Mało wyszukany tytuł i dość zwyczajna okładka sprawiły, że początkowo od Przypadków Callie i Kaydena trzymałam się z daleka. A potem pojawiły się niezwykle entuzjastyczne recenzje, które przekonały mnie, by dać tej historii szansę i dzisiaj mogę powiedzieć, że Przypadki Callie i Kaydena to jedna z najlepszych książek z gatunku New Adult, jakie czytałam.
Kayden Owens nie miał łatwego dzieciństwa. Jeżeli był cicho, nie wychylał się i wypełniał polecenia, udawało mu się przetrwać kolejny dzień, ale z czasem jego ojciec przestał potrzebować powodu, by katować jego i braci. Podczas jednego z napadów gniewu jego ojca na miejscu pojawia się Callie Lawrence - cicha dziewczyna nosząca workowate ubrania, w której oczach zawsze czai się bezbrzeżny smutek. Callie ratuje Kaydena przed kolejnymi bliznami, również tymi wewnętrznymi, i wtedy w chłopaku zachodzi przemiana. Nigdy jednak nie ma okazji, by podziękować Callie za wszystko, co zrobiła, bo ta wyjeżdża do college'u. Gdy szczęśliwym trafem ich drogi ponownie się krzyżują, Kayden jest zdeterminowany, by bliżej poznać Callie. Ona sama skrywa jednak bolesne tajemnice z przeszłości.
Krótko mówiąc: jestem oczarowana, zachwycona i jednocześnie zaskoczona tym, jak bardzo ta historia mnie poruszyła. Po Przypadkach Callie i Kaydena spodziewałam się kolejnego schematycznego New Adult, ale Jessica Sorensen sprawiła, że po zakończeniu lektury trudno mi pozbierać myśli i złożyć poprawne gramatycznie zdanie. To zadziwiające, że chociaż od początku wszystko jest dla czytelnika jasne, nie ma żadnych tajemnic, to przez cały czas czułam napięcie i czytałam z zapartym tchem. Według mnie jest to głównie zasługa głębi emocji, które płyną nieprzerwanie, trafiając prosto do serca, poruszając i przyciągając coraz mocniej. Mimo wyjątkowo ciężkich, ponurych tematów poruszonych w książce, znalazło się tutaj również miejsce na uśmiech, co jest niesamowite. Przypadki Callie i Kaydena to po prostu emocjonująca mieszanka wybuchowa.
Callie i Kayden przeżyli coś, czego nie powinno przeżyć żadne dziecko. Krzywdy tak straszne, że zostawiają po sobie już na zawsze ślad na duszy, rujnując psychikę i niszcząc szanse na normalne, szczęśliwe życie w przyszłości. A mimo to próbują żyć dalej, prą naprzód z wiarą, że uda im się skleić to, co się rozpadło, powoli pozwalają sobie na śmiech, a także na miłość. Pokochałam zarówno Callie, jak i Kaydena, autorka wspaniale poradziła sobie z wiarygodną kreacją intrygujących postaci doświadczonych ciężko przez los. Zazwyczaj w takim wypadku faworyzuję jednego bohatera lub jedną z narracji, ale tutaj obie były fantastyczne i przejmujące. Callie to zamknięta w sobie dziewczyna, która w dzień dwunastych urodzin zmieniła się nie do poznania - ścięła włosy, podkreślała oczy zbyt mocnym, czarnym eyelinerem, odcięła się od świata i ograniczyła kontakt z rówieśnikami. Jest nieśmiała i płochliwa, bo jej rany wciąż się nie zagoiły. Z kolei Kayden jest jej przeciwieństwem: lubiany i popularny, kręci się wokół niego mnóstwo dziewczyn, ale pod maską wybitnego sportowca skrywa się chłopak, którego nikt nie uratował. Jego ciało pokrywają blizny, jednak Kayden jest w stanie znieść ból fizyczny - to ta wypełniająca go po każdym z ataków ojca pustka jest czymś, z czym nie potrafi sobie poradzić. Wydaje mi się, że Callie, biorąc pod uwagę jej traumatyczne przeżycia, nieco zbyt szybko pozwoliła się zbliżyć Kaydenowi i zbyt szybko mu zaufała, ale tę dwójkę połączył ból, którego nikt inny nie potrafi zrozumieć, dlatego tak bardzo nie kuło mnie to w oczy.
Przypadki Callie i Kaydena to książka, która szarpie nerwy, powoduje ścisk w gardle i ogromny ból w sercu. Nazwijcie mnie masochistką, ale właśnie te powieści, które mną wstrząsnęły, po przeczytaniu ostatniego zdania zostawiły mnie ogarniętą żalem i rozdygotaną są dla mnie tymi najcenniejszymi historiami i do tej listy mogę dopisać Przypadki Callie i Kaydena. Milion emocji towarzyszyło mi w czasie lektury. Przy tej książce naprzemiennie się uśmiechałam, miałam wypieki na twarzy i próbowałam powstrzymać cisnące się do oczu łzy, bo Przypadki Callie i Kaydena to pełna pasji, cierpienia, namiętności, emocji, bólu fizycznego i wewnętrznego opowieść o ludziach, których życie zmienia się na lepsze pod wpływem przyjaźni i miłości. Jest to powieść wypełniona jednocześnie smutkiem i radością, ciemnością i światłem, chęci ocalenia i bycia ocalonym. Cudowna w każdym calu, w każdym słowie, w każdym zdaniu i zapierająca dech w piersiach.
Książka Przypadki Callie i Kaydena odcisnęła swoje piętno w mojej pamięci i nie pozwala o sobie zapomnieć. Zupełnie nie spodziewałam się tego, co otrzymałam. To wstrząsająca, wręcz zniewalająca powieść, której nie można odłożyć na później, kiedy się już zacznie ją czytać.
8/10