Art & Soul to pierwsza książka Brittainy C. Cherry, za jaką miałam okazję się zabrać. Byłam bardzo ciekawa, czy zachwyty nad jej stylem są uzasadnione, bo autorka zaczyna podbijać serca czytelniczek równie skutecznie, co uznawana za królową gatunku New Adult Colleen Hoover.
Aria Watson była niepozorną artystką, na którą nikt w szkole nie zwracał uwagi. Wystarczyło jednak, że dziewczyna pod wpływem chwili podjęła jedną błędną decyzję, by stać się wyrzutkiem z etykietą puszczalskiej zdziry. Przygnieciona konsekwencjami swojego czynu Aria nie planowała się zakochać, ale kiedy w jej liceum pojawia się Levi Myers, dziwny chłopak o pięknej duszy, który w pełni ją akceptuje, dziewczyna odkrywa, że być może ma jeszcze szansę na szczęśliwą przyszłość. Mimo tego, jak bardzo oboje są poznaczeni bliznami. Jak bardzo są rozbici i zagubieni. Czy razem będą w stanie posklejać stłuczone kawałki ich serc?
Mogłoby się wydawać, że po tylu powieściach New Adult, w których nawiązywano do sztuki, będę miała dość tego motywu, tymczasem jestem zachwycona sposobem, w jaki Brittainy C. Cherry wplotła w fabułę muzykę oraz malarstwo. Zarówno Levi, jak i Aria pokazują swoje emocje za pomocą skrzypiec oraz płótna i autorka w pięknych, poetyckich słowach opisała akt tworzenia. Nie mogę wyjść z podziwu nad stylem Brittainy C. Cherry, który jest naprawdę wyjątkowy i harmonijny – z każdego zdania wyziera niezwykła wrażliwość na świat, właściwie co drugie nadawałoby się do powieszenia wśród najlepszych cytatów z książek. Styl pisania tej autorki jest po prostu zniewalający!
Bohaterowie byli cudowni. Brittainy C. Cherry stworzyła żywe, intrygujące postaci, każda z nich była zupełnie inna i miała swoje dziwactwa, które tylko dodawały jej uroku. Levi szczególnie przykuł moją uwagę, bo jest ciepłym, życzliwym chłopakiem, który mimo przeciwności losu, zachował w sobie mnóstwo optymizmu. Jest wycofany i swój ból ukrywa za pomocą szerokiego uśmiechu, dzięki muzyce się zatraca i przekazuje wszystko to, czego na pierwszy rzut nie widać. Jego postać jest skomplikowana i nie da się mu przypiąć żadnej etykietki, jego złożoność bardzo mnie urzekła – z jednej strony to zabawny, ujmujący chłopak, a z drugiej wypełniony żalem do świata i strachem młody mężczyzna. Aria nie była aż tak zachwycająca, ale ona również wyłamuje się ze schematu. Buntowniczka o wrażliwym wnętrzu, która z podniesionym czołem znosiła upokorzenie w milczeniu. Musiała zmierzyć się z konsekwencjami własnych decyzji i bardzo szybko wydorośleć. Na uwagę zasługuje także Simon, najlepszy przyjaciel Arii, który cierpi na nerwicę natręctw i prześladują go demony przeszłości. Mimo to jego usposobienie jest ujmujące, nierzadko rozwala na łopatki szczerością i impulsywnością swojego zachowania. Abigail również była rozbrajająca, gdy wyrzucała z siebie cytaty Marka Aureliusza z prędkością karabinu maszynowego. Tak naprawdę każdy bohater wniósł coś odświeżającego do fabuły.
Zaskoczyło mnie to, że ta książka nie należy stricte do NA. Jest tutaj naprawdę bardzo mało romantycznych scen, autorka o wiele mocniej skupiła się na codziennych problemach bohaterów, przedstawiając bardzo realną historię. Jedna chwila zapomnienia, jeden błąd i nagle całe życie wywraca się do góry nogami. Art & Soul pełne jest osobistych tragedii i z czasem miałam wrażenie, że Brittainy C. Cherry rzuciła się na nieco za głęboką wodę – przy tak szerokim spectrum nieszczęść nie było możliwości, żeby udało jej się każdemu zagadnieniu poświęcić wystarczająco dużo uwagi. Wydaje mi się, że gdyby ograniczyła liczbę problemów i pogłębiła te wybrane, książka byłaby pełniejsza, bardziej kompletna. Autorka wyszła z założenia, że nieszczęścia spajają ludzi, ale w tym wypadku było tego po prostu za dużo. Każdy bohater pojawiający się w Art & Soul zmaga się z traumą z przeszłości lub jego teraźniejszość rysuje się w ciemnych barwach. Z jednej strony wszystkie demony są bardzo realistyczne i w pewien sposób odświeżające po znanych schematach z innych historii z gatunku New Adult, a z drugiej takie nagromadzenie tragedii było przytłaczające. Muszę też przyznać, że zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało, kilka ostatnich rozdziałów straciło znacząco na prędkości. Finał rozpoczął się od falstartu, za wcześnie emocje zaczęły we mnie buzować i nie dotrwały do końca powieści. A w New Adult najważniejsze są właśnie wzbudzane w czytelniku uczucia. I chociaż chciałabym powiedzieć, że podczas czytania szalał we mnie huragan emocji... nie mogę tego zrobić. Bez tego mam wrażenie, że Art & Soul nie było w pełni wartościowe, przynajmniej nie dla mnie.
Na koniec nie mogę nie zwrócić uwagi na sposób, w jaki autorka rozwijała relację Leviego i Arii. Wszystko toczyło się powoli i naturalnie, nie znajdziecie tutaj gwałtownych, niezrozumiałych przeskoków ani niezręczności. Małymi kroczkami zbliżali się do siebie, poznając się oraz zdobywając swoje zaufanie. Ta subtelność i delikatność tworzącej się między nimi więzi, a także to, jakim wsparciem dla siebie byli w najgorszych momentach życia... To było po prostu piękne. Nie sposób było się oderwać od obserwowania przyjaźni przekształcającej się w coś głębszego i bardzo niewinnego.
Chyba od dawna aż tak nie rozgadałam się na temat jakiejś książki, ale Art & Soul okazało się być tak złożoną lekturą, że nie potrafiłam się pohamować ;) To wzruszająca opowieść o złamanych duszach, trudnych wyborach, zawiedzionych nadziejach, sile rodzinnej miłości. Przedstawia najpiękniejszy rodzaj miłości odnaleziony pośród dźwięków, barw i bólu, z którym żaden człowiek nie powinien się zmagać. Art. & Soul to wspaniała powieść. Dopracowana. Pouczająca. Ciepła, ale też smutna. Słodka i gorzka. Pełna nonsensownych oksymoronów, muzyki oraz malarstwa. Pełna Art i pełna Soul.
Na koniec nie mogę nie zwrócić uwagi na sposób, w jaki autorka rozwijała relację Leviego i Arii. Wszystko toczyło się powoli i naturalnie, nie znajdziecie tutaj gwałtownych, niezrozumiałych przeskoków ani niezręczności. Małymi kroczkami zbliżali się do siebie, poznając się oraz zdobywając swoje zaufanie. Ta subtelność i delikatność tworzącej się między nimi więzi, a także to, jakim wsparciem dla siebie byli w najgorszych momentach życia... To było po prostu piękne. Nie sposób było się oderwać od obserwowania przyjaźni przekształcającej się w coś głębszego i bardzo niewinnego.
Chyba od dawna aż tak nie rozgadałam się na temat jakiejś książki, ale Art & Soul okazało się być tak złożoną lekturą, że nie potrafiłam się pohamować ;) To wzruszająca opowieść o złamanych duszach, trudnych wyborach, zawiedzionych nadziejach, sile rodzinnej miłości. Przedstawia najpiękniejszy rodzaj miłości odnaleziony pośród dźwięków, barw i bólu, z którym żaden człowiek nie powinien się zmagać. Art. & Soul to wspaniała powieść. Dopracowana. Pouczająca. Ciepła, ale też smutna. Słodka i gorzka. Pełna nonsensownych oksymoronów, muzyki oraz malarstwa. Pełna Art i pełna Soul.
7/10