Dusza cesarza, czyli fałszerstwo jako artyzm

15:15

Kiedy Shai zostaje pojmana podczas próby zastąpienia Księżycowego Berła niemal idealnym falsyfikatem, musi targować się o życie. Cesarz Ashravan co prawda nie zginął podczas ataku skrytobójcy, ale utracił świadomość – a fakt ten nie wyszedł na jaw jedynie dlatego, że w tym samym zamachu zginęła jego żona. Jeśli jednak po trwającej sto dni żałobie cesarz nie pokaże się publicznie, rządzące Stronnictwo Dziedzictwa utraci władzę, a cesarstwo pogrąży się w chaosie.
Shai dostaje do wykonania niemożliwe zadanie: w ciągu niecałych stu dni stworzyć – za pomocą Fałszerstwa – nową duszę dla cesarza. Niestety, Fałszowanie dusz jest uważane za bluźnierstwo przez tych, którzy ją pojmali. Shai zostaje zamknięta w niedużej, brudnej komnacie, strzeżona przez człowieka, który czuje do niej nienawiść, szpiegowana przez polityków i uwięziona za drzwiami opieczętowanymi jej własną krwią. Jedynym sojusznikiem Shai jest Gaotona, najbardziej lojalny doradca cesarza, który próbuje zrozumieć jej prawdziwy talent.
Shai brakuje czasu. Tworząc Fałszerstwo i próbując zrozumieć prawdziwe motywy tych, którzy ją uwięzili, musi jednocześnie opracować doskonały plan ucieczki. 
Opis z LubimyCzytac

Żałuję, że autor nie zdecydował się na rozwinięcie historii Shai, bo pomysł na jej przeszłość i profesję jest po prostu genialny. Zakochałam się w całym zamyśle Fałszerstwa, z kolei główna bohaterka jest tak tajemniczą, złożoną postacią, że kolejne pytania w trakcie czytania nasuwały się wręcz naturalnie i widziałam w tej nowelce ogromny potencjał na rozbudowaną, fascynującą powieść. Otrzymaliśmy jednak skromne opowiadanie, które liczy sobie zaledwie 104 strony i jest tego zdecydowanie za mało, bym mogła poczuć się usatysfakcjonowana, chociaż zakończenie jest wystarczająco otwarte, by Brandon Sanderson mógł kontynuować losy Shai. Zostawił sobie do tego odpowiednią furtkę, więc po cichu będę liczyła na powodzenie podobnego projektu. 

Jestem zaskoczona przede wszystkim tym, że nie odczuwałam znużenia podczas czytania. Mogłoby się wydawać, że zaledwie sto stron to za mało, by popaść w monotonię, jednak w podobnym otoczeniu nie byłoby to trudne. Akcja wlecze się w prawdziwie ślimaczym tempie. Dziewczyna została zamknięta w celi, więc wszystko toczy się w jednym miejscu, a powierzone jej zadanie wykonuje niemalże w samotności, stąd niewielki udział dialogów, dlatego trudno Duszę cesarza uznać za absorbującą lekturę. Mimo to poszczególne niuanse sprawiły, że trudno było mi oderwać wzrok od kolejnych kartek. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Brandona Sandersona, ale ta próbka jego talentu wystarczyła, bym zapragnęła więcej. Dlaczego? Otóż na zaledwie stu stronach udało mu się zawrzeć jeden z najbardziej intrygujących pomysłów na nadnaturalne umiejętności, z jakimi zetknęłam się na przestrzeni ostatnich lat. Fałszerstwo to skomplikowany proces, który opiera się na znajomości historii danego przedmiotu. Dzięki temu można w prawdopodobny sposób zmienić bieg wydarzeń, nadając przedmiotowi zupełnie nowych, przydatnych dla Fałszerza właściwości poprzez Znaki Esencji i Pieczęcie Duszy, właściwie zmieniając daną rzecz w coś innego. A to zaledwie ułamek, bezduszne wytłumaczenie wspaniałej idei, bo Fałszerstwo nosi w sobie ślady prawdziwego artyzmu i zrozumieć to można jedynie poprzez zaznajomienie się z Duszą cesarza

Dusza cesarza bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Fantastyka połączona z kuszącą nutką orientu ze sprytną, inteligentną i spostrzegawczą główną bohaterką. Mimo krótkiej formy styl Brandona Sandersona wydawał mi się przyciężkawy, czytanie tego opowiadania zajęło mi więcej, niż zakładałam, ale niewielka ilość stron sprawiła, że jego język nie był aż tak męczący. Ogólnie rzecz biorąc moje pierwsze spotkanie z tym autorem zaliczam do udanych, chociaż zabrakło mi w Duszy cesarza jakiejś iskry. Podejrzewam, że w powieści bezpowrotnie bym się zakochała, opowiadanie było jednak za krótkie, by w pełni wykorzystać tkwiący w tym pomyśle potencjał.

You Might Also Like

13 KOMENTARZY

  1. Hej:) Ta ksiązka strasznie mnie zniechęca, coś w niej jest takiego, że na pewno po nią nie sięgnę. Twoja recenzja niestety tez nie wpłyneła na mnie pozytywnie, gdyż po prostu nie podoba mi się fabuła. Nie lubie takich ksiazek. :)
    Pozdrawiam cieplutko!!!!;*
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  2. O luju, to Sanderson umie pisać coś poniżej 800 stron?? XD Mam ogromną ochotę na jego twórczość, i nawet zaczęłam jakaś z jego powieści (coś z królem i żelazem chyba w tytule, ale nie dam sobie żadnej kończyny odciąć, bo nie pamiętam dokładnie), ale plątałam się w opisach i nie mogłam wgryźć sę w ten świat. Postanowiłam odczekać, i wrócić do jego powieści, nie koniecznie do tej, która zgarnęłam na pierwszy ogień ;)
    Po przeczytaniu opisu z LC pomyślałam, ze to jest coś niesamowitego, że to chcę... ale po twojej recenzji mam jakies takie mieszane uczucia. Z jednej strony chcę poznać styl tego autora, no i tę historię, bo tak jak mówisz pomysł wydaje się być pieruńsko oryginalny.. ale cholera jasna nie lubię książek poniżej stron 200, a nawet 300 :/ Opowiadania zwykle są fuj :< Tylko że... tylko że chyba jestem za bardzo zaciekawiona, i zaryzykuję wizytę w bibliotece w poszukiwaniu Duszy cesarza <3
    Pozdrawiam ciepło,
    Q.

    https://doinnego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym się zapoznać z twórczością Sandersona, a nigdy nie mam pieniędzy na te tomiszcza :c

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja świetna, ale nie sądziłam, że Sanderson pisze takie ,,kruszynki" :) Nic nie czytałam tego autora i nie wiem, czy to się zmieni...
    Ech... Tyle świetnych pozycji mija mi przed nosem tylko dlatego, że nie przepadam za fantastyką :/
    Buziaki <3
    Viks Follow

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że to takie krótkie, gdyż wydaje się być bardzo ciekawe. To Fałszerstwo dusz... Kto by pomyślał, że można coś takiego wymyślić.

    Pozdrawiam, Katia z zaczytana-i.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszyscy nie przestają mówić o Sandersonie i chociaż naprawdę chciałabym spróbować choć trochę jego książek, to jakoś tak nie potrafię się przekonać. Może kiedyś :D
    Pozdrawiam,
    moonybookishcorner.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Do tej pory, z twórczością Sandersona spotkałam się jedynie podczas lektury "Stalowego Serca". Książka mi się podobała, aczkolwiek nie wywołała efektu "WOW" i zapragnęłam z miejsca przeczytać jego innych książek. Dzięki wielu pozytywnym słowom na temat jego twórczości, z dnia na dzień przymierzam się do tego, by sięgnąć po inne książki Sandersona i na własnej skórze przekonać się, czy będzie to autor dla mnie, czy jednak nie :P
    Pozdrawiam serdecznie <3
    In Bookland

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeżeli była taka melancholia faktycznie, to ja dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Za krótkie spotkanie z Sandersonem? Sięgnij po Drogę Królów - mała czcionka, większy format i ponad 1000 stron - a cała książka przypomina jedynie prolog do całej serii, pozwalający oswoić się z wykreowanym światem i przywiązać do bohaterów. No i słyszałam plotkę, że cała saga ma liczyć 10 tomów :D
    Śmieszki, śmieszkami, ale To właśnie tym tomiszczem Brandon Sanderson skradł mi serce i ta miłość utrzymała się również przy trylogii Ostatnie Imperium, także obie gorąco Ci polecam. Duszę cesarza mam na czytniku i czeka tam sobie, aż zatęsknię za pomysłami autora, albo poczuję się zbyt niecierpliwa w oczekiwaniu na trzeci tom Drogi Królów (co może się zdarzyć już niedługo) ;).

    OdpowiedzUsuń
  10. slaba ocena na cos co mialabym kupic w ciemno raczej poszuakm w bibliotece isama sie przekonam :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam ten tytuł na swojej liście i z czasem na pewno się z nim zapoznam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapisałam i mimo wszystko chcę spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałem jeszcze nic Sandersona, a ta książka raczej nie pójdzie na pierwszy ogień. Dużo bardziej ciekawi mnie Droga królów oraz Z mgły zrodzony. Jednak tu pojawia się problem - te powieści są gigantyczne! Naprawdę nie wiem, kiedy znajdę na nie czas...

    OdpowiedzUsuń

Witaj drogi Czytelniku!
Każde Twoje słowo sprawi mi wiele radości, niezależnie czy są to słowa pochwały, krytyki, obietnica przeczytania recenzowanej książki w przyszłości - wszystko wywoła na mojej twarzy geekowaty uśmiech.

Google+ Followers