To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Christie i w sumie nie wiedziałam, czego powinnam się spodziewać po królowej kryminału. Ogólnie mam bardzo mieszane uczucia względem samego gatunku - nie mam problemu z oglądaniem seriali sensacyjnych, właściwie nałogowo je śledzę, ale rzadko kiedy powieści kryminalne przykuwają moją uwagę na dłużej. Jak było w przypadku A.B.C. Agathy Christie?
Seryjny morderca zabija ludzi w porządku alfabetycznym. Odpracował już litery "A", "B" i "C"... Czy zostanie schwytany, zanim dojdzie do "Z"? Zabójca umyka wymiarowi sprawiedliwości, mimo że przed każdą zbrodnią wysyła list z informacją, gdzie i kiedy należy szukać następnej ofiary. Przy zwłokach zawsze zostawia rozkład jazdy pociągów, potocznie nazywany ABC. Co więcej, w listach również popisuje się "A.B.C.". Herkules Poirot przeczuwa, że zostawiane wskazówki mają sprowadzić policję na błędny trop. Lubimyczytac.pl
Nie określiłabym stylu Agathy Christie jako przyciężkawego, ale jest w nim coś, co wymusza na czytelniku wolniejsze, dokładniejsze czytanie. Mimo że książka ma zaledwie 182 strony i jest raczej niewielkiego formatu, musiałam poświęcić jej dużo czasu i uwagi, co zaskoczyło mnie samą - należę do tych osób, które czytają naprawdę szybko, dlatego spodziewałam się, że zakończę przygodę z A.B.C. w mgnieniu oka, tymczasem sposób pisania autorki sprawił, że nie utrzymywałam swojego zwykłego tempa i zupełnie nie potrafię tego wytłumaczyć. Może nie chciałam przegapić żadnej wskazówki? A może faktycznie na tym polega fenomen samej autorki, która wymusza na czytelniku maksymalne skupienie w tajemniczy sposób? Mimo to książka jest napisana prostym, dosadnym językiem, który nikogo nie powinien odrzucić i z pewnością jest to jeden z czynników uniwersalności kryminałów Christie, które mimo upływu lat, wciąż są chętnie czytane.
Autorka bardzo umiejętnie manipuluje czytelnikami, podsuwając, zdawałoby się, idealne rozwiązanie zagadki pod nos, po czym daje nam delikatnego pstryczka, uświadamiając, że tak naprawdę niewiele rozumiemy. Podchwyciłam kilka tropów, które potem okazały się być kluczowe, ale nie potrafiłam ich ułożyć w logiczną całość i przyznaję bez bicia, że nie przewidziałam takiego obrotu spraw. Christie zaskoczyła mnie zakończeniem tej intrygi, nawet cień podejrzenia nie padł na akurat tę osobę, za co należą jej się ogromne brawa. A.B.C. nie jest jednak książką trzymającą czytelnika w napięciu na krańcu fotela w oczekiwaniu na rozwiązanie zagadki. Przynajmniej ja czytałam tę powieść raczej z umiarkowanym zainteresowaniem. Podobał mi się pomysł ze zbrodniami popełnianymi według liter alfabetu i szkoda, że nie został on szerzej wykorzystany. Żałuję też, że w całej książce dość mało było samego Poirota, którego nie udało mi się poznać, odrobinę charakteru i próbkę swojego geniuszu zaprezentował dopiero na kilkunastu ostatnich stronach - całość została opisana z perspektywy kapitana Hastingsa, który nie wniósł wiele do fabuły swoją obecnością. Sam Poirot również pozostawał na uboczu przez niemal całą historię.
Miłośnicy klasycznych powieści kryminalnych na pewno będą rozpływać się w zachwytach przy dochodzeniu, jakie prowadzi Herkules Poirot - detektyw inteligentny, sprytny i obdarzony zmysłem dedukcji, mnie jednak A.B.C. Agathy Christie nie zachwyciło, było za to miłą odskocznią od współczesnych kryminałów, w których dużą rolę grają nowoczesne laboratoria kryminalistyczne. Jeszcze nie zdecydowałam, czy sięgnę po kolejne kryminały królowej tego gatunku. Rozwiązanie zagadki było niespodziewane, lecz sama intryga dla mnie nie była aż tak absorbująca i w pewnym momencie zaczęła mi się już dłużyć, trochę z utęsknieniem wypatrywałam końca tej powieści.
4,5/10