sobota, 2 kwietnia 2016

Ugly Love, czyli wszystkie odcienie brudnej miłości

Colleen Hoover to autorka, z którą teoretycznie powinnam mieć problem - zdarzają jej się takie perełki jak Maybe Someday i takie słabizny jak Hopeless - więc przed sięgnięciem po jej kolejną powieść powinnam mieć duże wątpliwości. Prawda jest jednak taka, że nie mogłam się doczekać kolejnej książki Hoover, a kiedy zaczęłam czytać - przepadłam!

Tate Collins to dwudziestotrzyletnia pielęgniarka, która wprowadza się do mieszkania swojego brata, Corbina, pilota samolotów. Na miejscu okazuje się, że sąsiadem Corbina jest przystojny Miles Archer, który wprowadza w spokojne życie Tate gwałtowne zawirowania. Mężczyzna ustala tylko dwie reguły ich związku: nie pytaj o przeszłość i nie oczekuj przyszłości. Pytania się nawarstwiają, atmosfera gęstnieje, obietnice zostają złamane. Bo miłość nie zawsze jest ładna. Czasami jest brzydka. 

Wiecie, co uwielbiam w książkach Colleen Hoover? To, że wciąż na nowo mnie zaskakuje. Wszyscy wiemy, że New Adult jest do bólu schematyczne i wciąż dostajemy te same historie, choć odrobinę przerobione. To już czwarta książka tej autorki, którą czytałam, a mimo to za każdym razem udaje jej się wprowadzić do fabuły coś innowacyjnego i zarazem intrygującego, co sprawia, że wciąż mam ochotę czytać jej powieści. Nie mogę powiedzieć, że wszystkie przedstawione przez Hoover historie mnie zauroczyły, ale to niesamowite, że w gatunku zdominowanym przez przewidywalność ta autorka cały czas zaskakuje mnie czymś nowym, wyjątkowym, charakterystycznym tylko dla niej. A ponieważ Ugly Love zdecydowanie zalicza się do tych lepszych powieści Colleen Hoover, czytanie jej było czystą przyjemnością. Tak bardzo się wciągnęłam, że w przeciągu kilku godzin dosłownie pochłonęłam całą powieść, nie mogłam się od niej oderwać!

To nie jest piękna miłość. To nie jest słodka miłość. To brzydka i brudna miłość, która potrzebowała przynieść wiele bólu, aby zamienić się w coś pięknego i czystego. Aby zamienić brzydkie w ładne. Ugly Love dostarcza całego spektrum różnych doznań, czasami lekkich niczym mgiełka, czasami potężnych niczym huragan, bo to jednocześnie niewinna i okrutna, delikatna i grająca na uczuciach powieść, której po prostu nie chce się kończyć. Uwielbiam sposób, w jaki Colleen Hoover odpowiednio dobranymi słowami potrafi wzbudzić w czytelniku tysiące odczuć, jak sprawia, że serce mi krwawi i mam ochotę rwać włosy z głowy, bo za każdym razem gwarantuje mi niezapomniane przeżycie. Może nieidealne, ale trwałe, takie, które ze mną zostaną na bardzo długo. Ugly Love to mieszanka bólu i szczęścia, rozkoszy i gniewu, nienawiści i miłości, dramatu i walki. 

Moim największym zastrzeżeniem w kierunku Ugly Love jest brak głębszego zarysowania postaci i łączącej ich relacji. Dzięki retrospekcjom poznajemy bolesną przeszłość Milesa z pierwszej ręki, ale mam wrażenie, że nie udało mi się poznać jego samego. Jest to związane z jedną z jego zasad, ale i tak chciałabym dowiedzieć się więcej na temat tego bohatera. Jego demony sprawiły, że z czułego w gestach mężczyzny potrafił się przeistoczyć w zimnego, odpychającego dupka, co dezorientowało zarówno Tate, jak i czytelnika; autorka poprowadziła Milesa od początku do końca w sposób konsekwentny, utrzymując wokół niego otoczkę tajemnicy, co w żaden sposób mi nie przeszkadzało, ale... naprawdę, naprawdę, naprawdę chciałabym wiedzieć o nim coś więcej! Cechy charakteru, przyzwyczajenia... wszytko to gdzieś autorce umknęło. Colleen Hoover skupiła się na emocjach głównej bohaterki i jak zawsze opisy uczuć są mistrzowskie, ale trudno mi powiedzieć, kiedy relacja Tate i Milesa z czysto fizycznej przerodziła się w głębszą więź, przez co czuję niedosyt. Z drugiej jednak strony ich związek nie miał opierać się na miłości, zrodził się z rozpaczy i poczucia straty, więc chociaż nie do końca rozumiem kierujące Tate powody, muszę przyznać, że całą sobą przeżywałam kolejne wzloty i upadki ich znajomości. 

Ugly Love to niesamowita historia złamanej miłości, która rzuca swój czar na czytelnika od pierwszej strony.Nie udało jej się wzruszyć mnie do łez, nie rozerwała mnie na kawałki, ale sprawiła, że długo nie będę mogła o niej zapomnieć. Dramaty nie są naciągane, prawdziwa nadzieja, że nawet po stracie można odnaleźć szczęście, wypełnia kartki, a uczucia... uczucia stają się brudne.

7/10

Inne powieści Colleen Hoover zrecenzowane na blogu:
Maybe Someday // November 9 // Confess

Za możliwość przedpremierowego przeczytania Ugly Love serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte!


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia