Od tragicznej śmierci matki przed dwoma laty Magnus Chase żyje na własną rękę na ulicach Bostonu. Dzięki wrodzonemu sprytowi i umiejętnościom przetrwania, które wpoiła mu rodzicielka, udaje mu się trzymać z daleka od policjantów, kuratorów i kłopotów. Kiedy jednak Magnus dowiaduje się, że poszukuje go wuj Randolph, przez którym mama zawsze go ostrzegała, chłopak wie, że wydarzy się coś złego, coś, co odmieni jego życie na zawsze. Próbując przechytrzyć krewnego, wpada wprost w jego pułapkę, a Randolph opowiada mu o skandynawskiej historii i jego dziedzictwie, zaginionej przed wieloma wiekami broni, od której zależą losy świata. Magnus staje przed wyborem, który może wszystko zmienić – albo przyczyni się do powstrzymania Ragnaröku, albo go przyspieszy, pogrążając świat w ciemności.
Uwielbiam Ricka Riordana i jego Easter Eggs. W Mieczu Lata pojawiła się Annabeth, krzyżując świat bogów olimpijskich z bogami Asgardu i chociaż jej rola nie jest znacząca to w każdym fanie autora takie nawiązanie do innej serii powinno wzbudzić entuzjazm. Może słyszeliście o Wielkim pożarze Chicago? Okazuje się, że wywołały go ogniste olbrzymy. To właśnie takie detale, szczegóły, który na pierwszy rzut oka wydają się być błahe i nieistotne dla fabuły, tworzą całą, fascynującą atmosferę jego powieści i zdecydowanie nie zabrakło ich w Mieczu Lata. Rick Riordan wspaniale łączy rzeczywiste wydarzenia z magią i mitologią (oczywiście nawiązanie do Avengersów i Chrisa Hemswortha musiało się pojawić!<3), porusza także tematy tabu pod przykrywką przygód młodych półbogów i to jedna z tych rzeczy, za które najbardziej cenię jego książki. W Mieczu Lata łamie kolejne stereotypy, między zaskakującą intrygę i gnającą do przodu akcję wplatając ważne przesłanie. Młoda, tradycyjna muzułmanka pragnąca zostać pierwszą kobietą pilot w amerykańskich liniach lotniczych, krasnolud bardziej zainteresowany modą niż standardowym rzemiosłem i głuchoniemy elf poszukujący akceptacji na świecie – za pomocą kolejnych postaci Riordan w nienachalny sposób dotykał tak ważnego problemu, jakim jest tolerancja czyjejś odmienności i ta kwestia zasługuje na szczególne podkreślenie.
Przemyślana, absorbująca fabuła, w której po prostu nie ma miejsca na nudę, autor cały czas zaskakiwał nas kolejnymi zwrotami akcji, stawiając na drodze Magnusa mnóstwo przeszkód, z którymi musiał się zmierzyć. W dodatku Rick Riordan tak wspaniale poradził sobie z przedstawieniem mitologii nordyckiej, że od razu zapragnęłam dowiedzieć się o niej więcej na własną rękę, bo nigdy nie miałam z nią większej styczności. Autor bardzo sprytnie przeprowadza nas przez zawiłości wierzeń wikingów, a ja z fascynacją dowiadywałam się nowych rzeczy o bogach i ich dziejach czy Ragnaröku. Sposób przedstawienia mitologii jak zawsze był świeży i fascynujący. Nie można też mówić o książkach Riordana bez wspomnienia o fantastycznym humorze zawartym na kartach kolejnej powieści. Miecz Lata jest po brzegi wypełniony zabawnymi wstawkami, a tytuły każdego rozdziału są po prostu rozbrajające, dlatego radzę zwrócić na nie uwagę podczas czytania! Trudno było mi się nie uśmiechać, jego poczucie humoru w tej powieści było równie fantastyczne co przy Percy'm, więc Magnus może mnie w sobie rozkochać z równą skutecznością co syn Posejdona. Wujek Rick powrócił w wielkim stylu!
Miecz Lata to wciągająca, porywająca lektura trzymająca w napięciu od pierwszych stron ze świetnie wykreowanymi, różnorodnymi bohaterami i doskonale przedstawioną mitologią nordycką przenikającą się ze współczesnym światem. Ostatnio zaczynałam wątpić w Ricka Riordana, ale tą powieścią udowodnił mi, że ma jeszcze wiele do przekazania i nie powinnam go skreślać. Naprawdę świetnie się bawiłam podczas czytania Miecza Lata, który zdecydowanie zasłużył na miejsce wśród moich ulubionych powieści od Ricka Riordana, wybijając się na tle Kronik rodu Kane czy Olimpijskich herosów! Jeżeli mieliście podobne wątpliwości co ja, możecie o nich zapomnieć i śmiało zabierać się za cudowny Miecz Lata!
Przemyślana, absorbująca fabuła, w której po prostu nie ma miejsca na nudę, autor cały czas zaskakiwał nas kolejnymi zwrotami akcji, stawiając na drodze Magnusa mnóstwo przeszkód, z którymi musiał się zmierzyć. W dodatku Rick Riordan tak wspaniale poradził sobie z przedstawieniem mitologii nordyckiej, że od razu zapragnęłam dowiedzieć się o niej więcej na własną rękę, bo nigdy nie miałam z nią większej styczności. Autor bardzo sprytnie przeprowadza nas przez zawiłości wierzeń wikingów, a ja z fascynacją dowiadywałam się nowych rzeczy o bogach i ich dziejach czy Ragnaröku. Sposób przedstawienia mitologii jak zawsze był świeży i fascynujący. Nie można też mówić o książkach Riordana bez wspomnienia o fantastycznym humorze zawartym na kartach kolejnej powieści. Miecz Lata jest po brzegi wypełniony zabawnymi wstawkami, a tytuły każdego rozdziału są po prostu rozbrajające, dlatego radzę zwrócić na nie uwagę podczas czytania! Trudno było mi się nie uśmiechać, jego poczucie humoru w tej powieści było równie fantastyczne co przy Percy'm, więc Magnus może mnie w sobie rozkochać z równą skutecznością co syn Posejdona. Wujek Rick powrócił w wielkim stylu!
Miecz Lata to wciągająca, porywająca lektura trzymająca w napięciu od pierwszych stron ze świetnie wykreowanymi, różnorodnymi bohaterami i doskonale przedstawioną mitologią nordycką przenikającą się ze współczesnym światem. Ostatnio zaczynałam wątpić w Ricka Riordana, ale tą powieścią udowodnił mi, że ma jeszcze wiele do przekazania i nie powinnam go skreślać. Naprawdę świetnie się bawiłam podczas czytania Miecza Lata, który zdecydowanie zasłużył na miejsce wśród moich ulubionych powieści od Ricka Riordana, wybijając się na tle Kronik rodu Kane czy Olimpijskich herosów! Jeżeli mieliście podobne wątpliwości co ja, możecie o nich zapomnieć i śmiało zabierać się za cudowny Miecz Lata!
★★★★★★★★☆☆
Trylogia Magnus Chase i bogowie Asgardu:
Miecz Lata // The Hammer of Thor // ...