wtorek, 19 stycznia 2016

Program. Kuracja samobójców, czyli nowe spojrzenie na Program

Program. Plaga samobójców (recenzja) to książka, która była interesująca, ale mnie nie zachwyciła. Miałam jednak bardzo dobre przeczucia względem drugiej części, bo w pomyśle Suzanne Young wyczułam ogromny potencjał. Czy autorce udało się go wykorzystać?

Sloane i Jamesowi udało się uciec przed Programem. Zdeterminowani, aby walczyć z okrutnym procederem, przyłączają się do grupy buntowników. Jednak nawet teraz nie są naprawdę wolni, ani tym bardziej bezpieczni - ścigani przez agentów nastolatkowie przez cały czas czują się osaczeni, nie wiedzą, komu mogą zaufać, a czasu na zniszczenie Programu i powstrzymanie szerzącej się epidemii mają coraz mniej. Pomóc im może tylko Kuracja - tajemnicza tabletka, która przywraca wymazane wspomnienia, jednak za straszną cenę.

Autorka po mistrzowsku utrzymuje unikatowy klimat z pierwszej części. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że chociaż klaustrofobiczne odczucia nieco zmalały po wyzwoleniu się Sloane z macek Programu, to paranoiczna atmosfera tylko się zagęszcza. Przez cały czas bohaterowie na swojej drodze napotykają rozmaite intrygi oraz mierzą się z przekłamanymi informacjami, nie wiedzą, komu mogą zaufać i ten specyficzny, melancholijny nastrój działa również na czytelników. Jest to zdecydowanie jedna z najmocniejszych stron całej serii, bo do tej pory nigdzie nie spotkałam się z podobnym klimatem wzbudzającym poczucie zagrożenia nie tylko u bohaterów. Przez cały czas byłam na krawędzi wybuchu, emocje wręcz we mnie buzowały. 

Kuracja samobójców pod wieloma względami wydaje mi się być pełniejsza od swojej poprzedniczki. Wciąż główną osią fabuły pozostaje związek Jamesa i Sloane, ale wszystko jest bardziej spójne, dzięki czemu całość wypada zgrabniej. W książce pojawiło się to, czego najbardziej brakowało mi w Pladze samobójców - autorka poświęciła więcej czasu na przedstawienie genezy Programu oraz na rozwój samej epidemii. Pozwoliła również spojrzeć na stosowane przez lekarzy metody z szerszej perspektywy, co bardzo mi odpowiadało. Rozwiązanie całej zagadki może nie było szokujące, bo właśnie takiego wyjaśnienia się spodziewałam, jednak w końcu jestem usatysfakcjonowana przedstawioną historią i nie mam wrażenia, że została ona spłycona na rzecz romansu. Kuracja samobójców podoba mi się o wiele bardziej od pierwszej części - o ile Plaga samobójców nie wzbudziła mojego zachwytu, ponieważ miałam nieodparte wrażenie, że czegoś jej brakuje, o tyle tutaj wszystkie moje wątpliwości zostały rozwiane i w pełni mogłam cieszyć się fascynującą lekturą. Trudno było przewidzieć, w którą stronę ostatecznie pójdzie autorka, dlatego im mniej stron pozostawało do epilogu, tym większy czułam niepokój. Suzanne Young zdecydowanie wie, jak stopniować napięcie! Zakończenie było naprawdę zaskakujące.

Największym mankamentem według mnie pozostaje trójkąt miłosny. W pierwszej części nie zapałałam ogromną sympatią do Sloane, ale dostrzegłam w niej potencjał. W Kuracji samobójców dziewczyna bardzo się rozwinęła, rozkwitła i zaczynałam ją podziwiać, jednak po powrocie Realma nie mogłam uwierzyć, że mam do czynienia z tą samą postacią, którą właśnie polubiłam. Sloane znowu stała się denerwująca, z trudem znosiłam jej irytujące zachowanie objawiające się w obecności Michaela. Na szczęście jest wciąż James, który pozostaje równie wspaniały jak w pierwszej części. Dużym plusem okazało się wprowadzenie nowych, drugoplanowych postaci. Może autorka nie poświęciła im dużo uwagi, ale pojawienie się Casa, Dallas, a nawet krótki wkład Asy, dodały tej książce wyczekiwanej przeze mnie świeżości. Z miejsca polubiłam ich wszystkich i jestem niesamowicie zadowolona, że w książce znalazło się również 60 stronicowe opowiadanie, bo dzięki niemu możemy zaobserwować rozwój poszczególnych bohaterów. Dzięki niemu inaczej spojrzałam na Realma, zaczęłam mu współczuć, a nawet rozumieć jego wybory, mimo że za nim nie przepadam, po opowiadaniu również inaczej odbieram zachowanie Jamesa. To opowiadanie zdecydowanie podniosło wartość całej książki. 

Program. Kuracja samobójców to świetna, zrównoważona kontynuacja, która swoim poziomem przebiła pierwszą część. Autorka sprostała moim wysokim oczekiwaniom, dzięki czemu bez reszty zatopiłam się w lekturze i nawet po przeczytaniu ostatniego zdania wciąż potrzebowałam czasu na uporządkowanie swoich odczuć. Kuracja samobójców pozwoliła mi na oderwanie od rzeczywistości, a jednocześnie zmusiła do refleksji, bo pod wieloma względami jest to wyjątkowa, inteligentna powieść z niezwykłym przesłaniem. W ponurym świecie wykreowanym przez Suzanne Young znalazło się miejsce na promyk światła - autorka pokazała, że w najtrudniejszym okresie należy wierzyć we własne siły, zaufać własnemu instynktowi i walczyć do końca w słusznej sprawie, nawet jeśli wydaje się, że na końcu drogi czeka na nas tylko porażka. Serdecznie polecam Wam tę książkę!

7/10

Za możliwość przeczytania Programu. Kuracji samobójców serdecznie dziękuję wydawnictwu Feeria!


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia