Co by było gdyby powołać do życia Księcia z Bajki?

16:17

Która z nas chociaż raz nie marzyła o przystojnym, czarującym Księciu mającym przybyć po nas na swoim pięknym rumaku i zabrać w świat na poszukiwanie przygód? Nawet obecnie najbardziej zajadłe feministki muszą przyznać, że kiedy były małe, taka słodka myśl pojawiła się w ich głowach raz czy dwa na skutek różnych bajek. Mój Książę z Bajki nigdy nie był konwencjonalny, bo moimi ulubieńcami po wsze czasy pozostają Piotruś Pan, Flynn Rider z Zaplątanych i Dymitr z Anastazji, czyli niekoniecznie wzorowe towarzystwo, ale zdarzało mi się marzyć o tym, by ktoś taki się pojawił i wierzę, że dotyczy to każdej dziewczynki. Teraz jestem już jednak dorosła (czysto teoretycznie, na to wskazują jedynie cyferki w moim dowodzie, który od kilku miesięcy leży zakurzony gdzieś na dnie szuflady) i mój odbiór postaci Księcia z Bajki drastycznie uległ zmianie, co doprowadziło do jakże głębokich rozmyślań o tym, co by było gdyby Książę z Bajki pojawił się teraz przede mną zupełnie materialny. 
Zacznijmy od tego, że do typa podeszłabym podejrzliwie, upatrując w nim jakiegoś psychopatę próbującego mnie porwać dla okupu. Zastanówcie się: co byście pomyślały, gdyby wyrósł przed Wami dziwnie wyglądający facet twierdzący, że jesteście miłością jego życia i musicie z nim wrócić do fikcyjnego zamku? To musiałby być albo wyjątkowo nieudany żart, albo podstęp odwołujący się do dziecięcych marzeń biednej dziewczyny, dlatego Książę z Bajki zostałby potraktowany jakimś szalonym ruchem podpatrzonymi z filmów kung-fu, a ja rzuciłabym się do ucieczki. Niezbyt wdzięczne przywitanie Księcia, który w dodatku prawdopodobnie nie grzeszy wysokim ilorazem inteligencji. Zresztą, jak on to sobie wyobrażał? Metroseksualni mężczyźni są już od dawna passe, teraz liczy się wygląd drwala z Kanady, dlatego pokazanie się z takim Księciem z Bajki na mieście przynosiłoby mi tylko wstyd i hańbę.
Bardzo profesjonalna analiza stylu księcia Królewny Śnieżki
Nikt już nie nosi rajstopek, przykro mi. Gdyby jednak przymknąć oko na ubranie, którego wyjątkowo złożoną analizę zrobiłam powyżej (Paint rządzi!), pozostaje jeszcze kwestia wyglądu Księcia, przy którym niestety zawsze wyglądałybyśmy tak, jakbyśmy urwały się z zupełnie innej planety, inne dziewczyny tylko czaiłyby się za rogiem, aby sprzątnąć nam Mężczyznę Idealnego w pierwszej chwili, w której odwrócimy wzrok. A ponieważ większość książąt jest wyjątkowo nierozgarnięta (Li Sheng nie miał pojęcia, że Mulan to kobieta; Naveen dał się zamienić w żabę podczas zabawy w voodo; Flynn został obezwładniony przez dziewczynę, która nigdy nie wychodziła z wieży i nic nie wiedziała o życiu, Eryk był strasznie niedomyślny, itd.), zapewne nawet by się nie zorientował, że towarzyszka u jego boku uległa podmiance.
Skoro jesteśmy już przy rozgarnięciu - bez urazy dla książąt, ale większość z nich jest po prostu... Mało inteligentna. Zwłaszcza w pierwszych bajkach Disneya panowie nie mieli własnego zdania i musieli trzymać się stereotypów, aby wpasować się w gusta publiczności i jakoś tak zostało. No bo popatrzcie - nasz Książę z Bajki musi wyglądać nienagannie, posiadać lśniącą zbroję i odpicowanego rumaka, a do tego zwalczać złe smoki czy czarownice, aby w końcu poślubić księżniczkę. Żaden z nich jakoś nigdy specjalnie nie oponował, bo nie posiada własnego rozumu. Wyobrażacie sobie, jak z takim Księciem byłoby nudno? Coś strasznego! W dodatku tacy panowie są niezwykle próżni, tak zapatrzeni w siebie, że chyba nigdy nie dopchałybyśmy się do łazienki, co na dłuższą metę na pewno stałoby się męczące. Podobnie jak zatrzymywanie się przed każdą szybą w mieście, aby sprawdzić ułożenie fryzury. Życie z narcyzem może być trudne, naprawdę. Zwłaszcza, że owy narcyz czasem wpadnie na genialny pomysł śpiewania na środku ulicy, co po którymś razie z kolei będziemy mogły skwitować jedynie facepalmem, zwłaszcza że Książęta znają zazwyczaj aż jeden muzyczny numer. Przynajmniej potrafią tańczyć, może to jakoś uratuje sytuację! 
Wydawałoby się, że Książę z Bajki to ideał, o którym śnią kobiety, ale powyższe gdybania chyba jasno Wam pokazały, że życie z takim facetem to nie bajka! Zwłaszcza, że większość z nich stanowi jedynie ładny dodatek będący nudnym lalusiem. I mają jakieś poważne problemy ze sobą, co widzicie na zamieszczonej poniżej grafice.



Widzicie, o czym mówię? Niby Książę z Bajki, a tu proszę! 
To teraz czas na Was, dziewczyny. Co sądzicie o Księciach z Bajki? Lubicie któregoś z męskich bohaterów bajek Disneya? Z którym twierdzeniem się nie zgadzacie albo co dodałybyście do tej listy? Dajcie znać w komentarzach :)

You Might Also Like

27 KOMENTARZY

  1. Hahah! Nie mogę! Leżę i nie wstaję :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny post! Ja osobiście byłam zakochana poważnie w ksieciu z Pięknej i Bestii, ale przyznaję - leciałam na jego bibliotekę (dobra, nadal lecę). I oczywiście Eryk z Małej Syrenki. Z tych starszych to książęta to straszne ameby umysłowe ech. Ale i tak wygrywa Julek z Zaplątanych :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze byłam typem chłopczycy i nigdy nie lubiłam bajek Disneya, ale parę lat temu odmieniłam swoje zdanie o ich filmach. Od ostatnich trzech lat marzyłam, aby moim mężem został ktoś taki jak Flynn Rider. Był i nadal jest to mój ideał. Mężczyzna jednak nie musi być piękny, aby uznać go za idealnego. Przez długi czas kierowałam się wyglądem, ale jakiś czas temu poznałam świetnego chłopaka, który nie jest taki ładny, ale ma świetny charakter.
    Moim zdaniem, Disney namawia małe dziewczynki do bycia piękną i aby zwracały uwagę tylko na wygląd. Po oglądaniu tych filmów, każda dziewczynka chce byś piękną królewną. Czemu? Bo księżniczki to symbol ideału.
    A tak z innej strony, zgadzam się z tobą. Nie chciałabym iść ulicą z moim 'księciem z bajki' i wstydzić się za niego, kiedy akurat zachce mu się śpiewać, i będzie darł ryja na pełny regulator :D
    Bardzo spodobał mi się twój wpis, kochana i oby więcej takich ;)
    Pozdrawiam z całego serduszka <3
    Tusia z bloga tusiaksiazkiinietylko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahahah! Padłam po prostu przy Twoim poście! Szczególnie: "Zacznijmy od tego, że do typa podeszłabym podejrzliwie, upatrując w nim jakiegoś psychopatę próbującego mnie porwać dla okupu"
    Oby więcej taki postów! :D
    Buziaki,
    SilverMoon z bloga Books obsession :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha :D Właśnie dzisiaj tak myślałam o księciu z bajki, próbując sobie wyobrazić go w prawdziwym życiu, więc tym artykułem chyba czytasz mi w myślach :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie umysły myślą podobnie ;)

      Usuń
  6. Ten post jest świetny!:D "Bardzo profesjonalna analiza stylu księcia Królewny Śnieżki" - UWIELBIAM. Rajstopki/legginsy oraz śliniaczek to moje ulubieńce!
    Mam słabość do Eryka z Małej Syrenki i Flynna z Zaplątanych. A! I Olafa z Krainy Lodu (haha).

    czasdlaksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że moja analiza stylu księcia przypadła ci do gustu! Może powinnam zacząć się poważnie zastanawiać nad byciem projektantka, krytykiem modowym albo w ogóle zmienić branżę i zostać szafiarką? Chociaż nie wiem, czy bajkowe stylizacje są w stanie podbić rynek :/
      Do Olafa trudno nie mieć słabości! Chyba najlepsza drugoplanowa postać z bajek Disneya <3

      Usuń
  7. Jak ja nie lubię księcia ze Shreka, tfu! xD

    Pozdrawiam ciepło i zapraszam do siebie ;d
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam ten post i morda bez przerwy mi się cieszy! Świetny pomysł! :D
    Ja mimo wszystko bardzo chętnie skusiłabym się na Flynna :3

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/04/zwiadowcy-ponacy-most.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba najlepszy komplement, jaki ten post mógł otrzymać! xD
      Tak, Flynn to zdecydowanie typ, któremu trudno się oprzeć <3

      Usuń
  9. Hhahhah padłam! xd Także nie wiedziałam, że już w 1937 były modne leginsy. XD
    Super post! Chcę więcej!
    Buziaki,
    StormWind z bloga cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham księciuniów! Może sama nie pragnę takiego jak występuje w bajkach, ale w każdym znajdzie się coś, co jest dla mnie ważne.
    Ciekawy post i ta analiza :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak ja kocham czytać takie posty :D
    A co ja mogę sądzić o księciach z bajek Disneya? W zasadzie w większości wypadków nie powalali mnie na kolana nawet jak byłam mała. Zawsze baaaardzo lubiłam Piotrusia Pana za inność, on właśnie miał jakieś zdanie i dało się z nim normalnie pogadać, reszta to takie drewna były trochę XD Jeszcze Alladyn był spoczko! Ale Książe z Bajki z Shera to jakiś dramat ;-; Naprawdę wolałabym naszego pociesznego Osła, albo tytułowego bohatera od tego narcystycznego blondasa :v

    http://zapachstron.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Haha, jeden z twoich lepszych tekstów :D Padłam! Zgadzam się z każdym twoim słowem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny post, ubawiłam się czytając ;)
    Najgorsi byli Ci z najstarszych filmów! Książę z "Królewny Śnieżki" - tak bardzo zero charakteru.
    Widziałam kiedyś takie zestawienie obrazków "Księżniczki Disneya spotykają po raz pierwszy swoich książąt". Do tego był komentarz: "Robi się coraz dziwniej". Faktycznie, najpierw jakieś tam spotkanie nad studnią, a teraz zaczyna się na przykład od przyładowania facetowi patelnią :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tym mi zależało, więc bardzo się cieszę :)
      W tych starszych filmach Disneya w ogóle książę był tylko statystą, który pojawiał się na pięć minut. Przecież nie znamy nawet imion niektórych z nich (a przynajmniej ja nie kojarzę tego od Kopciuszka czy właśnie od Królewny Śnieżki).
      A wiesz, że to byłby genialny temat na kolejny post z bajkowej serii? Aż chyba z niego skorzystam, jeśli nie masz nic przeciwko :)

      Usuń
    2. Ha! :) Nie, nie mam nic przeciwko ;)

      Usuń
  14. Hahah, świetny post na poprawę humoru. :)
    Jakoś do tej pory nie zwróciłam uwagi na wygląd księcia ze Śnieżki ^^
    Moi ulubieńcy to Alladyn, Flyn, Sheng i Kristoff z Krainy Lodu (chociaż nie wiem czy można go nazwać księciem).
    Bardzo ciekawie się to czytało. :D
    Pozdrawiam!
    http://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Post w sam raz do oglądania Shreka 2 :') Wgl notka bardzo skojarzyła mi się z Zaczarowaną - tam mieliśmy żywy przykład z serii "co by było gdyby" :P Kocham Disneya (myślę, że gdyby nie ta wytwórnia, miałabym trochę inną wrażliwość, nie kochałabym animacji aż tak bardzo itp itd), aczkolwiek rzeczywiście te najstarsze, klasyczne filmy jako cel życia pokazują znalezienie miłości i wyjście za mąż. Świetną robotę robi tutaj Dreamworks, który stawia na różnorodność pod każdym względem, odchodząc od klasycznych książąt i księżniczek - mamy tutaj piratów, złodziei, faraonów, znalazło się nawet miejsce dla fanastycznej wersji Avengers :D Aczkolwiek w ostatnich latach Disney również stara się iść z duchem czasu, czego przykładem jest negatywny obraz księcia i wyróżnienie siostrzanej miłości we Frozen.
    A tak naprawdę i tak kiedyś wyjdę za Johna Smitha XD
    Albo Flynna XD
    Pozdrawiam serdecznie :D
    www.bookish-galaxy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Hahahaha dziękuję za poprawę humoru! :D

    Ja sama uwielbiam Herkiego <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi się podobał Alden z "Aparatki", John Smith z "Pocahontas", ewentualnie Tarzan i Herkules - ach ta młodość! ;p xD Dziękuję za ten tekst - ubawiłam się i uświadomiłam, że tak właśnie było z tymi bajkowymi panami! Zapraszam do siebie: wwww.blacklady.blogujaca.pl, łączę pozdrowienia, Justyna:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tam już mam swoejgo księcia z bajki, który choć z wadami, wcale nie jest taki zły :) Jedno Ci powiem, Twój tekst na pewno spodobałby się Gosiarelli, bo ona ma w blogosferze swoisty monopol na bajki. Dogadałybyście się :)

    OdpowiedzUsuń
  19. O boże, dziewczyno, padłam ze śmiechu i nie wstaję xD No ale co prawda to prawda. Książęta inteligencją nie grzeszą i noszą się jak... idealnie przeanalizowałaś strój :D Wypacykowani lalusie są nudni :D
    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam na nową recenzję :)
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń

Witaj drogi Czytelniku!
Każde Twoje słowo sprawi mi wiele radości, niezależnie czy są to słowa pochwały, krytyki, obietnica przeczytania recenzowanej książki w przyszłości - wszystko wywoła na mojej twarzy geekowaty uśmiech.

Google+ Followers