Ugly Love, czyli wszystkie odcienie brudnej miłości

15:15

Colleen Hoover to autorka, z którą teoretycznie powinnam mieć problem - zdarzają jej się takie perełki jak Maybe Someday i takie słabizny jak Hopeless - więc przed sięgnięciem po jej kolejną powieść powinnam mieć duże wątpliwości. Prawda jest jednak taka, że nie mogłam się doczekać kolejnej książki Hoover, a kiedy zaczęłam czytać - przepadłam!

Tate Collins to dwudziestotrzyletnia pielęgniarka, która wprowadza się do mieszkania swojego brata, Corbina, pilota samolotów. Na miejscu okazuje się, że sąsiadem Corbina jest przystojny Miles Archer, który wprowadza w spokojne życie Tate gwałtowne zawirowania. Mężczyzna ustala tylko dwie reguły ich związku: nie pytaj o przeszłość i nie oczekuj przyszłości. Pytania się nawarstwiają, atmosfera gęstnieje, obietnice zostają złamane. Bo miłość nie zawsze jest ładna. Czasami jest brzydka. 

Wiecie, co uwielbiam w książkach Colleen Hoover? To, że wciąż na nowo mnie zaskakuje. Wszyscy wiemy, że New Adult jest do bólu schematyczne i wciąż dostajemy te same historie, choć odrobinę przerobione. To już czwarta książka tej autorki, którą czytałam, a mimo to za każdym razem udaje jej się wprowadzić do fabuły coś innowacyjnego i zarazem intrygującego, co sprawia, że wciąż mam ochotę czytać jej powieści. Nie mogę powiedzieć, że wszystkie przedstawione przez Hoover historie mnie zauroczyły, ale to niesamowite, że w gatunku zdominowanym przez przewidywalność ta autorka cały czas zaskakuje mnie czymś nowym, wyjątkowym, charakterystycznym tylko dla niej. A ponieważ Ugly Love zdecydowanie zalicza się do tych lepszych powieści Colleen Hoover, czytanie jej było czystą przyjemnością. Tak bardzo się wciągnęłam, że w przeciągu kilku godzin dosłownie pochłonęłam całą powieść, nie mogłam się od niej oderwać!

To nie jest piękna miłość. To nie jest słodka miłość. To brzydka i brudna miłość, która potrzebowała przynieść wiele bólu, aby zamienić się w coś pięknego i czystego. Aby zamienić brzydkie w ładne. Ugly Love dostarcza całego spektrum różnych doznań, czasami lekkich niczym mgiełka, czasami potężnych niczym huragan, bo to jednocześnie niewinna i okrutna, delikatna i grająca na uczuciach powieść, której po prostu nie chce się kończyć. Uwielbiam sposób, w jaki Colleen Hoover odpowiednio dobranymi słowami potrafi wzbudzić w czytelniku tysiące odczuć, jak sprawia, że serce mi krwawi i mam ochotę rwać włosy z głowy, bo za każdym razem gwarantuje mi niezapomniane przeżycie. Może nieidealne, ale trwałe, takie, które ze mną zostaną na bardzo długo. Ugly Love to mieszanka bólu i szczęścia, rozkoszy i gniewu, nienawiści i miłości, dramatu i walki. 

Moim największym zastrzeżeniem w kierunku Ugly Love jest brak głębszego zarysowania postaci i łączącej ich relacji. Dzięki retrospekcjom poznajemy bolesną przeszłość Milesa z pierwszej ręki, ale mam wrażenie, że nie udało mi się poznać jego samego. Jest to związane z jedną z jego zasad, ale i tak chciałabym dowiedzieć się więcej na temat tego bohatera. Jego demony sprawiły, że z czułego w gestach mężczyzny potrafił się przeistoczyć w zimnego, odpychającego dupka, co dezorientowało zarówno Tate, jak i czytelnika; autorka poprowadziła Milesa od początku do końca w sposób konsekwentny, utrzymując wokół niego otoczkę tajemnicy, co w żaden sposób mi nie przeszkadzało, ale... naprawdę, naprawdę, naprawdę chciałabym wiedzieć o nim coś więcej! Cechy charakteru, przyzwyczajenia... wszytko to gdzieś autorce umknęło. Colleen Hoover skupiła się na emocjach głównej bohaterki i jak zawsze opisy uczuć są mistrzowskie, ale trudno mi powiedzieć, kiedy relacja Tate i Milesa z czysto fizycznej przerodziła się w głębszą więź, przez co czuję niedosyt. Z drugiej jednak strony ich związek nie miał opierać się na miłości, zrodził się z rozpaczy i poczucia straty, więc chociaż nie do końca rozumiem kierujące Tate powody, muszę przyznać, że całą sobą przeżywałam kolejne wzloty i upadki ich znajomości. 

Ugly Love to niesamowita historia złamanej miłości, która rzuca swój czar na czytelnika od pierwszej strony. Nie udało jej się wzruszyć mnie do łez, nie rozerwała mnie na kawałki, ale sprawiła, że długo nie będę mogła o niej zapomnieć. Dramaty nie są naciągane, prawdziwa nadzieja, że nawet po stracie można odnaleźć szczęście, wypełnia kartki, a uczucia... uczucia stają się brudne.

7/10

Za możliwość przedpremierowego przeczytania Ugly Love serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte!


You Might Also Like

17 KOMENTARZY

  1. Zgadzam się z Tobą w 100% Colleen Hoover stworzyła coś niesamowitego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo ciekawa tej lektury

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki Hoover naprawdę bardzo lubię, tak jak napisałaś zawsze udaje jej się wprowadzić coś nowego, choć przy tak wielu powieściach NA wydaje się to naprawdę trudne ;) Już nie mogę się doczekać lektury "Ugly love", którą już niedługo przeczytam :)

    http://k-siazkowyswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. A mnie się Hopeless też podobało :) Ugly love przede mną!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem fanką New Adult, ale Ugly love ma tyle pozytywnych recenzji, że chyba się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O tej książce dzisiaj już czytałam na jednym z blogów, cóż, sądzę, że to może, ale jednocześnie nie musi być książka dla mnie, w mojej kolekcji erotyków jest jak na lekarstwo, ale może akurat ta książka mnie wciągnie? Choćby dla opisów uczuć sięgnęłam bym po Ugly Love, no, zobaczę :D

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Podobnie jak pisałam pod recenzją Minni - twórczość Hoover ciągle przede mną, w co sama poniekąd nie mogę uwierzyć. ;) Odnoszę wrażenie, że dosłownie każdy miał jakąkolwiek styczność z jej książkami, a ja wciąż nie poznałam jej fenomenu. "Hopeless" było według Ciebie słabe? W takim razie teraz sama nie wiem, od czego zacząć. Wolałabym najpierw poznać tę słabszą wersję autorki, aby stopniowo dawkować sobie jej rzekomą fenomenalność. :D Myślisz, że właśnie Maybe someday byłoby dobrym wyborem? Bo z jej wszystkich pozycji ta kusi mnie najbardziej, oczywiście pomijając Ugly love, ale z tym wolę poczekać - nie chcę rozpoczynać mojej przygody z panią Hoover tak dobrą powieścią, jakkolwiek irracjonalnie to brzmi. :P
    Pozdrawiam ♥
    The heartlines books

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejna recenzja Ugly Love - kolejny mój komentarz, że mnie ta książka najzwyczajniej w świecie odstrasza. Sama idea brudnej miłości wydała mi się już odstraszająca, więc choćby ta książka zbierała same dziesiątki i miliony poleceń od blogerów, ja ją sobie odpuszczę. Jednakże po twórczość Hoover sięgnę niezaprzeczalnie, ponieważ kilka z jej książek naprawdę mnie interesują, wydaje mi się, że wpasowują się w moje klimaty lepiej, niż ta. Świetna recenzja ^^
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Tego jednego dnia"!

    OdpowiedzUsuń
  9. To jedna z zapowiedzi kwietniowych, którą z chęcią przygarnę pod swoje skrzydła ;)

    Pozdrawiam, i zapraszam do siebie,
    KrainaKsiazkaZwana

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznam, że fabuła wydaje mi się ciekawa. Mogłabym się skusić na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dużo ludzi chce bym przeczytała książki tej autorki, ale nie wiem czy się skuszę:) Zobaczymy.
    Zapraszam na Czytelnicze Nawyki TAG:)
    http://przewodnik-czytelniczy.blogspot.com/2016/04/tag-1-czytelnicze-nawyki.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam Colleen Hoover - ona po prostu pisze emocjami i potrafi stworzyć taką atmosferę, że nie sposób nie wciągnąć się w jej powieść. Bardzo zaintrygowałaś mnie fabułą tej książki i postacią Milesa. Sięgnę po nią, jak tylko pojawi się w księgarniach! Pozdrawiam ;)

    http://thebookishcity.blogspot.com/2016/04/cakiem-zabawna-historia-czyli-jak.html

    OdpowiedzUsuń
  13. To prawda, Colleen Hoover potrafi zaskoczyć, dlatego właśnie tak bardzo lubię jej książki. Po "Ugly love" zdecydowanie muszę sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czekam, czekam, czekam! Fajnie że tylu osobom się podoba, wierzę, że mi też :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mogę się doczekać, kiedy po nią sięgnę :D
    Fluff

    OdpowiedzUsuń
  16. Znalazłam się pod taką presją, że chyba sięgnę po Ugly Love. :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj drogi Czytelniku!
Każde Twoje słowo sprawi mi wiele radości, niezależnie czy są to słowa pochwały, krytyki, obietnica przeczytania recenzowanej książki w przyszłości - wszystko wywoła na mojej twarzy geekowaty uśmiech.

Google+ Followers