Śmiercionośny Book Tag

15:15

Do tego tagu zostałam nominowana przez Martę z Zaczytanej Doliny, za co serdecznie jej dziękuję (również od niej pożyczyłam świetną grafikę)! Uznałam, że będzie on idealnym postem z okazji zbliżającego się Halloween. Rok temu z powodu Nocy Duchów razem z innymi autorkami stworzyłyśmy autorski Halloween Book Tag, do którego wykonania bardzo serdecznie was zachęcam, a także opublikowałam listę TOP 5 na Halloween, które wciąż pozostaje tak samo aktualne!
Nie przedłużając, przejdźmy do pytań *śmiech szalonego naukowca, od którego dostajesz ciarek*.

1. Poderżnięte gardło – książka w której wiele rzeczy działo się niespodziewanie.
Muszę tutaj polecić trylogię W otchłani Beth Revis. Każdy tom był obfity w skomplikowane intrygi, kiedy wydawało nam się, że w końcu udało nam się odsłonić część tajemnic związanych ze statkiem kosmicznym oraz jego mieszkańcami, autorka niczym diabeł z pudełka wyskakiwała z kolejnymi, jeszcze bardziej pokrętnymi spiskami, a takich rozwiązań nie spodziewał się chyba nikt. Wszystko było jednak opisane tak przejrzyście oraz realistycznie, że nie miałam problemu ze zrozumieniem całej akcji, ostatecznie dostaliśmy odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania, ale były one naprawdę szokujące i niespodziewane. Beth Revis to mój osobisty geniusz zła oraz knucia, fabuła została niesamowicie mocno przemyślana i dopracowana, całość była niezwykle błyskotliwa oraz nieprzewidywalna. 

2. Samobójstwo – książka, którą ktoś ci polecił, a ty przeczytałaś z uprzejmości, mimo że ci się nie podobała.
Szczerze mówiąc, nie kojarzę takiej książki. Z reguły dostaję polecenia od osób, które mają gust czytelniczy bardzo zbliżony do mojego i podobają nam się te same powieści, dlatego chyba nie zdarzyło mi się, bym rekomendowaną przez kogoś znajomego historię czytała tylko z uprzejmości, mimo że mi się nie podobała. A nawet jeśli była jakaś polecana książka, która mi nie podeszła, pewnie nie zmuszałabym się do jej dokończenia, aby zadowolić tę osobę, bo każdy ma prawo do własnej opinii i nie widziałabym sensu w takim przymuszaniu się. 

3. Żyletka – książka, o której słyszałaś, że jest dobra, ale na koniec okazała się jeszcze lepsza.
Zdecydowanie Czas Żniw Samanthy Shannon. Do dzisiaj nie mogę uwierzyć, że tak długo zastanawiałam się nad kupnem tej książki. Czytałam o niej wiele pozytywnych opinii na blogach, więc wiedziałam, że to będzie coś dobrego, ale kiedy już zaczęłam czytać... Po prostu przepadłam! Samantha Shannon stuprocentowo urzekła mnie swoim stylem pisarskim, niezwykłą kreacją świata oraz bohaterów. Już pierwszej części oddałam swoje serce i duszę, a druga tylko potwierdziła, że dokonałam słusznego wyboru. Czas Żniw jest bezapelacyjnie jedną z moich najukochańszych serii, to fenomen w czystej postaci, genialna powieść, którą będę polecała wszystkim. Więc tak, słyszałam, że była dobra, ale na koniec okazała się o wiele, wiele, wiele lepsza. 

4. Powieszenie na stryczku – książka była bardzo nudna i długo się ją czytało.
Strasznie długo czytałam Alive. Żywi Scotta Siglera, bo przez większość książki mocno się nudziłam. Bohaterowie kręcili się w kółko, całą powieść można opisać jednym słowem: chodzenie. Postaci idą, idą, idą, biegną, maszerują, idą, biegną, idą, idą, biegną, biegną szybciej. To było naprawdę frustrujące, bo choć po drodze napotykali różne znaleziska, okazywały się one zupełnie nieistotne dla przebiegu fabuły i te dwieście siedemdziesiąt stron marszu dało mi się we znaki. Po prostu zmuszałam się, by kontynuować czytanie, a przy okazji mocno się wynudziłam. 

5. Kopnięcie prądem – akcja rozpoczęła się na samym początku.
Restart Amy Tintera to książka bardzo nierówna, nad czym ubolewam do tej pory. Początek był niesamowity, zaczął się od mocnego uderzenia, a potem autorka poszła za ciosem, wrzucając nas w spiralę zaskakujących wydarzeń. Napięcie sięgało zenitu, mimo że cała historia dopiero się zaczynała. Coraz bardziej się nakręcałam, zafascynowana przedstawionymi przez autorkę sytuacjami oraz ciekawym światem postapokaliptycznym. Naprawdę dużo się działo, momentami było brutalnie, ale nie przesadnie i zapowiadało się na naprawdę wspaniałą, wypełnioną akcją lekturę. Początek dawał nadzieję na wiele, potem wszystko się posypało, o czym możecie przeczytać w recenzji.

6. Jad węża – książka, po której kac gwarantowany.
Przecudowna, ale miażdżąca emocjonalnie powieść Kim Holden, czyli Promyczek. Od dłuższego czasu czytałam dobre New Adult, jednak nie angażowałam się w nie zbyt mocno, uznając je za dobrą zabawę i nic więcej. Tymczasem Promyczek zupełnie mnie zniszczył, sprawił, że nie byłam w stanie myśleć o niczym innym, przez kilka kolejnych dni na samą myśl o zakończeniu dosłownie zaczynałam ryczeć bez względu na to, gdzie się znajdowałam. Byłam zupełnie rozchwiana emocjonalnie, ta powieść tak mocno na mnie wpłynęła i gwarantuję wam, że łatwo się po niej nie pozbieracie. Nawet jeśli nie wywrze ona na was tak ogromnego wrażenia jak na mnie, wciąż będzie wam trudno w ten sam sposób spojrzeć na inne książki i od razu za jakąś się zabrać. Naprawdę. 


7. Upadek z wysokości – koniec, którego się nie spodziewałaś.
Pewnie macie już dość słuchania o tym, że nie kończy się trylogii w tak rozdzierający sposób, w jaki zrobiła to Marie Lu w Legendzie. Patriocie, a ponieważ staram się nie być monotematyczna, wskażę na Baśniarza Antonii Michaelis. Autorka nieustannie nas zwodziła, nie wiedzieliśmy, co jest prawdą, a co kłamstwem, ale chyba żaden czytelnik nie wierzył, że zdecyduje się na takie zakończenie. Dosłownie pękło mi serce w tamtym momencie i nie mogłam przestać płakać. Cała książka była dla mnie raczej średnia i zupełnie nie spodziewałam się, że zakończenie będzie tak bolesne oraz tak mną wstrząśnie. 

8. Pobicie – książka, przez którą czułaś, jakbyś wyzionęła ducha.
Tak, kolejna powieść, która mnie zniszczyła. Najwyraźniej ten post ma na celu przypomnienie sobie każdej książki, która kiedykolwiek wyrwała mi serce z klatki piersiowej, a potem zaczęła po nim skakać, śmiejąc się z mojego bólu. Jakiś masochista wymyślił ten tag książkowy, innego wyjaśnienia nie ma. Tym razem muszę wspomnieć o Morzu spokoju Katji Millay, powieści, która absolutnie poruszyła najczulsze struny w mojej, jak widzicie, mocno zmaltretowanej duszy. O. MÓJ. BORZE. SZUMIĄCY. Jaka to była piękna powieść! To, co przeszła, Nastasiya i sposób, w jaki autorka to opisało... Naprawdę czułam, że wyzionęłam ducha i nigdy nie będę już taka sama.  

9. Płoniesz na stosie – w książce występowało wiele "gorących" wątków.
Do tej kategorii wbrew wszystkiemu dopasowałam Ognisty pocałunek Jennifer L. Armentrout. Nie zrozumcie mnie źle, w tej książce nie było żadnych erotycznych scen, ale między Rothem a Laylą tak bardzo iskrzyło, że czytałam o ich zbliżeniach z wypiekami na twarzy. Ich seksowna, pełna chemii i pazura relacja jest niesamowita. To napięcie między nimi jest doskonale odczuwalne i wielokrotnie łapałam się na tym, że wstrzymywałam oddech, gdy pozwalali sobie na fizyczną bliskość. Zresztą sam Roth jest tak seksowny, że swoją obecnością właściwie podpalał kartki, ale Ognisty pocałunek jest przykładem na to, że bohaterowie wcale nie muszą się posuwać daleko, by wzbudzić u czytelnika niekontrolowane przypływy gorąca oraz palpitację serca.
Ale serio, Roth i Layla to idealna para, jeśli chodzi o gatunek paranormal romance, a nawet o całe young adult. Perfekcja. Mam nadzieję, że Katy i Daemon z serii Lux tej autorki mi wybaczą. 

10. Naturalna śmierć – książka nie dobra, nie zła, ale w sam raz.
Jest mnóstwo takich powieści, ale z jakiegoś powodu pierwszą książką, jaką przyszła mi na myśl, była Linia serc Rainbow Rowell. To idealnie wyważona powieść, jednocześnie słodka i realistyczna, która wzbudza ciepło w serduchu, ale jakoś specjalnie nie angażuje czytelnika. Brakuje tutaj szokujących zwrotów akcji, wszystko toczy się bardzo spokojnie, wręcz leniwie, to bardzo prostolinijna powieść. Linia serc ma swoje wady, ma swoje zalety, ale jest w sam raz. Trudno mi opisać to uczucie, gdy powieść wydaje ci się być właściwa. Nie jakaś specjalnie wyszukana, przekombinowana, dobra lub zła. Nie była to też dla mnie książka średnia. Po prostu... w sam raz. 

11. Pogrzebany żywcem – brakowało ci tchu, gdy czytałaś tę książkę.
Czasem, raz na kilkanaście książek zdarza się taka, którą masz ochotę jednocześnie czytać, ale i rzucić nią o ścianę, spalić czy przejechać samochodem. Dana powieść cię niszczy, nie możesz się po niej pozbierać, kilka dni po jej przeczytaniu chodzisz i wspominasz to, co się tam wydarzyło, a jednak wciąż jest ci mało. Taką pozycją jest Niezwyciężona. Zdrada i nie wstydzę się przyznać, że po jej przeczytaniu jestem zdruzgotana, rozbita, załamana, ale jednocześnie jestem poruszona, rozkochana, zaczarowana. Więc nawet sobie nie wyobrażacie, co się ze mną działo podczas czytania. To, co Marie Rutkoski zgotowała Kestrel i Arinowi było dla mnie tak straszne, że po prostu dusiłam się z powodu tych emocji i miałam ochotę krzyczeć, bo TAK SIĘ NIE ROBI. 
Nie. Wciąż się nie pozbierałam, a trzeciej części jak na złość nie ma. 


12. Wypadek samochodowy – książka, o której dowiedziałaś się przypadkiem i bardzo ci się spodobała.
O Szklanym tronie dowiedziałam się przez przypadek i powiedzieć, że ta powieść mi się podobała, to jak nie powiedzieć nic. Cała seria wtedy w Polsce nie była popularna, niemal nikt o niej nie słyszał (tak, kiedyś Sarah J. Maas była anonimowym nazwiskiem na półce w Empiku!), ale pewna dziewczyna, z którą wymieniałam się książkami na LubimyCzytać, miała podobne poczucie humoru co ja, zaczęłyśmy ze sobą pisać i wymieniać się poleceniami (dzięki niej poznałam naprawdę ogrom świetnych powieści i seriali, jeszcze raz wielkie dzięki Marto!<3). Wielokrotnie powtarzała, że MUSZĘ zabrać się za Szklany tron (powtarzam, wtedy prawie nikt tej książki nie znał!) i od tamtej pory przepadłam. Na każdą powieść z tej serii czekam z utęsknieniem nieporównywalnym do innych książkowych cykli. Właściwie jestem trochę psychofanką Sary J. Maas, której styl pisania jest niezwykle uzależniający. To było jedno z moich największych literackich odkryć. 

13. Wygłodzona – książka, której żałujesz, że autor/ka nie napisał/a kontynuacji.
Wybrałam trylogię, która ma niezwykle otwarte zakończenie i wydaje mi się, że zostało jeszcze mnóstwo do napisania, mianowicie Dotyk Julii Tahereh Mafi. Podczas gdy dwie pierwsze części skupiały się na zabójczej zdolności głównej bohaterki oraz na organizowaniu Ruchu Oporu dla nadnaturalnie uzdolnionych nastolatków, o tyle ostatnia część dużo bardziej skupiła się na rozwijającym się uczuciu między Julią a Warnerem (nie, żebym narzekała, bo to było tak słodkie i urocze, że część swoich ulubionych scen znam na pamięć, tak często je czytałam) i cała ta walka z systemem poszła w odstawkę, przez co fabuła właściwie nie ruszyła do przodu. Autorka sama ostatnimi stronami zasugerowała, że to jeszcze nie koniec, a ja cierpię na niedosyt, bo Tahereh Mafi niezwykle się rozwinęła na przestrzeni tych trzech tomów. O ile pierwszy był słaby, o tyle trzeci genialny i chciałabym, by powstały kolejne części, żebym mogła bardziej się nacieszyć tą poprawą i poznać odpowiedzi na dręczące mnie pytania!

14. Topielec - książka, w której dużą rolę grały pieniądze.
Niedawno przeczytałam Odlotową czternastkę Janet Evanovich, czyli już czternastą część przygód Stephanie Plum i ogromną rolę w fabule odgrywała kwota dziewięciu milionów dolarów, które zostały skradzione z banku przed kilkoma laty i prawdopodobnie znajdują się gdzieś na terenie posiadłości zmarłej ciotki Rose, gdzie obecnie mieszka Morelli. Pieniędzy zaczyna szukać niemal cały Grajdoł (dzielnica Trenton). Uwielbiam książki o Śliweczce, bo to rozrywka w najczystszej postaci, pozwala się po prostu zrelaksować i świetnie bawić. Kolejne części przygód Stephanie są jak odcinki znanego i lubianego serialu. Jest intryga kryminalna, strzelaniny, trupy, porwania i odcięte kończyny. Są barwne, często przerysowane postacie zwariowanych mieszkańców Trenton oraz niezawodne poczucie humory Janet Evanovich, która jest w stanie rozbawić każdego.

15. Wybuch – książka, w której było wiele wybuchów.
Pomijając całą serię o Stephanie Plum, gdzie w każdym tomie jest co najmniej jeden wybuch (choć z reguły jest ich znacznie więcej), raczej nie kojarzę powieści, w której byłoby ich wiele. Ewentualnie Endgame Jamesa Freya. Z tego, co pamiętam, jeden z bohaterów miał dużą słabość do ładunków wybuchowych i dość często z nich korzystał. Sama nie jestem zbyt wielką fanką tej powieści, nawet eksplozje mnie do niej nie przekonały ;)

16. Przedawkowanie leków - książka, której kontynuacji jest aż za dużo.
Pewnie jestem jedną z niewielu osób, które odczuwają już przesyt twórczością Cassandry Clare, mimo że za sobą mam jedynie lub aż cztery jej książki. Wszystko zaczęło się od tego, że Dary Anioła miały być trylogią, co w pełni mnie satysfakcjonowało. Miasto Upadłych Aniołów, czyli czwarta część, była o wiele słabsza, nie utrzymała poziomu poprzednich tomów i stąd moje przekonanie, że autorka zupełnie niepotrzebnie rozbudowała tę serię. I o ile może byłabym jeszcze w stanie to przełknąć, o tyle zupełnie nie rozumiem, dlaczego Cassandra Clare wciąż tworzy kolejne cykle w tym monumentalnym wręcz uniwersum. Wiem, że Diabelskie maszyny, a teraz Pani Noc ma wielu fanów, jednak... Czy ta autorka nie jest w stanie stworzyć zupełnie świeżej powieści z nowym światem? Te wszystkie książki są ze sobą dość mocno powiązane, więc można je uznać za kolejne kontynuacje i jak dla mnie jest tego po prostu za dużo.


Tym jakże pozytywnym akcentem kończę dzisiejszy post. Mam nadzieję, że nie jesteście znudzeni i tag przypadł wam do gustu :) Ja świetnie się bawiłam podczas jego pisania! Dajcie mi znać, jakie są Wasze typy, czy czytaliście te książki, a jeśli nie to czy zachęciłam was chociaż odrobinę do sięgnięcia po niektóre z nich. Sama chciałabym otagować: Książko Miłości Moja, Charlotte Andell z In Bookland, Blue Kuba Books, Amandę Says oraz Judytę z House of Readers

You Might Also Like

0 KOMENTARZY

Witaj drogi Czytelniku!
Każde Twoje słowo sprawi mi wiele radości, niezależnie czy są to słowa pochwały, krytyki, obietnica przeczytania recenzowanej książki w przyszłości - wszystko wywoła na mojej twarzy geekowaty uśmiech.

Google+ Followers