Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elements. Żywioły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elements. Żywioły. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 września 2017

Woda, która niesie ciszę, czyli miłość jest w stanie zasklepić każdą ranę

0
Brittainy C. Cherry to jedna z tych autorek New Adult, którym udało się przykuć moją uwagę i sprawić, bym z przyjemnością sięgała po jej kolejne powieści. Mimo to spod jej pióra do tej pory nie wyszła książka, która zachwyciłaby mnie w pełni i sprawiła, że kompletnie straciłabym głowę. Za każdym razem czegoś mi brakuje, lecz dałam się skusić Wodzie, która niesie ciszę, bowiem naczytałam się tylu pozytywnych recenzji wychwalających tę pozycję pod niebiosa, że musiałam się przekonać na własnej skórze, czy tym razem Brittainy C. Cherry podbije moje serce. 

Ulotne chwile.
Nasze życie jest tylko ich sumą. Niektóre są bolesne, pełne cierpienia. Inne piękne, pełne nadziei i przyszłych obietnic.
Miałam w życiu wiele ważnych, zmieniających, stawiających przede mną wyzwania chwil. Momentów, które przerażały i pochłaniały. Jednak największe z nich – najbardziej wzruszające i chwytające za serce – dotyczyły jego.
Miałam dziesięć lat, gdy straciłam głos. Skradziono dużą część mnie, a jedyną osobą, która naprawdę mnie słyszała, był Brooks Griffin. Stanowił światło moich mrocznych dni, był obietnicą jutra, dopóki jego samego nie spotkała tragedia. Dramat, który zatopił go w morzu wspomnień.
Oto historia chłopaka i dziewczyny, którzy kochali siebie nawzajem, ale nie kochali samych siebie. Opowieść o życiu i śmierci. O miłości i niedotrzymanych obietnicach.
Opis z LubimyCzytać

Woda, która niesie ciszę nie jest powieścią pozbawioną wad. Przede wszystkim korzysta z dość znanych schematów i pod pewnymi względami jest strasznie przewidywalna. Może nie udało mi się dokładnie odgadnąć wszystkich sytuacji, jednak doskonale wiedziałam, w jakim kierunku w danym momencie będzie zmierzać fabuła. Z tego powodu odczuwam duży zawód, bo do tej pory Brittainy C. Cherry udawało się mnie czymś zaskoczyć w swoich powieściach, a tutaj historia zmierzała w oczywistym kierunku od początku do końca. Wprowadzone przez autorkę elementy thrillera są sztampowe, nie pasują do całokształtu i widać, że zostały wykorzystane tylko po to, by jakoś otworzyć i zamknąć książkę, nic więcej nie kryło się za wątkiem kryminalnym. Woda, która niesie ciszę momentami była również bardzo frustrującą lekturą. Czasami naprawdę nie potrafiłam zrozumieć zachowania Maggie. Wiem, że doświadczyła traumy w dzieciństwie, ale wraz z upływającym czasem wpływ tego zajścia powinien maleć, zwłaszcza że podobne incydenty nie miały później miejsca, była bezpieczna i ze wszystkich stron otaczali ją życzliwi jej ludzie. Miała dwadzieścia osiem lat, a zachowywała się jak mała, wystraszona dziewczynka, zamiast w końcu wziąć się w garść. Potem z kolei Brittainy C. Cherry przedobrzyła w drugą stronę, przez co cała historia wydała się być naciągana.

Mimo to Woda, która niesie ciszę wciągnęła mnie od pierwszych stron, nie mogłam się od niej oderwać. Ostatnio żadna powieść nie była w stanie przykuć mojej uwagi, dochodziłam maksymalnie do pięćdziesiątej strony i odkładałam ją na miejsce, by zaraz włączyć kolejny odcinek dramy, ale książka Brittainy C. Cherry okazała się być strzałem w dziesiątkę. Największą zaletą Wody, która niesie ciszę są bohaterowie i to, jak zostały przedstawione poszczególne relacje między nimi. Zachwycił mnie nie tylko subtelny, czuły wątek romantyczny, ale także więzi rodzinne oraz przyjaźnie. Przez traumatyczne wydarzeniu z przeszłości, po którym Maggie przestała mówić, zmieniło się nie tylko jej życie, ale także rzeczywistość najbliższych jej osób. Każdy z członków jej rodziny i przyjaciół w inny sposób radził sobie z tą tragedią, ich podejście zmieniało się także na przestrzeni kolejnych lat i autorka w genialny sposób ukazała reakcje różnych ludzi na milczenie Maggie, która wcześniej była żywiołowym, pełnym radości, rozgadanym dzieckiem. Jedno wydarzenie nie tylko zmieniło ją w płochliwą, zamkniętą w sobie dziewczynę, ale wpłynęło także na jej otoczenie, przysparzając wiele cierpienia. Autorka w genialny sposób uchwyciła to, w jaki sposób ojciec, macocha, siostra, brat czy Brooks przeżywali krzywdę Maggie i jak ich podejście ulegało przekształceniom na przestrzeni lat.

Jestem ogromną fanką wątku romantycznego między Brooksem i Maggie. Ich związek powstał na bazie solidnej, wieloletniej przyjaźni. Potrafili porozumieć się w każdej sytuacji, wspierali się, a jednocześnie dawali sobie potrzebną przestrzeń i zachęcali do spełniania marzeń, nie chcąc stawać na drodze do szczęścia swojej drugiej połowie. Byli w stosunku do siebie niezwykle słodcy i uwielbiam to, że dzielili się ze sobą nawzajem swoimi największymi pasjami, nie było między nimi miejsca na nieporozumienia oraz żal. Brooks i Maggie to idealny przykład bratnich dusz, choć nie było im łatwo. Ich ścieżki czasami się rozchodziły, los postawił przed nimi wiele przeszkód, ale ostatecznie zawsze znajdywali drogę powrotną do siebie. Strasznie podoba mi się to, jak Brittainy C. Cherry przedstawiła ich hobby. Maggie kochała książki; za ich pomocą odkrywała świat zewnętrzny i tą pasją zaraziła Brooksa, który poprzez karteczki samoprzylepne dzielił się myślami odnośnie lektury z dziewczyną. On z kolei nie mógł żyć bez muzyki, dzięki której był także w stanie ukoić ataki paniki Maggie i nawet nauczył ją grać na gitarze. Autorka wspaniale opisywała przeżycia bohaterów związane z literaturą oraz piosenkami przewijającymi się przez strony powieści.

Lubię czytać powieści Brittainy C. Cherry, a Woda, która niesie ciszę jest bez wątpienia jedną z najlepszych książek tej autorki, z którymi zapoznałam się do tej pory. Choć lektura wciąga od pierwszej strony to znowu nie było żadnych fajerwerków, mimo wszystko nie poczułam większego wzruszenia wywołanego losami Maggie i Brooksa. Ich miłość pod wieloma względami jest jednak niesamowita, bo zamiast zbędnych słów, dominują w niej szczere gesty. Jest to powieść o strachu, samotności i walce ze słabościami z odrobinę naiwnym przesłaniem, że miłość jest w stanie przezwyciężyć wszystko, nawet te najgorsze koszmary. Polecam Wodę, która niesie ciszę, bo to naprawdę piękna historia.

★★★★★★★☆☆☆

Seria Elements. Żywioły:
Powietrze, którym oddycha // Ogień, który ich spala // Woda, która niesie ciszę // The Gravity of Us
Czytaj dalej »

wtorek, 20 września 2016

Powietrze, którym oddycha, czyli uzdrowienie po śmierci bliskich

20
Brittainy C. Cherry to autorka książek New Adult, która staje się coraz bardziej znana. Mnie w niej urzekł niezwykły styl pisania, a także różnorodność wątków, jakie prezentuje w swoich powieściach. Powietrze, którym oddycha to jej druga książka, za którą postanowiłam się zabrać i po raz pierwszy mój czytelniczy instynkt niemal zupełnie mnie zawiódł. Spodziewałam się pięknej, bolesnej historii, a dostałam raczej średnią powieść, która w dodatku przez połowę czasu mnie odrzucała.

Elizabeth to młoda kobieta, która po roku wraca do miejscowości, w której mieszkała razem z nieżyjącym mężem. Rany po jego stracie są wciąż świeże i z trudem radzi sobie z codziennością, ale ze względu na córkę stara się jakoś trzymać. Kiedy Liz odkrywa, że naprzeciwko jej posesji do pustego od lat, zaniedbanego domu wprowadził się nowy, tajemniczy sąsiad, pragnie się do niego zbliżyć, odczuwając dziwną fascynację. Z czasem okazuje się, że ją i Tristana łączy więcej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać: oboje są zranieni, samotni, niemal doszczętnie zniszczeni. Oboje szukają sposobu na to, by jakoś się pozbierać i ponownie zacząć oddychać.

Nie da się nie zauważyć podobieństw występujących między Powietrze, którym oddycha a Ugly Love Colleen Hoover. Specjalnie sprawdziłam i powieść CoHo została wydana ponad rok przed książką Cherry, co może budzić pewne podejrzenia. Ponieważ nie chcę Wam niczego zaspoilerować, powiem jedynie, że występuje mnóstwo tych samych rozwiązań fabularnych, oprócz tego kryminalnego zakończenia, przebieg wątków był niemal identyczny z osią fabuły przedstawionymi w powieści Hoover. Tak naprawdę Powietrze, którym oddycha można uznać za połączenie dwóch książek, bo hobby Tristana i małomiasteczkowa społeczność odrzucająca mrukliwego, odpychającego osobnika przypomina również Bez słów Mii Sheridan. Zupełnie nie potrafię zrozumieć, jak autorka, która stworzyła tak świeże, niekorzystające ze schematów Art&Soul, teraz napisała szablonową, zwyczajną powieść New Adult, która nie tylko niczym się nie wyróżnia, ale wręcz trąca zapożyczaniem z innych książek.

Nie polubiłam także bohaterów, którzy wydawali mi się mocno przerysowani i przez to mało wiarygodni. Elizabeth nie potrafi się pozbierać po śmierci męża, co jest zrozumiałe, zwłaszcza że rany są wciąż świeże, ale wciąż podkreśla, że potrzebuje kogoś, kto się nią zaopiekuje. Sama nie potrafi niczym się zająć i w kółko potrzebuje pomocy ze strony innych ludzi. W niektórych momentach jej pięcioletnia córka była bardziej niezależna i odpowiedzialna od niej, ona sama za bardzo lubiła się nad sobą użalać i tkwić w zawieszeniu, nie chciała ruszyć naprzód. Ta niesamodzielność i niezdecydowanie Liz bardzo działały mi na nerwy, podobnie jak jej niekonsekwencja w zachowaniu. Przez pół książki chciała, by Tristan się w niej zakochał, a przez drugie pół w panice go odpychała. Jeszcze gorszą postacią była najlepsza przyjaciółka Elizabeth, Faye, która była po prostu dziwką. Przepraszam, ale żadne inne słowo nie oddawałoby w pełni jej charakteru oraz postępowania. Każde zdanie padające z jej ust miało jakiś związek z seksem (nie, nie przesadzam, naprawdę tak było), posiadała dwie książki z telefonami do mężczyzn i ocenami ich zdolności w łóżku, a do tego bez żenady rozmawiała przez komórkę z Elizabeth podczas miłosnych igraszek z nowym partnerem. Wiarygodności zabrakło również Tristanowi, który od dawna izolował się od innych, ale nieustannie kręcił się wokół kobiety, która podobno niesamowicie go irytowała i nie mógł znieść jej towarzystwa przez dłuższy czas. Nie wiem nawet, jak mam opisać romans, który rozpoczął się z bardzo niewłaściwych, odrzucających mnie pobudek, by na przestrzeni kilkunastu stron zamienić się w wieczną, niezniszczalną miłość, której ja w ogóle nie dostrzegałam.

W Cherry zabrakło mi samej Cherry. Jej styl w poprzednio czytanej przeze mnie książce jej autorstwa niezwykle mnie urzekł. Gdybym chciała zaznaczyć ulubione cytaty karteczkami indeksującymi, nie byłabym w stanie albo musiałabym je rozmieszczać na każdej stronie co dwa centymetry. Jej słowa były jednocześnie proste i poetyckie, tutaj bardzo mi zabrakło tego drugiego czynnika. Przebłyski jej geniuszu pojawiły się w momentach, w których opisywała dojmujące cierpienie Elizabeth oraz Tristana po stracie bliskich. To były zniewalające, przeszywające słowa, ich ból był wręcz namacalny, ale to wciąż za mało, bym mogła zakochać się w Powietrze, którym oddycha. Czytało się szybko i przyjemnie, jest to powieść dla dojrzałych czytelników, zdecydowanie nie jest to cukierkowaty romans, jednak to nie było to, na co liczyłam, gdy zabierałam się za tę powieść.

Trudno mi powiedzieć, co w tej historii nie zagrało. Powieść wcale nie była zła, ale po Brittainy C. Cherry spodziewałam się czegoś więcej. Może chodzi o to, że niezdrowy sposób, w jaki na początku bohaterowie starali się sobie poradzić ze stratą najbliższych, tak mocno mnie raził, a potem już po prostu nie mogłam się przekonać do ich związku? A może tak dotkliwie odczułam niedosyt pięknych metafor, którymi autorka wspaniale operowała przy okazji Art&Soul? Swój udział w tym wszystkim mogło mieć również dziwne zakończenie, które nijak się miało do większości książki, było bardziej kryminalne niż emocjonalne. Bohaterowie też nie do końca mnie przekonali, zwłaszcza damskie postaci grały mi na nerwach. Nie da się jednak ukryć, że motyw cierpienia i tęsknoty został przedstawiony w niesamowity, poruszający sposób, podobnie jak więź między rodzicem a dzieckiem. Mimo to Powietrze, którym oddycha na pewno nie dołączy do grona ulubionych przeze mnie powieści New Adult. 

★★★★★☆☆☆☆☆

Cykl Elements. Żywioły:
Powietrze, którym oddycha // The Fire Between High & Lo // The Silent Waters // ...
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia