sobota, 22 sierpnia 2015

Nigdy nie gasną, czyli dzieci z zabójczymi zdolnościami kontra cały świat


Z reguły staram się nie przekreślać całej trylogii po przeczytaniu pierwszego tomu, licząc na to, że po niezbyt błyskotliwym debiucie dostanę naprawdę ciekawą kontynuację. Ta moja niepisana zasada okazała się być w tym wypadku bardzo pomocna, bo chociaż Mroczne umysły nie wywarły na mnie specjalnie dobrego wrażenia, to druga część, Nigdy nie gasną, zmieniła moje postrzeganie całego cyklu.

Ruby przystąpiła do Ligi Dzieci, gdzie razem z jej członkami wypełnia niebezpieczne zadania, które jednak niewiele mają wspólnego z misją ratowania dzieci. Jest świadoma, że organizacja zboczyła z obranych na samym początku torów i to miejsce nie jest bezpieczne ani dla niej, ani dla innych młodych osób ze zdolnościami. Ruby postawiła sobie za cel uwolnienie wszystkich z obozów rehabilitacyjnych, w których panują nieludzkie warunki, więc gdy dostaje szansę, by przypomnieć Lidze o jej pierwotnych zamierzeniach i zmienić sytuację, bez wahania postanawia ją wykorzystać. Ruby jest gotowa na wszystko, zwłaszcza, że dzięki temu będzie mogła zapewnić bezpieczeństwo tym, których kocha.

Nigdy nie gasną bardzo różni się od pierwszej części. Minęło pół roku od przedstawionych w niej wydarzeniach, a Ruby znajduje się w zupełnie nowym środowisku, otaczają ją nowi bohaterowie, z którymi wcześniej nie mieliśmy styczności, a jej życie polega teraz na czymś zupełnie innym. Nie jest już dłużej uciekinierką, teraz zaczęła działać, chociaż wyznawane przez nią wartości nie uległy zmianie, dzięki czemu nie miałam wrażenia, że mam do czynienia z zupełnie nową historią. 

Druga część Mrocznych umysłów zaskoczyła mnie pozytywnie właściwie w każdym aspekcie - podczas gdy w pierwszej wyraźnie odczuwałam lanie wody, jakby autorka nie była pewna, czym chce zapełnić kolejne strony, w Nigdy nie gasną przez cały czas coś się działo. Jedno szokujące odkrycie goniło drugie i jeśli nie czytało się uważnie, można było z łatwością zgubić się w natłoku akcji, ale wbrew pozorom nie było to męczące. Książka szybko mnie porwała, co nie znaczy, że nie dostrzegłam w niej kilku zgrzytów - chaos i brak spójności staną się prawdopodobnie znakiem rozpoznawczym Bracken, jednak nie było to bardzo odczuwalne, ponieważ autorka dostarczyła mi naprawdę wielu różnych emocji. Nie tylko bazowałam na ciągłej adrenalinie spowodowanej pędzącą do przodu akcją, zdarzały się także momenty, które łamały mi serce, zwłaszcza jeśli chodzi o relację Ruby i Liama, która znalazła się w bardzo trudnym punkcie po zakończeniu pierwszej części. Byłam bardzo ciekawa, jak rozwinie ten wątek, a wypadł on zaskakująco dobrze, chociaż miałam mnóstwo obaw.

Bohaterowie również są na plus. Ruby przeszła przemianę i nagle z ciągle użalającej się nad sobą, słabej dziewczynki powstała w miarę wartościowa postać, która przestała tak bardzo irytować swoimi rozwlekłymi przemyśleniami na temat swojej mrocznej strony. Oczywiście nie udało się tego całkowicie uniknąć, ale mimo wszystko Ruby stała się twardsza i bardziej zdecydowana, przede wszystkim nauczyła się walczyć o swoje, nie wzdrygając się za każdym razem, kiedy musiała użyć swoich umiejętności. Dzięki temu cała książką nabrała na wartości, a główna bohaterka stała się ciekawsza, chociaż przegrywa w przedbiegach z drugoplanowymi postaciami. Moimi faworytami są oczywiście Vida i Pulpet, którzy stworzyli razem wspaniały duet, a każdą ich potyczkę śledziłam z uśmiechem. Autorka naprawdę dużo miejsca poświęciła pozostałym bohaterom Nigdy nie gasną i rozwinęła ich historie często w zaskakujący sposób, sprawiając, że nabierali oni życia. 

Nie mogę powiedzieć, że zakończenie mną wstrząsnęło, ale zdecydowanie spowodowało nieprzyjemne ukłucie w moim zlodowaciałym sercu. Przez cały czas miałam nadzieję, że to wszystko ułoży się inaczej i skończy dobrze, jednak autorzy, a zwłaszcza Alexandra Bracken, mają to do siebie, że pozostają w tej materii nieprzewidywalni.

Z Nigdy nie gasną spędziłam kilka bardzo miłych godzin. Wciągnęłam się szybko w historię, która okazała się być niespodziewanie dobrą kontynuacją i cieszę się, że dałam Mrocznym umysłom drugą szansę.

7/10

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia