1. Czy masz w domu konkretne miejsce do czytania?
Czytam tylko i wyłącznie na swoim łóżku. Nie wiem, dlaczego tak jest, ale dla mnie to po prostu najlepsze miejsce na oddanie się lekturze i zanurzenie w nowym świecie. Kilka razy próbowałam czytać gdzieś indziej, ale to po prostu nie jest to, chociaż może to wynikać z moich ogromnych trudności do zmieniania przyzwyczajeń.
2. Czy w trakcie czytania używasz zakładek czy przypadkowych świstków papieru?
Kiedyś w ogóle nie używałam zakładek. Zapamiętywałam numer strony, na której skończyłam czytanie i nawet po kilku dniach nie miałam problemu z odnalezieniem tego miejsca. Ostatnio jednak na nowo przekonałam się do zakładek, bo uwielbiam dobierać je kolorystycznie do książek. Ot, taki kaprys pedantki.
3. Czy możesz po prostu skończyć czytać książkę? Czy musisz dojść do końca rozdziału lub okrągłej liczby stron?
Kiedyś miałam absolutnego fioła na punkcie kończenia czytania, gdy skończyłam rozdział i nie było zmiłuj. Tak jak lubię zaczynać naukę o godzinach, które mają okrągłą liczbę minut. Później jednak rozpoczął się okres, w którym namiętnie połykałam książki w kilka godzin, w ogóle się od nich nie odrywając i kiedy wyleczyłam się również z tego, skończenie czytania nawet w samym środku rozdziału nie stało się dla mnie problemem. Chyba że akurat mam do czynienia z wyjątkowo wartką akcją, wtedy odkładanie książki, by pomóc w czymś mamie, fizycznie boli.
4. Czy pijesz albo jesz w trakcie czytania?
Nie, nie i jeszcze raz nie. Moje książki są wręcz nieskazitelne, a coś takiego stanowiłoby zagrożenie dla stron. Dlatego herbatę piję przed/po przeczytaniu lub w przerwach.
5. Czy jesteś wielozadaniowa? Czy potrafisz słuchać muzyki lub oglądać film w trakcie czytania?
U mnie to nie do końca tak działa. Potrafię się wyłączyć - to znaczy, gdy dookoła jest wyjątkowo głośno, a ja zabieram się za czytanie, jestem w stanie całkowicie ignorować otoczenie, nie zwracać uwagi na jakiekolwiek bodźce słuchowe, jakby ich w ogóle nie było, bo maksymalnie skupiam się na tym, co mam przed oczami. Więc mogłabym czytać, gdy w tle leciałaby muzyka lub film, ale nie zwracałabym na to najmniejszej uwagi, dlatego mija się to z celem.
6. Czy czytasz jedną książkę czy kilka na raz?
Wzbraniałam się przed czytaniem kilka książek na raz i w zasadzie tego nie robię. Zdarza się jednak, że jakaś książka jest wybitnie nudna, a ja nie chcę jej odłożyć całkiem na bok - wtedy czytam ją na zmianę z jakąś bardziej interesującą powieścią i tak staram się dobić do końca.
7. Czy czytasz w domu czy gdziekolwiek?
W domu. Znajome otoczenie sprawia, że książkę odbieram w inny sposób, chociaż trudno to wytłumaczyć.
8. Czy czytasz na głos czy w myślach?
W myślach. Ale jeżeli jakiś fragment okaże się być dla mnie wyjątkowo trudny do zrozumienia albo zdanie jest długie, złożone i dziwnie skonstruowane, wtedy czytam je na głos, aby ułatwić sobie zrozumienie.
9. Czy czytasz naprzód, poznając zakończenie? Pomijasz fragment książki?
Wiedziałam, że nadejdzie moment w moim życiu, kiedy będę się musiała wyspowiadać ze swojego okropnego nawyku czytania zakończeń. Zanim rozpocznę daną książkę, zawsze zaglądam na tył i czytam ostatnie zdanie. Oczywiście to ma być tylko ostatnie zdanie, które przemienia się w ostatni akapit, a potem też w przedostatni akapit... Wiele razy zdarzyło mi się później tego żałować, bo znajdowały się tam najważniejsze rozwiązania, a ja chodziłam wściekła przez kilka dni i traciłam ochotę na przeczytanie książki. Mimo to nie potrafię z tego zrezygnować, chociaż teraz bardzo pilnuję, aby to było naprawdę tylko ostatnie zdanie.
10. Czy zaginasz grzbiet książki?
Nie, jestem absolutną pedantką i moje książki wyglądają na nieczytane, są w idealnym stanie. Dbam o to, by nie pojawiło się na nich nawet najmniejsze zagniecenie, ale książki mojego taty wyglądają jak po przejściu huraganu i patrzenie na ich wygięte grzbiety jest dla mnie strasznym przeżyciem.
11. Czy piszesz w książkach?
Nie. Jeżeli mam jakieś uwagi, piszę je na małych, kolorowych karteczkach i wsadzam je pomiędzy strony.
Za nominację dziękuję Wiktorii. To pierwszy tag na blogu, wydawało mi się, że będzie najlepszy na pierwszy ogień. Nikogo nie nominuję, bo jest on tak popularny, że prawdopodobnie wszyscy macie go już za sobą, ale jeśli w Waszym gronie znajdzie się ktoś, kto jeszcze się za niego nie zabrał, niech czuje się przeze mnie nominowany.