Zderzenie z klasyką: Rozważna i romantyczna, Dziwne losy Jane Eyre, Mistrz i Małgorzata

15:15


Jest to cykl, który powinien pojawiać się mniej więcej co trzy miesiące, jako że postanowiłam w każdym miesiącu poświęcić swój czas jednemu klasykowi. Tak bardzo spodobało mi się ich czytanie, że nie chcę, by atrakcyjne nowości książkowe odciągnęły mnie od poznawania kolejnych tytułów, ale potrzebuję też pewnego rodzaju motywacji, by o tym nie zapominać i stąd Zderzenie z klasyką. W każdym takim poście będę pisała krótkie recenzje ostatnio przeczytanych przeze mnie powieści wliczanych do kanonu, zawierając najważniejsze odczucia, jakie miałam podczas czytania. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o trzech pierwszych klasykach, które przeczytałam na przestrzeni sierpnia, września oraz października.

Rozważna i romantyczna, Jane Austen
Rozważna i romantyczna to pierwsza książka należąca do klasyki literatury spoza kanonu lektur, którą przeczytałam z własnej, nieprzymuszonej woli. Najpierw bardzo długo nie mogłam się za nią zabrać, ale potem byłam zaskoczona tym, jak przyjemnie mi się ją czytało! Jane Austen posiada niezwykle błyskotliwy styl pisania i subtelne, ale ostre poczucie humoru, które stało się doskonale widoczne zwłaszcza w drugiej połowie książki. Według mnie właśnie na tym opiera się fenomen tej wciąż chętnie czytanej autorki. Jej styl jest niezwykle lekki, dlatego cieszę się, że to właśnie na jej powieść zdecydowałam się jako pierwszą, bo nie było to nużące i trudne w odbiorze, nie znajdziecie tutaj rozwlekłych opisów. Każda wykreowana przez Jane Austen postać była inna i pełna życia, różnorodności mogliby się od niej uczyć współcześni pisarze. Nie znaczy to, że każdy bohater przypadł mi do gustu, bo najchętniej porządnie potrząsnęłabym nazbyt uczuciową Marianną, nie wynika to jednak z tego, że została źle poprowadzona; po prostu bliżej mi usposobieniem do rozważnej Eleonory, która imponowała mi swoim zachowaniem od samego początku książki. W nawet najbardziej flegmatycznych postaciach dało się zauważyć rys czegoś intrygującego, ale nie mogę powiedzieć, bym jakoś mocno zaangażowała się w losy bohaterów. Nikt specjalnie nie przykuł mojej uwagi ani nie wkradł się do mojego serducha.
Nie jest to powieść, która szokowałaby zwrotami akcji – kolejne wydarzenia są przedstawiane bardzo płynnie, ale leniwie. Rozważna i romantyczna to przykład klasyki, lecz do końca nie rozumiem, czemu zaliczany jest do tego kanonu, bo jednak nie czuję, by ta książka w jakikolwiek sposób mnie rozwinęła czy wpłynęła na mój sposób myślenia, należąc do grona powieści, które koniecznie trzeba przeczytać przed śmiercią. Ot, miłosne i życiowe perypetie dwóch młodych panien, walka rozwagi z romantycznością, w której nie do końca można wskazać zwycięzcę.

Dziwne losy Jane Eyre, Charlotte Bronte
Dziwne losy Jane Eyre to historia tak różna od powieści Austen jak to tylko możliwe. I może właśnie dlatego o wiele bardziej przypadła mi do gustu, bo jest to według mnie lektura, którą naprawdę warto przeczytać. Charlotte Bronte pokazała XIX wiek z zupełnie innej strony niż Jane Austen – z perspektywy brzydkiej, niepokornej, niechcianej sieroty pozbawionej szansy na godną przyszłość. Mimo to główna bohaterka nie użala się nad sobą, bierze swój los we własne ręce, prezentując swoją postawą feministyczne, dość nowoczesne poglądy, których zupełnie się nie spodziewałam, ale przez to jeszcze bardziej doceniłam autorkę oraz samą Jane Eyre – dziewczynę mądrą, o dumnej postawie i szacunku do samej siebie. Brak tutaj trywialności, którą trącała Rozważna i romantyczna, to naprawdę głęboka powieść. Przede wszystkim muszę zwrócić waszą uwagę na dwa aspekty tej książki: na niezwykle wyrazistych bohaterów o intensywnych, trudnych do okiełznania osobowościach oraz na poetycki styl pisania Charlotte Bronte. Zarówno Jane Eyre, jak i pan Rochester mają niebanalne charaktery oraz niezłomne temperamenty, musieli zmierzyć się z wieloma przeciwnościami losu, ale nawet gdy upadali, znajdowali sposób, by się podnieść i to ukształtowało ich w niezwykły sposób. Ich wzajemny rozwój, to, jak powoli uczyli się siebie i na siebie wpływali, docierali się – to było po prostu cudowne. Z jednej strony drażnili się ze sobą, pozwalali sobie na drobne uszczypliwości, a z drugiej mówili do siebie tak pięknie, że nawet ja, która nigdy wielką romantyczką nie byłam, wzdychałam z zachwytu nad ich słowami oraz więzią. Charlotte Bronte pięknie ubierała ich emocje w kolejne wersy, pokazując swój bogaty kunszt. Czasem jednak było tego trochę za dużo i miałam ochotę przeskoczyć rozwlekłe opisy krajobrazów, które po jakimś czasie stawały się po prostu nużące, ale przebieg wydarzeń jest naprawdę zaskakujący i rekompensuje to z nawiązką. Pojawia się tutaj wiele intryg i tajemnic z przeszłości, zaskakujących zwrotów akcji, które tylko dodają smaczku klimatowi całej powieści. Jest to poważna, melancholijna i piękna lektura, którą bardzo Wam polecam! Idealna na jesienne wieczory, dlatego nie czekajcie i bierzcie się za nią!

Mistrz i Małgorzata, Michaił Bułhakow
Tak to już z tymi powieściami rosyjskich pisarzy bywa, że pierwsze sto stron jest dla mnie drogą przez mękę. Nie mogłam wciągnąć się w przedstawioną historię, trochę przerażał mnie styl pisania, a trochę dziwne, abstrakcyjne wydarzenia. Dopiero kiedy przełamałam barierę stu stron i wyrzuciłam przez okno wszelkie oczekiwania, autentycznie zainteresowałam się tym, co działo się w książce i czytanie o zamęcie, jaki swoim przybyciem zgotowała mieszkańcom Moskwy obecność tajemniczego maga Wolanda i jego cudacznej świty. Mistrz i Małgorzata to powieść, która została podzielona na dwie części i o ile ta pierwsza była według mnie świetna, o tyle druga nie była tak fascynująca. Na korzyść pierwszej części działa element nieprzewidywalności, niemal każdy rozdział zaczynał się z punktu widzenia innego bohatera, który, wydawałoby się, nie miał żadnego wpływu na fabułę, ale to wszystko tak sprytnie i ładnie się ze sobą łączyło, że poczułam ogromny podziw dla Bułhakowa. Druga część była o wiele bardziej chaotyczna i brakowało mi tego przeplatania się perspektyw, nie do końca odpowiadał mi też klimat, który uległ zmianie. Postać Małgorzaty strasznie mi się nie podobała, a pojawiła się właśnie w drugiej połowie i może stąd wynika również moja niechęć. Nie będę ukrywać, że z tych trzech powieści to właśnie Mistrz i Małgorzata jest najtrudniejszą lekturą do przebrnięcia i nie zrozumiałam wszystkiego. Przede wszystkim jednak urzekła mnie groteska oraz humor, który jest wprost niesamowity, pokochałam postać Korowiowa, do tego inteligentne rozmieszczenie symboli w fabule, które można swobodnie interpretować. Autor zaimponował mi rozmachem, pomysłowością, dowcipem i fantazją, ale nie nazwałabym Mistrza i Małgorzaty arcydziełem.

Czytaliście wymienione przeze mnie klasyki? Zgadzacie się z moim zdaniem czy macie zupełnie inne odczucia? Jakie klasyki polecacie mi do przeczytania w najbliższej kolejności? 

You Might Also Like

0 KOMENTARZY

Witaj drogi Czytelniku!
Każde Twoje słowo sprawi mi wiele radości, niezależnie czy są to słowa pochwały, krytyki, obietnica przeczytania recenzowanej książki w przyszłości - wszystko wywoła na mojej twarzy geekowaty uśmiech.

Google+ Followers