Królowa Tearlingu, czyli młoda królowa w walce o lepsze jutro

15:15

Królowa Tearlingu to powieść, o której niedawno zrobiło się naprawdę głośno w blogosferze, ale podchodziłam do niej z niesprecyzowanymi oczekiwaniami. Każda kolejna opinia była bardziej optymistyczna od poprzedniej, a zawsze, kiedy mam do czynienia z podobnie wychwalaną powieścią, w głowie zaczyna mi świecić czerwona, ostrzegawcza lampka. Czy Królowej Tearlingu udało się wybronić? 

Kelsea to następczyni tronu Tearlingu, która została wychowana w ukryciu z dala od królewskiej twierdzy skrywającej sekrety haniebnej przeszłości. Młoda królowa zastaje swój kraj w ruinie – wyniszczony przez korupcję, zgnuśniałych szlachciców i bestialski traktat z Mortmesne, państwem, którym od ponad wieku rządzi okrutna czarownica skrywająca się pod imieniem Szkarłatnej Królowej. Kelsea ma niewiele czasu, by nauczyć się rządzić, a każdy jej błąd może kosztować ją oraz jej poddanych życie. Dziewczyna dopiero zaczyna walkę o ocalenie Tearlingu. Pełna zagadek, zdrad i niebezpieczeństw droga do jej przeznaczenia jest próbą ognia, z której wyłoni się legenda... lub która doprowadzi do jej upadku.

Królowa Tearlingu jest idealnym przykładem na to, że można porzucić wszystkie teoretycznie gwarantujące sukces schematy z literatury young adult i stworzyć wspaniałą, wciągającą, łamiącą stereotypy książkę, która w nieoczywisty sposób potrafi zawładnąć umysłem czytelnika. Wydawałoby się, że Erika Johansen rzuciła się na głęboką wodę i sporo zaryzykowała, tworząc historię, która pod każdym względem unika klasyfikacji, ale to jest naprawdę udany debiut. Nie znajdziecie tutaj pięknej, pewnej siebie bohaterki, która potrafi znaleźć wyjście z każdej sytuacji i wychodzi z tego bez szwanku. Książka toczy się leniwym tempem i nie macie co liczyć na szalone zwroty akcji co dwie kartki ani na mrożące krew w żyłach pojedynki. Zapomnijcie o wątku romantycznym, o przydługich przemyśleniach wypełnionych sentymentem i mdłymi uczuciami. Nawet czarny charakter został bliżej nakreślony, a chociaż w wykreowanym świecie zdarzają się luki, nie jest ubogo ani sztucznie. Królowa Tearlingu zachwyca nowatorskimi rozwiązaniami, jakie zostały w niej zaprezentowane. 

Tym razem po prostu muszę zacząć od bohaterów! Kelsea w niczym nie przypomina znanych nam z YA heroin. Na początku książki Kelsea przyznaje, że nie jest piękna, nie ma idealnej figury, ale jest wykształcona i inteligentna. Szczególnie to doceniam, bo łatwo było mi się identyfikować z tą młodą dziewczyną, dla której wygląd nie miał aż takiego znaczenia. To, co było dla niej ważne, to pomoc własnemu królestwu, walczenie o to, co uważała za słuszne i bycie silną. Kelsea wychowywała się z dala od dworu, a choć przez całe życie była przygotowywana do objęcia tronu, nigdy tak naprawdę nie rządziła i możemy obserwować jej wspaniałą przemianę. Ona sama powoli odkrywa, jaką królową chce być, na początku jest niepewna, brzemię spoczywające na jej barkach i oczywisty brak szacunku ze strony jej własnej straży bardzo jej ciążą, ale Kelsea nie boi się podejmowania trudnych decyzji, podążania własną ścieżką czy wyrażania opinii na każdy temat. Nikt nie jest idealny, nawet władczyni i to, w jaki sposób Erika Johansen zdecydowała się to pokazać, był po prostu niesamowity.

Muszę również wspomnieć o pozostałych bohaterach, bo każdy bez wyjątku zaskarbił sobie moją sympatię. Buława, Pen, Duch (potrzebujemy więcej scen z jego udziałem!), a nawet Mhurn! Od dawna nie spotkałam się z tak dużą ilością postaci odgrywających ważną rolę w książce, mało tego, autorce udało się każdego z nich obdarzyć odmiennym charakterem, nadać mu specyficzne cechy. Również główny czarny charakter nie jest tylko bezosobowym zagrożeniem majaczącym gdzieś w tle, sylwetka Szkarłatnej Królowej została nam nieco przybliżona, ale wciąż pozostaje wiele do odkrycia i bardzo się z tego cieszę. Rzadko mamy okazję z bliska poznać antagonistę – jego charakter, przeszłość, kierujące nim motywy – lecz Erika Johansen pozwoliła nam kilkakrotnie zajrzeć do głowy mrocznej władczyni Mort, przez co stała się ona bardziej charyzmatyczna niż większość tych złych z literatury young adult.

Królowa Tearlingu to książka, która skupia się na politycznych intrygach, historii królestwa, zdradach i wojskowych taktykach, dlatego akcja nie pędzi do przodu – mimo to trudno było mi się oderwać, te wszystkie aspekty skutecznie przykuły moją uwagę. Jestem fanką zawirowań fabularnych przyprawiających o bóle głowy, ale choć ta powieść jest w nie raczej uboga, byłam oczarowana kierunkiem, w którym zmierzała Królowa Tearlingu. Równie interesujący okazał się być świat wykreowany przez Erikę Johansen, który łączy ze sobą typowy świat high fantasy z nowoczesną technologią, a w niektórych wydarzeniach historycznych Tearlingu można się doszukiwać znanych nam faktów z przeszłości. Na początku dość trudno było mi ogarnąć to połączenie współczesnych wynalazków ze średniowiecznymi klimatami, ale po pewnym czasie się przyzwyczaiłam i muszę przyznać, że taka wizja świata mnie zafascynowała. Nie da się ukryć, że pojawiło się dość dużo niedopowiedzeń i dziur w kreacji rzeczywistości, mimo złożoności nie był barwny i bogaty, ale sam pomysł jest naprawdę intrygujący.

Królowa Tearlingu bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła swoją nowatorskością. Co prawda zabrakło mi dopracowania, dopięcia całej fabuły na ostatni guzik, lecz w tej powieści widać ogromny potencjał i kolejna część może okazać się jeszcze lepsza. Tak naprawdę ten tom dopiero otwiera całą historię, to zaledwie wierzchołek góry lodowej, nie można jednak nie docenić wielowątkowości oraz świetnie nakreślonych bohaterów stanowiących najmocniejszy punkt Królowej Tearlingu. Jestem usatysfakcjonowana, bo otrzymałam nawet więcej, niż się spodziewałam.

★★★★★★★

Cykl Królowa Tearlingu
Królowa Tearlingu // Inwazja na Tearling // The Fate of Tearling

You Might Also Like

22 KOMENTARZY

  1. Nie czytuję fantasy, ale dobrze, że wreszcie ktoś stworzył powieść odbiegającą od szablonowego young adult. Tego potrzebujemy: wyrazistych bohaterów i wyrazistej rzeczywistości literackiej.
    Pozdrawiam :)
    http://papierowenatchnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka raczej nie w moim typie, ale ma bardzo ładną okładkę ;)
    Pozdrawiam
    Moment Of Dreams ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Królowa Tearlingu bardzo przypadła mi do gustu, szczególnie spodobała mi się główna bohaterka i jej twardy charakter. Lubie wyraziste i konkretne postacie.
    Pozdrawiam
    Nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem jest to całkiem niezły początek serii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię tego typu pozycje, więc możliwe, że niedługo zaopatrzę się we własny ezgemplarz tej powieści. A "żywi" bohaterowie, to coś co sobie cenię. :)
    Pozdrawiam, Natalia z natalie-and-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Piszesz tutaj same superlatywy, jestem ciekawa. Rozejrzę się za tą pozycją ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam ją, szczerze uwielbiam. Niby powinnam się na niej wynudzić, ale serio, już Promyczek mnie bardziej wynudził. Cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi niesamowicie ciekawie, uwielbiam tego typu powieści. I jeszcze ta cudna okładka! Czy tylko ja się zakochałam? :p

    Pozdrawiam
    https://pierwsza-strona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszę na jej temat bardzo wiele pozytywnych opinii. Od dłuższego czasu mam również "Królową Tearlingu" w planach, ale jak na razie niestety nie mam jej na swoich półkach, a szkoda :(

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/07/buszujacy-w-zbozu.html

    OdpowiedzUsuń
  10. I kolejna pozytywna recenzja o tej książce. Koniecznie muszę po nią sięgnąć, nie ma innej opcji :D
    Pozdrawiam http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam ten tytuł w swoich czytelniczych planach :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli faktycznie książka jest tak nieszablonowa, to muszę po nią sięgnąć. Zaintrygowała mnie wzmianka o połączeniu nowych technologii z z klimatem średniowiecza. A skoro mówisz, że jest wielu znaczących bohaterów... Oj kusisz tą recenzją, kusisz! ;)
    A z zupełnie innej beczki: "Geek is the new sexy"? Rozbroiłaś mnie, świetny avatar/logo!
    Pozdrawiam ;)
    https://doinnego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam wiele dobrego o tej powieści, mam nadzieję, że kiedyś będę mogła się z nią zapoznać :) Lubię takie klimaty, więc myślę, że ta powieść może i mi przypaść do gustu!

    OdpowiedzUsuń
  14. Już od dłuższego czasu mam oko na tę książkę - konkretnie po pełnej zachwytów recenzji Darii z Więcej Książków :D. Cieszę się, że u Ciebie znalazłam potwierdzenie, iż ta powieść po prostu musi do mnie trafić, bo mimo tych niedociągnięć mam na nią ogromną chrapkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na początku kompletnie nie miałam ochoty czytać tej książki, ale ostatnio chcę coraz bardziej. Nie ważne kiedy, na pewno muszę przeczytać tą książkę. :3

    OdpowiedzUsuń
  16. Ta książka zbiera chyba tylko same pozytywne opinie. Mam ją już od dawna na liście, bardzo chcę ją przeczytać i mam nadzieję, że się nie rozczaruję. Wszystko zapowiada się pięknie, szczególnie odejście od schematów.

    OdpowiedzUsuń
  17. Brzmi ciekawie, w natłoku powielających wszelkie motywy powieści młodzieżowyk, to brzmi jak powiew świeżości.

    OdpowiedzUsuń
  18. Słyszałam wiele pozytywnych opinii na temat tej książki, dlatego właśnie kupiłam ją i pewnie już niedługo przeczytam. Cieszę się, że główna bohaterka nie jest schematyczna. Takie sztampowe postacie zniechęcają do powieści, a jak widać w tym przypadku jest inaczej.
    Pozdrawiam :)
    http://lustrzananadzieja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Planuję przeczytać tę książkę w najbliższym czasie, więc cieszę się, że Tobie przypadła ona do gustu ^^ Najbardziej intryguje mnie odejście od typowych dla YA schematów. A jak dodamy do tego polityczne intrygi... *.* Po prostu ma wręcz ochotę wziąć się za "Królową Tearlingu" już teraz, zaraz ;)

    Pozdrawiam
    Kasia z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń
  20. To książka nie dla mnie. Jakoś... nie ciągnie mnie do siebie.

    OdpowiedzUsuń

Witaj drogi Czytelniku!
Każde Twoje słowo sprawi mi wiele radości, niezależnie czy są to słowa pochwały, krytyki, obietnica przeczytania recenzowanej książki w przyszłości - wszystko wywoła na mojej twarzy geekowaty uśmiech.

Google+ Followers