuwają z drogi niebezpiecznych wrogów jego kraju. Z pozoru zwykły chłopak, a tak naprawdę zabójca doskonały, który szybko adaptuje się do zmieniającego się otoczenia i zdobywa zaufanie innych. Niesie za sobą śmierć i zawsze wykonuje swoje zadanie. Kiedy dostaje kolejne zlecenie, wie, że jest ono inne od pozostałych. Na jego wykonanie ma tylko pięć dni, a celem jest wysoko postawiona, publiczna osoba. Podczas misji pojawia się również komplikacja, która ma na imię Samara…
To, co jako pierwsze rzuciło mi się w oczy podczas czytania Chłopak nikt, to prostota języka. Zdania są krótkie, co taka maniaczka zdań wielokrotnie złożonych jak ja wyłapała od razu. Na początku przeszkadzały mi te krótkie, niemal lakoniczne zwroty, ale potem się przyzwyczaiłam. Nie jestem pewna, czy ta oszczędność słów była zamierzona, by odzwierciedlić sposób myślenia doskonale wytrenowanego żołnierza, u którego liczy się tylko efektywność i jak najmniejsze wydatkowanie energii, czy ogólnie właśnie takim stylem charakteryzuje się Allen Zadoff. Na pewno znajdą się entuzjaści tak mało rozbudowanego języka, mnie ten zabieg uniemożliwił jednak wciągnięcie się w historię i mimo że doceniam prostotę, w tym wypadku została ona nadużyta. Dotyczy to nie tylko stylu autora, ale także przedstawionych przez niego wydarzeń. Intryga zawarta na stronach tej powieści nie była specjalnie wyszukana i dość szybko można było się domyślić rozwiązania niektórych wątków. Może nie byłoby to aż tak rażące, gdyby Allen Zadoff poświęcił więcej uwagi szkoleniu głównego bohatera, organizacji, do której należy i sposobu jej działania. Dostaliśmy mnóstwo informacji na temat technologicznych zabezpieczeń, więc przez chwilę każdy mógł poczuć się jak szpieg, ale poza tym zabrakło mi jakiegoś mocniejszego oparcia dla całej fabuły, odpowiedniego tła.
Irytowała mnie również niekonsekwencja w prowadzeniu głównego bohatera, którego prawdziwe imię zostaje nam wyjawione dopiero pod koniec. Chłopak jest bronią idealną, przez wszystkie te lata nie miał swojego zdania i posłusznie wypełniał polecenia, czerpiąc z tego przyjemność, a tutaj w przeciągu kilku dni cała jego lojalność wobec programu wyparowuje jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wszystkie jego priorytety ot tak się rozmyły, w dodatku dał się omamić dziewczynie, którą znał dopiero od kilku godzin. Serio, to chyba rekord, jeśli chodzi o rozwój wątku romantycznego. Teoretycznie chłopak jest już weteranem, a zachowuje się jak żółtodziób spragniony miłości i odrobiny ciepła. Dla mnie ten wątek może nie jest porażką na całej linii, ale niewiele mu do tego brakuje.
Nie zmienia to jednak faktu, że Chłopak nikt to bardzo przyjemna lektura na jeden wieczór. Czyta się ją bardzo szybko i jeśli nie spodziewa się po niej dobrze wyważonego kryminału szpiegowskiego dla młodzieży, można się przy niej w miarę dobrze bawić, bo jest to powieść dynamiczna, idealnie nadająca się na scenariusz filmu akcji. Co prawda fabuła jest nieskomplikowana i momentami niespójna, ale za to końcówka jest niesztampowa i stanowi intrygujący wstęp do drugiej części. Nie odczuwałam jakiegoś specjalnego napięcia podczas czytania, co można zaliczyć na minus, jednak akcja była naprawdę wartka, cały czas coś się działo, więc nie można narzekać na brak wydarzeń. Ogólnie oceniam książkę Chłopak nikt jako średnią - ot, dobra na kilka godzin odmóżdżenia.
Irytowała mnie również niekonsekwencja w prowadzeniu głównego bohatera, którego prawdziwe imię zostaje nam wyjawione dopiero pod koniec. Chłopak jest bronią idealną, przez wszystkie te lata nie miał swojego zdania i posłusznie wypełniał polecenia, czerpiąc z tego przyjemność, a tutaj w przeciągu kilku dni cała jego lojalność wobec programu wyparowuje jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wszystkie jego priorytety ot tak się rozmyły, w dodatku dał się omamić dziewczynie, którą znał dopiero od kilku godzin. Serio, to chyba rekord, jeśli chodzi o rozwój wątku romantycznego. Teoretycznie chłopak jest już weteranem, a zachowuje się jak żółtodziób spragniony miłości i odrobiny ciepła. Dla mnie ten wątek może nie jest porażką na całej linii, ale niewiele mu do tego brakuje.
Nie zmienia to jednak faktu, że Chłopak nikt to bardzo przyjemna lektura na jeden wieczór. Czyta się ją bardzo szybko i jeśli nie spodziewa się po niej dobrze wyważonego kryminału szpiegowskiego dla młodzieży, można się przy niej w miarę dobrze bawić, bo jest to powieść dynamiczna, idealnie nadająca się na scenariusz filmu akcji. Co prawda fabuła jest nieskomplikowana i momentami niespójna, ale za to końcówka jest niesztampowa i stanowi intrygujący wstęp do drugiej części. Nie odczuwałam jakiegoś specjalnego napięcia podczas czytania, co można zaliczyć na minus, jednak akcja była naprawdę wartka, cały czas coś się działo, więc nie można narzekać na brak wydarzeń. Ogólnie oceniam książkę Chłopak nikt jako średnią - ot, dobra na kilka godzin odmóżdżenia.
5/10