środa, 12 maja 2021
Wildcard. Dzika karta, czyli walka z technologią kontrolującą umysł
wtorek, 4 maja 2021
Tkając świt, czyli co gdyby Mulan była uzdolnioną krawcową?
piątek, 30 kwietnia 2021
Licho nie śpi, czyli bestialskie morderstwa w Bieszczadach
Licho nie śpi to książka, którą dość trudno mi oceniać, ponieważ z jednej strony było w niej sporo irytujących mnie elementów, a z drugiej jest bardzo zgrabnym połączniem moich ulubionych gatunków, w dodatku nie sposób było jej odłożyć na bok, ponieważ moje myśli wciąż krążyły wokół tego, jak potoczy się cała fabuła. Klimat Bieszczad nadaje całej historii unikatowości i tajemniczości, uwielbiam sposób, w jaki autorka wykorzystała miejsce akcji, czyniąc je niejako kolejnym bohaterem. Do tej pory nie miałam okazji poznać bieszczadzkich legend, więc zdecydowanie zaliczam to na plus. Niestety, dość szybko domyśliłam się, jakie rozwiązanie kryje się za seryjnymi morderstwami, lecz tym razem nie odebrało mi to frajdy z lektury, ciekawie było podążyć tropami podrzuconymi przez autorkę i cieszę się, że bardziej był to kryminał z elementami erotycznymi niż czysty romans z wrzuconą gdzieś w tle zbrodnią, żeby dodać dreszczyku emocji. Całe śledztwo interesowało mnie w tej powieści najbardziej i zostałam nim w pełni usatysfakcjonowana, chociaż odczuwam odrobinę irytacji, że Magda, niby uzdolniona, profesjonalna pani asesor prokuratury, tak łatwo oddała przywództwo facetowi, którego właściwie nie znała, a sama była w całej tej sprawie bezradna.
Największy problem mam z bohaterami oraz ich relacją. Damian jest policjantem, który ucieka przed swoimi demonami w świat niezobowiązującego seksu i narkotyków. Jest przedstawiony jako genialny śledczy, lecz w rzeczywistości nie popisał się w żadnym momencie swoją smykałką do rozwiązywania kryminalnych zagadek; przez większość czasu myślał albo o swoim uzależnieniu, albo o kobiecym tyłku, który akurat znalazł się na jego radarze. Został wykreowany na nieczułego, stanowczego i bezczelnego dupka, w tej roli sprawdza się doskonale. Trochę żałuję, że bliżej nie została nam przedstawiona jego trudna przeszłość i to, jak zaczyna się z nią zmagać, ponieważ myślę, że byłby to interesujący wątek. Najbardziej nie podoba mi się jednak lekkie podejście do jego nałogu, przez który naraża osoby wokół siebie. Magda, nasza druga narratorka, wykazała się w tym zakresie ogromną niekonsekwencją, ponieważ niby trzyma się zasad i ma sztywny kij w tyłku, jak to podkreślił Damian, a jednak zupełnie zignorowała fakt, że ćpał, dała nawet na to swoje przyzwolenie. Chyba już dawno żadna bohaterka nie irytowała mnie tak bardzo jak ta dziewczyna, która na siłę robiła wokół siebie mnóstwo szumu, miała być z niej w zamierzeniu równa babka, silna, pyskata, umiejąca postawić na sobie, tymczasem była to raczej karykatura. Ich relacja też była dziwna; zaczęła się od niechęci (znikąd), ich słowne przepychanki zupełnie nie miały sensu, każda kłótnia była absurdalna, a później (również znikąd) pojawiły się między nimi cieplejsze uczucia, jakby nie spędzili połowy książki na działaniu sobie na nerwy. Nie było między nimi żadnego przyciągania.
Licho nie śpi to książka, którą można połknąć w kilka godzin. Szybko się ją czyta, zapewnia sporo niewymagającej rozrywki na jeden wieczór. Na pewno nie wszystkim przypadnie do gustu ze względu na dużą ilość wulgaryzmów i specyficzny humor, zagadka nie jest zbyt skomplikowana, a sami bohaterowie mnie nie zachwycili... Jednak było w niej coś uzależniającego, co sprawiło, że całkiem nieźle się bawiłam i chciałam poznać jej zakończenie.
wtorek, 27 kwietnia 2021
Niewidzialne życie Addie LaRue, czyli nieśmiertelność zawsze ma swoją cenę
środa, 21 kwietnia 2021
Rywale, czyli walka o bezcenny hotel pomiędzy dwoma zwaśnionymi rodami
Rywale to książka, która w teorii powinna była podbić moje serce - kocham motyw od nienawiści do miłości, dwóch wrogów, którzy muszą ze sobą współpracować w atmosferze pełnego napięcia, pojawił się również wątek ponownego spotkania po latach, który jest jednym z moich ulubionych. Sophia jest twardą, silną kobietą, która umie postawić na swoim i skupia się na karierze, z kolei Weston jest aroganckim, ale charyzmatycznym facetem, który bez wątpienia skradł serce niejednej czytelniczce. W dodatku autorka poświęciła dużo uwagi żałobie i niemożności poradzenia sobie ze stratą, problemowi alkoholizmu, równouprawnieniu kobiet i mężczyzn na tym samym szczeblu w pracy, byłam zachwycona sposobem, w jaki podeszła do trudnych tematów... więc nie umiem wam wyjaśnić, dlaczego pomiędzy mną a Rywalami nie zaiskrzyło. Czegoś zabrakło. Myślę, że najbardziej byłam rozczarowana relacją Sophii i Westona. Nie czułam między nimi ani nienawiści, ani miłości; mam wrażenie, jakby autorka na siłę starała się podkreślić ich wzajemną niechęć dziecinnymi kłótniami, które wybuchały z tak absurdalnych powodów, że ciągle wywracałam oczami. Nie wiem też, skąd wzięły się między nimi później cieplejsze uczucia, ponieważ poza jedną głębszą konwersacją łączył ich tylko seks. Brakowało mi chemii między bohaterami i prawdziwych emocji, które w tym gatunku są dla mnie najważniejsze.
Mam też drobne problemy z postaciami, którzy w moim odczuciu wypadają blado, są nijacy. Sophia była kreślona na zaradną, niezależną kobietę, lecz jej kreacja była niekonsekwentna, przy Westonie traciła całą swoją silną wolę oraz rozsądek. Nie było w niej nic ciekawego, nie miała żadnych zainteresowań czy cech charakterystycznych, była drętwa przez większość czasu. Weston wypada o wiele lepiej, podobała mi się jego pewność siebie, czarująca osobowość, jego zmienione na sprośne cytaty Szekspira były strzałem w dziesiątkę, a jego przeszłość skrywa wiele tajemnic, które mocno na mnie wpłynęły. Sophia też ma swoją historię, jednak autorka przedstawiła ją powierzchownie, nie nadała jej odpowiedniego znaczenia ani nie próbowała jej rozwinąć, przez co zabrakło Sophii wielowymiarowości. Żałuję też, że Vi Keeland nie pogłębiła waśni pomiędzy rodzinami w znaczący sposób. Zarysowała sobie ciekawe możliwości za pomocą hotelu i dwóch postaci pochodzących ze śmietanki towarzyskiej, lecz zupełnie ich nie wykorzystała.
Rywale nie są złą książką. Czyta się ją niezwykle przyjemnie, kiedy już zaczęłam ją czytać, trudno było mi ją odłożyć na bok. Podejrzewam jednak, że ta powieść nie zostanie w mojej pamięci na długo, ponieważ mimo kilku perełek tak naprawdę niespecjalnie wyróżnia się na tle innych erotyków. Zabrakło mi bohaterów z krwi i kości, prawdziwych emocji oraz skorzystania z potencjału tkwiącego w całej historii.




