Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Więzień labiryntu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Więzień labiryntu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 kwietnia 2016

Lek na śmierć, czyli przeciętne zakończenie historii Streferów

20
Kiedy opublikowałam na blogu recenzję Prób ognia (klik), Wasze komentarze były mniej więcej podobne - przestrzegaliście mnie przed przeczytaniem trzeciego tomu, mówiąc, że śmierć niektórych bohaterów mną wstrząśnie, a James Dashner ustawił sobie poprzeczkę zbyt wysoko i finał nie był zadowalający. Niedawno skończyłam czytać Lek na śmierć i dzisiaj w końcu będę mogła się odnieść do Waszych zarzutów, które w większości okazały się być niestety trafne. 

Thomas wie, że DRESZCZowi nie wolno ufać, ale przedstawiciele organizacji twierdzą, że zakończyli już swoje eksperymenty, a teraz chcą zwrócić Streferom wspomnienia, by ci dobrowolnie pomogli w stworzeniu leku na Pożogę. O ile członkowie jego grupy przyjmują tę wiadomość z ulgą, Thomas nie wierzy w ani jedno słowo. Wiedziony instynktem postanawia odkryć prawdę, która kryje się za zapewnieniami DRESZCZu, jednak jest ona jeszcze bardziej niebezpieczna, niż chłopak mógłby sobie wyobrazić. Czy ktokolwiek przeżyje poszukiwania leku na śmierć?

Po finałowym tomie trylogii Więzień labiryntu spodziewałam się gnającej do przodu akcji, przerażających, brutalnych scen, szokujących informacji wychodzących na jaw, a na sam koniec jakiegoś wielkiego BUM, które zmiotłoby mnie z powierzchni ziemi. Po fenomenalnych w porównaniu z pierwszą częścią Próbach ognia moje nadzieje były ogromne, ale z każdą kolejną stroną mój entuzjazm malał, aż nic z niego nie zostało. Wygląda to tak, jakby James Dashner nie do końca wiedział, jak chce poprowadzić fabułę w ostatnim tomie - rzucał bohaterów z miejsca na miejsce, ale z ich podróży tak naprawdę nic nie wynikało, miały tylko jakoś zapełnić miejsce aż do punktu kulminacyjnego. Streferzy miotają się, nie popychając historii do przodu. Pojawiło się kilka wątków, które miały potencjał, ale autor potraktował je po macoszemu, zamiast porządnie je rozwinąć. Cała akcja została właściwie upchnięta na ostatnich kartkach książki, elektryzujące napięcie, które towarzyszyło mi w trakcie Prób ognia, tutaj gdzieś wyparowało, zwroty akcji są przewidywalne, a bohaterowie, którzy nigdy wybitni nie byli, teraz wydają się jeszcze gorsi. Poprzednie tomy nie były specjalnie dobre, ale James Dashner skutecznie zatuszował w nich mankamenty odpowiednią atmosferą i porywającymi, krwawymi wyzwaniami. Ta sztuczka nie udała się w Leku na śmierć, gdzie uwydatniły się wszystkie słabe punkty całej trylogii.

Mam wrażenie, że autor nie udźwignął ciężaru finalnego tomu. Rozwiązanie największej zagadki, czyli o co naprawdę chodzi z DRESZCZem, jest niezbyt udane, chociaż tak naprawdę nie wiem, czy powinnam uznać to za rozwiązanie, bo nie dostaliśmy żadnej spektakularnej odpowiedzi. Tajemnica okrywająca organizację dodawała wydarzeniom dreszczyku emocji w drugiej części, a tutaj nie udało się Dashnerowi tego pociągnąć. Podobnie było z wątkiem romantycznym, który był tak pieczołowicie budowany przez poprzednie tomy między Thomasem, Teresą i Brendą. Autor chyba sam się pogubił w miłosnych zawiłościach, bo ostatecznie zupełnie porzucił ten wątek, niemal identyczny los spotkał również inne, dużo ważniejsze części fabuły (nie powiem Wam jednak jakie, aby nikomu nie zaspoilerować), w dodatku żegnamy się dość szybko z interesującym bohaterem, inna fascynująca postać zostaje zepchnięta w kąt, a ja usilnie zastanawiałam się, dlaczego James Dashner postanowił sam strzelić sobie w stopę Lekiem na śmierć. Bo inaczej chyba nie da się tego nazwać.

Lek na śmierć to książka przeciętna i nic poza tym. W najlepszym wypadku można ją uznać za nie do końca poprawne zakończenie, w najgorszym za zmarnowany potencjał całej trylogii. Przez cały czas czułam się tak, jakby autor niespecjalnie wiedział, jak to wszystko ostatecznie rozwinąć, dlatego skorzystał z różnego rodzaju zapychaczy i naiwnych rozwiązań fabularnych. Pewnie mogłabym ponarzekać bardziej, ale dla mnie cała trylogia stoi po prostu na średnim poziomie i w ten obraz Więźnia labiryntu wpasowuje się również Lek na śmierć.

5/10
Czytaj dalej »

sobota, 20 lutego 2016

Próby ognia, czyli dalszy ciąg eksperymentu na Streferach

31
Próby ognia to druga cześć przygód Thomasa i Streferów. Cała trylogia ma na świecie rzesze fanów, jednak po Więźniu labiryntu ja się do nich nie zaliczałam: nie do końca odpowiadał mi styl autora, a główny bohater strasznie mnie irytował, utrudniając pozytywny odbiór książki. Początkowo nie miałam zamiaru sięgać po dalsze części, jednak ostatecznie postanowiłam dać Jamesowi Dashnerowi drugą szansę. I wiecie co? Nie żałuję.

Thomas oraz pozostali Streferzy sądzili, że koszmar się skończył i są nareszcie bezpieczni. Niestety, wyjście z Labiryntu okazało się być początkiem kolejnych prób, dużo trudniejszych, niż chłopcy mogli się spodziewać. Streferzy dostają jasno określone wytyczne: przejść sto sześćdziesiąt kilometrów na północ przez spalone przez Słońce pustkowie w przeciągu dwóch tygodni. Muszą stawić czoło surowemu, pustynnemu klimatowi i Poparzeńcom, czyli ludziom zarażonym Pożogą, chorobą przejmującą władzę nad umysłem. Na końcu ma na nich czekać upragniona wolność i lekarstwo na chorobę, którą DRESZCZ umyślnie wprowadził do ich organizmów jako motywację. Po drodze czeka na nich jednak wiele krwawych niespodzianek przygotowanych przez okrutną organizację, a Thomas nie wie, komu powinien ufać. I, przede wszystkim, czy może ufać własnym wspomnieniom.

Po Próbach ognia mam duży mętlik w głowie. Nie przewidziałam takiego rozwoju fabuły i chociaż już trochę ochłonęłam po lekturze, wciąż trudno mi powiedzieć, co tak naprawdę się wydarzyło i komu powinniśmy uwierzyć. Autor umiejętnie splata ze sobą wątki w taki sposób, że ostatecznie jesteśmy równie zdezorientowani co Thomas. Powoli dozuje informacje, podsuwa nam pod nos kolejne fragmenty układanki, której złamanie jest naprawdę trudne, ponieważ w świecie stworzonym przez Jamesa Dashnera nic nie jest pewne. To niesamowite, ale mój apetyt rósł proporcjonalnie do ilości przewróconych stron. Historia Thomasa, która po przeczytaniu pierwszego tomu wydawała mi się nudna i banalna, teraz nabrała dynamizmu, stała się interesująca i obfitowała w nagłe zwroty akcji. Próby ognia to idealnie zrównoważona powieść, którą właściwie można podzielić na dwie części - pierwsza z nich jest przerażająca, miejscami wręcz makabryczna, fabuła pędzi do przodu i ma się wrażenie, jakby Streferzy tak naprawdę nigdy nie opuścili Labiryntu. Druga jest minimalnie spokojniejsza, nastawiona na zdobywanie informacji o Stwórcach i całym projekcie, wzbudza ona niepewność nie tylko w bohaterach, ale również w czytelnikach. James Dashner pozostawił wciąż wiele pytań bez odpowiedzi i nie mogę się doczekać, aż cała tajemnica dotycząca eksperymentu zostanie rozwiana w trzecim, ostatnim tomie.

Młodzi bohaterowie ponownie musieli wykazać się sprytem, instynktem walki, siłą psychiczną oraz inteligencją, aby dotrzeć do celu. Z żywym zainteresowaniem śledziłam losy grupki osób wyrzuconych na samym środku spalonej ziemi, wczuwając się w ich kłopotliwe położenie i narastającą frustrację oraz strach. Może nie identyfikowałam się z bohaterami na tyle, by odczuwać gwałtowne emocje, ale na pewno towarzyszyło mi napięcie. Do gry zostały wprowadzone nowe postacie, które wprowadziły świeżość do fabuły, ale niekoniecznie wzbudziły we mnie sympatię. Zaskakujące jest jednak to, że chociaż w pierwszej części z trudem znosiłam Thomasa, w drugiej przestał mnie aż tak irytować. Moim ulubieńcem jednak bez wątpienia pozostaje Minho, tuż za nim plasuje się Newt, którego niestety w Próbach ognia nie było za wiele. Teresa również zapracowała sobie na mój szacunek, mimo że w Więźniu labiryntu za nią nie przepadałam, dlatego pod względem bohaterów ta książka jest zdecydowanie na plus, patrząc na poprzedniczkę.

Nie sądziłam, że Próby ognia tak bardzo przypadną mi do gustu po moim pierwszym, nieudanym zetknięciu się ze światem wykreowanym przez Jamesa Dashnera, ale okazało się, że świetnie się bawiłam przy tej książce. Jeżeli jesteście fanami krwawych wyzwań i poszukujecie nietuzinkowej przygody, ta klimatyczna powieść powinna przypaść Wam do gustu. 

7/10
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia