Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Estelle Maskame. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Estelle Maskame. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 listopada 2016

Czy wspominałam, że za tobą tęsknię?, czyli czas dojrzałych decyzji i akceptacji

0
Trylogia DIMILY to swojego rodzaju ewenement. Nie mogę powiedzieć, by dwie poprzednie części jakoś specjalnie mnie zauroczyły, czasami naprawdę mocno męczyłam się z ich czytaniem, ale czekałam na trzeci tom jak na szpilkach, nie mogąc się doczekać, aż w końcu będę go trzymała w swoich dłoniach. Zupełnie nie potrafię wytłumaczyć tego zjawiska, lecz mogę powiedzieć jedno – nie żałuję, bo Czy wspominałam, że za tobą tęsknię? okazało się być niesamowitą powieścią. 

Tyler zniknął wtedy, gdy Eden najbardziej go potrzebowała. Zamiast razem stawić czoła światu, dziewczyna została sama z bałaganem, który stworzyli, zdobywając się na wyjawienie najbliższym prawdy. Eden musiała zmierzyć się nie tylko z gniewem rodziny i ze złośliwymi komentarzami rówieśników, którzy wytykali ją palcami na ulicach Santa Monici, ale także z bólem po rozstaniu z Tylerem. Cała miłość, jaką do niego czuła, wyparowała, a zamiast tego pojawił się gniew. Eden ruszyła do przodu, przenosząc się na studia do Chicago, jednak kiedy Tyler ponownie pojawia się w jej życiu, dziewczyna ma mętlik w głowie. Czy jest jeszcze dla nich szansa? Czy jest gotowa mu wszystko wybaczyć? Czy ich rodzina ostatecznie się rozpadnie?

Czy wspominałam, że za tobą tęsknię? bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Chciałam tę książkę przeczytać bardziej dlatego, że miałam za sobą już dwa tomy i pragnęłam poznać zakończenie tej historii niż dlatego, że autentycznie mnie ona interesowała, ale już od pierwszych stron wsiąkłam. Zmiana jest niewyobrażalna! To, co od razu zauważyłam, to poprawa w stylu pisania autorki. Wcześniej był nieco... toporny, charakterystyczny dla bardzo młodych, debiutujących autorek, a teraz stał się tak lekki i świeży, że z przyjemnością przelatywało się wręcz przez kolejne strony! Jednak nie tylko styl pisania Estelle Maskame dojrzał, również fabuła była o wiele bardziej przemyślana, harmonijna oraz głęboka, a jej bohaterowie wydorośleli i ulegli znaczącym przemianom na lepsze. Uwierzcie mi, naprawdę nie przewidywałam tak dobrej lektury, a tutaj taka miła niespodzianka! 

Estelle Maskame nazywano głosem pokolenia i nie ukrywam, że to określenie mnie przerażało, bo w poprzednich dwóch częściach mieliśmy głównie do czynienia z imprezami mocno zakrapianymi alkoholem, narkotykami, brakiem umiaru, zdradami i brakiem poszanowania dla jakichkolwiek wartości czy zasad. To wspaniałe, jak z (nie ukrywajmy) płytkiej opowieści o zakazanej miłości wyrosła powieść z przesłaniem skierowanym do młodych, zagubionych ludzi. Czy wspominałam, że za tobą tęsknię? tak naprawdę nie jest historią miłosną, choć opowiada o dalszych losach Eden i Tylera. To książka, która opowiada o samodzielnym podejmowaniu ważnych, życiowych decyzji. O walce do utraty tchu o to, co się dla nas liczy najbardziej. O dawaniu drugiej szansy i wybaczaniu. O ignorowaniu opinii innych i słuchaniu głosu serca. O mierzeniu się z konsekwencjami swoich czynów i naprawianiu relacji z najbliższymi, nawet gdy wszystko wydaje się już być stracone. Nie spodziewałam się, że ta powieść zaoferuje mi tak wiele tematów do przemyśleń, że miłość Eden i Tylera, choć wciąż obecna, wcale nie będzie głównym wątkiem, a jedynie osią, o którą oprze się cała walka o dobrą przyszłość. Myślę, że najważniejszym motywem w Czy wspominałam, że za tobą tęsknię? jest nauczenie się, że nie warto przejmować się tym, co pomyślą o nas inni. Liczą się poglądy tylko najbliższych, ale w ostatecznym rozrachunku to własny głos jest najważniejszy.

Bohaterowie ulegli niesamowitej przemianie! Co prawda w niektórych momentach ujawniał się cień starej, irytującej Eden, ale było ich naprawdę niewiele i w większości były uzasadnione. Eden stała się dziewczyną z krwi i kości; wciąż trochę zagubioną, dopiero wkraczającą w dorosłe życie i próbującą zrozumieć, co to dla niej oznacza, ale przede wszystkim normalną. Tyler za to... O mój borze szumiący, Tyler jest właściwie nie do poznania! Wiem, że większość kobiet lubi złych chłopców, jednak jego przemiana w młodego, dojrzałego mężczyznę, pełnego pasji i ze szlachetnym celem w życiu jest tak cudowna, że z miejsca straciłam dla niego głowę. Trudno znaleźć jakiekolwiek podobieństwa między tym agresywnym, przepełnionym gniewem chłopakiem z pierwszego tomu a zdecydowanym, czułym mężczyzną z trzeciej części. Zarówno Tyler, jak i Eden nabrali barw oraz wielowymiarowości, o którą nigdy bym ich nie podejrzewała, a chociaż ich relacja jest wciąż impulsywna, odrobinę szalona i nieokiełznana, przestała być dla nich toksyczna. Nie może być jednak zbyt słodko i jak na mój gust Eden zbyt szybko uległa. W jednej chwili nienawidziła Tylera, w drugiej znowu kochała go na zabój i ten brak konsekwencji w jej odczuciach był zbyt widoczny. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko w tej książce dzieje się bardzo szybko, wręcz gwałtownie i mimo że wydarzenia stanowią ładny, płynny i logiczny ciąg, to jednak w moim odczuciu tempo rozwoju sytuacji było strasznie zawrotne.

Czy wspominałam, że za tobą tęsknię? to wspaniałe zakończenie trylogii DIMILY. Według mnie bije na głowę dwie poprzednie części swoją złożonością, dojrzałością i głębokim, choć bardzo subtelnym przesłaniem. Czytałam tę powieść z autentyczną przyjemnością, nie mogąc się oderwać od kartek, a autorka tak pięknie, malowniczo opisała Portland, że wraz z bohaterami spacerowałam ulicami miasta i chłonęłam jego atmosferę. Przemiana, jaka zaszła w historii Estelle Maskame jest widoczna już gołym okiem i bardzo się cieszę, że nie porzuciłam tej trylogii, bo było warto. 

★★★★★★★☆☆☆

Trylogia DIMILY:
Czy wspominałam, że za tobą tęsknię?

Za możliwość przeczytania Czy wspominałam, że za tobą tęsknię? serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!


Czytaj dalej »

piątek, 11 marca 2016

Czy wspominałem, że cię potrzebuję?, czyli zakazana miłość rozkwita w Nowym Jorku

26
Czy wspominałam, że cię kocham? to całkiem udany debiut Estelle Maskame, chociaż nie ukrywam, że szału nie było (recenzja tutaj). Nie mogłam jednak przegapić okazji, by poznać dalsze losy przyrodniego rodzeństwa, które zapałało do siebie miłością, bo autorka zakończyła poprzednią część takim cliffhangerem, że po prostu musiałam się dowiedzieć, jak pociągnie relację Eden i Tylera.

Eden nie widziała Tylera od ponad roku. Mimo że dziewczyna jest szczęśliwa u boku Deana, jej serce wciąż wyrywa się w kierunku przybranego brata, którego nigdy nie powinna była pokochać. Dlatego gdy Tyler proponuje jej spędzenie sześciu tygodni w Nowym Jorku z dala od badawczych spojrzeń znajomych i rodziny, Eden rzuca wszystko na jedną kartę, by się z nim spotkać. W mieście oddalonym setki kilometrów od domu po raz pierwszy od dawna nie muszą przed nikim udawać i zaczynają rozumieć, że to, co ich łączy, jest czymś więcej niż zwykłym, wakacyjnym flirtem. W Nowym Jorku łatwo zapomnieć o rzeczywistości, jednak w końcu Eden i Tyler będą musieli się z nią zderzyć. Czy ich związkowi uda się przetrwać mimo przeciwności losu? Co powiedzą ich rodzice? Czeka ich szczęśliwe zakończenie, a może ich decyzje będą katastrofalne w skutkach? 

Muszę przyznać, że początek szedł mi dość opornie, byłam zawiedziona i zaczynałam tracić nadzieję na to, że Czy wspominałem, że cię potrzebuję? mnie porwie. Na szczęście koło sto pięćdziesiątej strony książka nabrała tempa i skomplikowana relacja Eden oraz Tylera pochłonęła mnie na nowo, chociaż mam wrażenie, że Estelle Maskame niepotrzebnie przekombinowała ten tom. Zamiast podążać za nurtem fabuły, usilnie próbowała dodać dramatyzmu w niektórych scenach, co wypadło sztucznie. Problemy bohaterów są przerysowane, przez co momentami wypadają wręcz absurdalnie. W dodatku wydarzenia z Czy wspominałem, że cię potrzebuję? w dużej mierze stanowią odbicie pierwszej części, autorka skorzystała z tego samego schematu - na początku próba udawania Eden i Tylera przed sobą nawzajem, że nic nie łączy, potem zbliżanie się do siebie, ale świadomość, że nie mogą być razem, zawirowania w postaci osób trzecich, które prowadzą do wielu nieporozumień i kłopotliwych sytuacji, aż dochodzimy do wielkiego zakończenia, które jest niemal kalką finału Czy wspominałam, że cię kocham? W twórczości Estelle Maskame dostrzegam ogromny potencjał, ale chociaż po pierwszej części chwaliłam ją za innowacyjność, tutaj mamy powtórkę z rozrywki.

Najbardziej rozczarowujący są jednak bohaterowie. Eden zmieniła się nie do poznania - z konkretnej, dociekliwej i bystrej dziewczyny przeistoczyła się w niestabilną emocjonalnie zazdrośnicę, która dba tylko o swoje uczucia. Niejednokrotnie miałam wrażenie, że jako szesnastolatka w Czy wspominałam, że cię kocham? była bardziej dojrzała niż jako osiemnastolatka. Na szczęście autorce udało się nieco ocieplić jej wizerunek w połowie książki, Eden się ogarnęła, jednak jej zachowanie z początku Czy wspominałem, że cię potrzebuję? już do końca kładło się cieniem na jej kolejne decyzje. O wiele lepiej wypada Tyler, do którego nie byłam przekonana po pierwszym tomie DIMILY, a teraz jestem nim po prostu zauroczona! Po rocznym pobycie w Nowym Jorku chłopak złagodniał, chociaż nadal jest szalenie intrygujący i ma w sobie pazur. Jego przemiana jest wyraźna, a jednak zachował w sobie wszystkie cechy, które w nim polubiłam i nie mogę przestać się zachwycać jego nowym, czarującym wcieleniem. Niestety, drugoplanowe postacie gdzieś zlały się z tłem i nie mogę uwierzyć w to, jak bardzo Estelle Maskame zmarnowała ich możliwości. Nie chodzi mi nawet o starych przyjaciół Eden i Tylera, ponieważ już w pierwszym tomie autorka nie popisała się ich kreacją, ale Snake, współlokator Tylera, oraz Emily, jego przyjaciółka z programu, mieli w sobie iskrę i zagadkową przeszłość. Mimo to dosłownie prześlizgują się przez różne sceny. Rozumiem, że w New Adult najważniejsza jest więź łącząca głównych bohaterów, a tym nie można odmówić chemii, jednak bardzo żałuję, że Estelle Maskame nie poprowadziła wątku ich nowych znajomych w lepszy sposób. 

Mimo tych mankamentów, Czy wspominałem, że cię potrzebuję? jest książką jeszcze bardziej intensywną, burzliwą, zmysłową i intymną niż pierwsza część. Nawet po zakończeniu lektury wracałam myślami do moich ulubionych fragmentów i zachwycałam się ich piękną konstrukcją, bo w tej powieści można znaleźć prawdziwe perełki. Tę książkę nie tyle się czyta, co się ją pochłania, w dodatku jest ona w stanie zafundować emocjonalny rollercoaster, po którym ciężko się pozbierać. Momentami było tak słodko (choć w wyważony sposób), że się rozpływałam, innym razem byłam poruszona do głębi poważnymi tematami, które ponownie pojawiły się w Czy wspominałem, że cię potrzebuję? Nie jest to książka jedynie o zakazanej miłości, ale także o przezwyciężaniu własnych słabości, codziennej walce z kompleksami i o sile, którą należy w sobie znaleźć, aby stanąć w obronie własnych uczuć i przekonań.

Czy wspominałem, że cię potrzebuję? to dobra kontynuacja trylogii DIMILY, która kończy się w tak zaskakującym momencie, że można tylko zapłakać i w napięciu czekać na kolejną część. Jeśli macie ochotę na coś lekkiego, ale jednocześnie przejmującego i szokującego, trafiliście na odpowiednią książkę.

6,5/10

Za możliwość przeczytania książki Czy wspominałem, że cię potrzebuję? Estelle Maskame serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria!


Czytaj dalej »

niedziela, 27 grudnia 2015

Czy wspominałam, że cię kocham?, czyli zakazana miłość między przyrodnim rodzeństwem

30
Od dawna nie miałam okazji przeczytać żadnej dobrej książki z gatunku New Adult, dlatego gdy w moje ręce wpadło Czy wspominałam, że cię kocham? Estelle Maskame niemal od razu zabrałam się za lekturę, licząc, że miło spędzę z nią czas. Po jej przeczytaniu mogę z całą pewnością stwierdzić, że mój powrót do książek NA był udany.

Od trzech lat Eden nie miała żadnego kontaktu ze swoim ojcem, który od razu po rozwodzie zostawił ją oraz jej matkę i przeprowadził się na drugi koniec kraju do słonecznej Kalifornii. Teraz jednak, kiedy zaprosił ją na wakacje do siebie do Los Angeles, Eden zdecydowała się spróbować odnowić relacje z ojcem oraz z jego nową rodziną: macochą oraz trójką jej dzieci. W zupełnie nowym otoczeniu dziewczyna odkrywa świat, do którego wcześniej nie przynależała - zaczyna imprezować i łamać zasady, a wszystko to za sprawą Tylera, jej najstarszego przyrodniego brata, i jego paczki. Im więcej czasu z nimi spędza, tym bardziej Eden zaczyna interesować się Tylerem, który również czuje to samo przyciąganie. Łączące ich uczucie jest zakazane. Jak jednak powstrzymać rodzącą się miłość?

Początek nie zapowiadał się błyskotliwie - wszystko kręciło się głównie wokół imprez, alkoholu i damsko-męskich spraw. Na szczęście z czasem autorka zaczęła od tego odchodzić, skupiając się mocniej na relacji Eden i Tylera, która była skomplikowana i fascynująca zarazem. Między tymi dwoma zupełnie różnymi osobowościami da się wyczuć chemię, która początkowo jest subtelna, ale z czasem zaczyna narastać, elektryzując czytelnika. Estelle Maskame wykorzystała znany schemat z powieści z tego gatunku: ona z problemami, on z tajemnicami i trudną przeszłością, w dodatku los przez cały czas rzuca im kłody pod nogi. Jednak ze znanego motywu autorka stworzyła coś nowego i ta innowacyjność sprawiła, że po przeczytaniu Czy wspominałam, że cię kocham? w głowie pozostaje mętlik. Wątek romantyczny został poprowadzony z niezwykłą wręcz naturalnością, niemal mogłam czuć te same sprzeczne emocje co nasi bohaterowie. Książkę nie tyle się czyta, co się ją pochłania, coraz bardziej zagłębiając się w miłość i problemy Eden oraz Tylera, a zakończenie jest ogłuszające i niepodobne do tych, do których czytelnicy gatunku NA przywykli. Podejrzewam, że Estelle Maskame złamała serce wielu osobom, w tym również mnie.

Głównym powodem, dla którego Czy wspominałam, że cię kocham? tak bardzo mi się podobało jest fakt, że zdecydowanie nie jest to książka cukierkowa. Porusza ona wiele trudnych tematów jak zmaganie się z brakiem akceptacji wśród rówieśników z powodu nadwagi, ciężkim rozwodem rodziców, ukazuje również próby radzenia sobie z demonami przeszłości. Ludzie często odwracają wzrok, gdy widzą kogoś z problemami, nie rozmawiają na ten temat, ignorując pierwsze objawy, a potem jest już za późno. W swojej książce Estelle Maskame pokazuje, że życie nie jest takie kolorowe i to odarcie ze złudzeń, brak fałszywej słodyczy sprawia, że uznaję tę pozycję za godną polecenia.

Największym problemem Czy wspominałam, że cię kocham? są bohaterowie. Eden to dziewczyna, którą można by polubić już na wejściu: jest bystra, dociekliwa i spostrzegawcza, nigdy nie odpuszcza. Od zakupów woli przebywanie wśród książek w księgarni, interesują ją ludzie i do tego ma kompleksy na swoim punkcie, co w literaturze skierowanej zarówno do tej młodszej i starszej młodzieży jest ostatnio rzadkością, dlatego Eden wydaje się być prawdziwa. To zwykła dziewczyna, może dlatego tak bardzo przypadła mi do gustu. Mimo to cieniem na moją sympatię do niej kładzie się fakt, że dziewczyna zbyt łatwo ulega presji rówieśniczej. Ten brak asertywności sprawił, że zaczęła zachowywać się nierozsądnie i momentami miałam ochotę porządnie nią potrząsnąć. Pomijając jednak te momenty, Eden mogę zaliczyć do tych ciekawszych bohaterek gatunku NA. Podobnie jest z Tylerem, który nie jest typowym złym chłopcem. Tak naprawdę do tej pory nie jestem pewna, co o nim sądzić, bo tak jak jego nastrój zmienia się zaledwie w ciągu sekundy, tak moje podejście do niego również nie zostało jeszcze sprecyzowane. Były momenty, kiedy Tyler był naprawdę odpychający i nie miałam pojęcia, co takiego Eden w nim widziała, ale kiedy pokazywał swoją łagodniejszą stronę, trudno było za nim nie przepadać. Jedno jest pewne - autorka poprowadziła tę postać bardzo konsekwentnie. Tyler to nie jest chłopak, który na zewnątrz zgrywa dupka, a w środku tak naprawdę jest słodkim kochasiem. Nawet jego spokojniejsza wersja ma w sobie pazur i chyba właśnie za to go lubię. Za prawdziwość, podobnie jak w przypadku Eden. Może nie rozpalił on moich zmysłów, ale był zdecydowanie intrygujący. Niestety, pozostali bohaterowie mocno ucierpieli. Wszystkie drugoplanowe postacie były po prostu słabe i niczego nie wniosły do fabuły, przemykały gdzieś w tle i nie mieliśmy okazji bliżej ich poznać. Wybijała się jedynie Ella, nowa macocha Eden, która jest naprawdę wspaniałą kobietą.

Czy wspominałam, że cię kocham? to książka, przy której wspaniale spędziłam kilka godzin. Zapewniła mi ona nieco odskoczni od rzeczywistości i przeniosła do gorącego Los Angeles, którego klimat zdecydowanie mogłam poczuć. Ta powieść to połączenie burzliwego romantyzmu z twardą, nieprzejednaną rzeczywistością, co sprawia, że czyta się ją z zapartym tchem. Nie mogę się już doczekać dalszych losów Eden i Tylera, które pojawią się 2 marca. Tymczasem gorąca zachęcam Was do lektury Czy wspominałam, że cię kocham?, bo to niezwykle urzekająca historia o zakazanej miłości dostarczająca morza emocji.
6/10
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia