sobota, 17 września 2016

Fantastyczne stworzenia kiedyś i dzisiaj, czyli coś poszło nie tak

Większość z nas, stery lub niestety, została wychowana w erze teoretycznie posągowo pięknego Edwarda Cullena i jego błyszczącej na słońcu skóry. Wampir okazał się być nowym wcieleniem Romeo, muchy by nie skrzywdził, nie wspominając nawet o mdłej Belli (chociaż podejrzewam, że jednak trochę go korciło, bo to dziewczę naprawdę irytujące było i nawet wegetarianina mogło ponownie zepchnąć na ścieżkę zUa). Nie chcę się wdawać w dyskusje pod tytułem Zmierzch to gniot lub Przesadzacie, arcydziełem nie jest, ale czytać się da – niewątpliwie jednak wampir wykreowany przez Meyer wpłynął na ugrzecznienie wizerunku nadnaturalnych stworzeń i znacząco różni się od wampirów przedstawionych przez pisarzy w przeszłości. Gdzie się podziały śmiertelnie niebezpieczne osobniki, które nie miały żadnych wyrzutów sumienia z racji bycia dużą pijawką? Co prawda autorzy próbują powoli wracać do wizerunku nieco bardziej mrocznego i niebezpiecznego stworzenia, ale i tak wszyscy robią z nich nadnaturalnych kochanków, co według mnie jest strasznie niesprawiedliwe i samych krwiopijców musi bardzo boleć. Wyobrażacie to sobie? Taki wampir jest nieśmiertelny i przez kolejne setki lat będzie musiał walczyć z reputacją romantycznego gościa, a głupie dziewczyny będą się nieproszone pchały do jego zamczyska i jeszcze wciskały do trumny! Zero spokoju! A potem jeszcze będą sądziły, że wampir tylko skrzy się w słońcu, więc rozsuną zasłony i BUM, po wampirku. Pani Meyer powinna mieć wyrzuty sumienia z powodu drastycznego spadku populacji wampirów.
Widzicie, o czym mówię? Słitaśnie.
Kosmici również ucierpieli. Kiedyś, z mniej lub bardziej logicznych powodów, kosmici przybywali na Ziemię, aby wybić ludzkość w pień i przejąć naszą planetę. Nigdy się z nami nie cackali i od razu przechodzili do ataku. W większości wyglądali również przerażająco, pałali nienawiścią do wszystkiego, co ludzkie i ogólnie robili na naszej planecie wielką rozróbę. Taki Predator to według mnie kiepski materiał na chłopaka, chociaż może znalazłaby się jakaś sadomasochistka, która zapałałaby do niego uczuciem. A teraz? Kosmici są absurdalnie przystojni, posiadają moce, najczęściej związane ze światłem, żeby żadnego człowieka przypadkiem nie wystraszyć i podbijają serca kolejnych kobiet! Wystarczy wymienić serię Lux czy Jestem Numerem Cztery. Mam jednak własną teorię spiskową na ten temat! Kosmici wpłynęli na twórców, aby przedstawili ich w dobrym świetle. W ten sposób osłabiają naszą czujność przed ostatecznym atakiem! Dlatego radzę mieć oczy szeroko otwarte i niech nie zwiodą Was te piękne uśmiechy.
Ten piękniś jest kosmitą. Przerażający, prawda?
Może twórcy oszczędzili chociaż wilkołaki, które i tak w większości przypadków robią za tło? Marzenie ściętej głowy! Wilkołaki z reguły nie mają własnych książek, dostają też bardzo mało czasu antenowego, a jeśli już powstaje jakiś serial, to jest to kiepska produkcja. Mogłoby się więc wydawać, że pozwolą wilkołakom pohasać sobie po lesie, pozabijać kilku człowieków, a tu nic z tego! W niektórych serialach nawet wpływ księżyca na zachowanie wilków został wyparty, więc mamy oswojone zwierzaki, które walczą ze złem i nawet ochraniają ludzi, zamiast porządnie ich pozabijać! Ja się pytam, gdzie są jakieś krwawe masakry z udziałem groźnych bestii? W dodatku mam ogromne zastrzeżenia do wyglądu przeobrażonych wilkołaków. Bliżej im do owłosionych Muminków niż do potworów z prawdziwego zdarzenia. Teen Wolf to niestety naczelny przykład ukazujący udomowione wilkołaczki, które wypadają kiepsko w porównaniu z innymi morderczymi istotami występującymi w tym serialu. 
Owłosiony Muminek! 
Kiedyś bestia była bestią. Wampira, bardziej od twojej cnoty, interesowała ciepła, pulsująca w żyłach krew, wilkołaki nie były posłusznymi pieskami salonowymi, a demon był obrzydliwym, nienaturalnym tworem, nie bóstwem seksu. W pewnym momencie wszystko poszło w złą stronę. Wy również na pewno zauważyliście nowy trend – ci źli są pokazywani jako skrzywdzeni przez los, którzy tak naprawdę mają w sobie ogromne pokłady dobra jedynie przykryte cierpieniem. Nie tylko teoretycznie niebezpieczne fantastyczne stworzenia zostały ugrzecznione, oberwało się też takim złym charakterom jak Maleficent (ten film był straszny, naprawdę)! Jedynymi istotami, które jeszcze nie zostały przerobione na różowe kucyki z tęczowymi kokardkami, są zombie! Najwyraźniej autorzy uznali, że powłóczący nogami, wydający jęczące odgłosy i na wpół gnijący zombie nie mają szansy znaleźć ukochanej nawet po drobnym tuningu. Spierałabym się, ale to już temat na osobny post.

Jak sądzicie, dlaczego tak wielu autorów i filmowych twórców odeszło od wizerunków mrocznych fantastycznych stworzeń na rzecz przystojniaków podbijających serca widowni? Wolicie te stare książki, w których wampir był wampirem, a nie udręczonym Romeem, czy jednak te nowe wersje fantastycznych stworzeń bardziej do Was trafiają? Temat został przeze mnie dotknięty jedynie pobieżnie, dlatego zapraszam do dyskusji!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia