środa, 23 marca 2016

Niezwyciężona. Zdrada, czyli polityczne rozgrywki na najwyższym szczeblu

W Niezwyciężonej. Pojedynku Marie Rutkoski po prostu się zakochałam (post pochwalny ku jej czci możecie przeczytać tutaj). Ta książka była po prostu fenomenalna, autorka ustawiła sobie poprzeczkę naprawdę wysoko, ale kiedy zabierałam się za Zdradę, nie miałam żadnych wątpliwości, że uda się jej dokonać czegoś niesamowitego i jeszcze bardziej podniesie poziom całej trylogii. Miałam rację, jednak nie jestem z tego powodu szczęśliwa. Dlaczego? Bo Marie Rutkoski Zdradą złamała mi serce.

Kestrel żyje w klatce, którą sama dla siebie stworzyła - termin jej ślubu z synem cesarza, Verexa, zbliża się nieubłaganie. Dziewczyna z trudem znosi dworskie życie, bo chociaż wie, że postąpiła słusznie, jej serce wyrywa się ku Arinowi, któremu nie potrafiła zaufać na tyle, by wyjawić mu całą prawdę. Jednak Kestrel nie ufa już nawet samej sobie, podejmując decyzje, poprzez które sprzeciwia się dawniej wyznawanym wartościom i przez które może stracić życie. Czy dziewczyna jest gotowa zaryzykować wszystko, by zmienić otaczający ją bezwzględny świat?

Czasem, raz na kilkanaście książek zdarza się taka, którą masz ochotę jednocześnie czytać, ale i rzucić nią o ścianę, spalić czy przejechać samochodem. Dana powieść cię niszczy, nie możesz się po niej pozbierać, kilka dni po jej przeczytaniu chodzisz i wspominasz to, co się tam wydarzyło, a jednak wciąż jest ci mało. Taką pozycją jest Niezwyciężona. Zdrada - po jej przeczytaniu jestem zdruzgotana, rozbita, załamana, ale jednocześnie jestem poruszona, rozkochana, zaczarowana.

Druga część jest bardziej mroczna, śmiertelnie niebezpieczna, mniej koncentruje się na romansie i zawiera smakowity dodatek w postaci konspiracji oraz tajemnic. Wciąż nie mogę wyjść z podziwu, jak skrupulatnie Marie Rutkoski zaplanowała całą fabułę, która jest pełna oryginalnych wątków i szokujących dla czytelnika niespodzianek. Mimo że akcja nie pędzi do przodu, autorka doskonale wiedziała, jak przykuć moją uwagę, nie mogłam oderwać wzroku od książki, w której królują wciągające, inteligentne intrygi, kłamstwa i strategia. Czułam się tak, jakbym próbowała rozwiązać zagadkę, byłam zaangażowana w wydarzenia ze Zdrady równie mocno co bohaterowie i uwielbiam te wszystkie uczucia, które obudziła we mnie ta powieść.

Będę szczera - ta książka jest bardzo, ale to bardzo frustrująca! W pewnym momencie chciało mi się krzyczeć z powodu tych wszystkich kłamstw, nieporozumień i wbijania sobie noża w plecy w relacji Kestrel i Arina. Każda z ich wspólnych scen po prostu łamała serce, te fragmenty były tak intensywne, że wszędzie latały iskry i czułam motyle w brzuchu. Myślałam, że oszaleję z powodu tego miłosnego, ale pełnego nienawiści napięcia, które było między nimi wręcz namacalne. Mimo tego, jak bardzo skomplikowana relacja Kestrel i Arina mnie boli, wciąż jestem zdumiona tym, jak pięknie ten wątek jest przez autorkę prowadzony, trzymając nas w niepewności i strachu aż do ostatniej strony. I tak, przyznaję się otwarcie, rozkleiłam się, bo tylu emocji nie da się znieść za jednym razem, a Marie Rutkoski w sposób piękny oraz poetycki operuje językiem. Jej styl jest jeszcze bardziej czarujący i hipnotyzujący niż w Pojedynku.

Będę się powtarzać, ale... Uwielbiam Kestrel. Uwielbiam to, jak złożoną jest bohaterką, chociaż nie do końca dobrą - bywa egoistką i dokonuje wyborów, z którymi nie zawsze się zgadzam, jednak to tylko dodaje jej głębi. W nowym otoczeniu dziewczyny nie ma przyjaciół ani nawet sojuszników, jedyną osobą, na którą może liczyć, jest ona sama i dzięki temu gwiazda Kestrel zabłysła jeszcze jaśniej niż w poprzedniej części. Jest inteligentna, pełna zaciętości i determinacji, ale jest też wrażliwa. Podejmuje najtrudniejsze decyzje, których nikt inny nie odważyłby się podjąć, poświęca ludzi dla większego dobra, staje naprzeciwko cesarza w jego grze i udaje jej się przechytrzyć zaprawionych w polityce dworzan. Kestrel to postać, która budzi respekt i pozostaje jedną z najlepiej wykreowanych damskich heroin, z jakimi się zetknęłam.

Ta książka ma w sobie wszystko. Rozkoszowałam się każdą chwilą spędzoną ze Zdradą, całą sobą przeżywając perypetie bohaterów i w tej chwili jestem emocjonalnym wrakiem. Szukacie książki, którą pokochacie całym sobą i która bezpowrotnie namiesza w Waszym życiu? Nie znajdziecie lepszej. Niezwyciężona. Zdrada to rewelacyjna, nadzwyczajna książka, jedna z najlepszych, jakie miałam przyjemność czytać. Polecam, polecam, polecam!

9/10

Za możliwość przeczytania Niezwyciężonej. Zdrady serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria!


A ponieważ oficjalna część recenzji uległa zakończeniu, teraz pozwolę sobie na caps locka i wyrzucenie z siebie tych wszystkich uczuć, które się we mnie skumulowały podczas czytania. Bo ja po prostu NIE MOGĘ UWIERZYĆ W TO, CO SIĘ W TEJ KSIĄŻCE WYDARZYŁO. Takich rzeczy się po prosto nie robi! A już na pewno nie kończy się w takim miejscu! Ta książka jest genialna, jeszcze bardziej genialna niż pierwsza część, która już była genialna, ale moje serce krwawi! JAK JA MAM TERAZ CZEKAĆ NA KOLEJNĄ CZĘŚĆ?! Kac książkowy, kac książkowy, kac książkowy. Inaczej się tego opisać nie da. A to i tak za mało.
Najlepszy sposób na podsumowanie tej książki.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia