środa, 20 listopada 2019

Łowcy płomienia, czyli powtórka z rozrywki w arabskim wydaniu

Łowcy płomienia to książka, która wzięła mnie trochę z zaskoczenia. Była niezwykle popularna w zagranicznej blogosferze, to jeden z najgorętszych debiutów tego roku, ale nie spodziewałam się, że tak szybko ukaże się w Polsce! A to wszystko zasługa Wydawnictwa NieZwykłe, któremu ostatnio bardzo zaczęłam ufać, jeśli chodzi o wydawanie fantastyki young adult, bo dzięki niemu zapoznałam się z kilkoma naprawdę interesującymi tytułami (jak choćby fenomenalna Magia Cierni). Dzisiaj przychodzę do was z recenzją Łowców płomienia – zapraszam, jeśli jesteście ciekawi, o co tyle szumu!

Zafira jest Łowcą. Aby wykarmić swoich ludzi, przebiera się za mężczyznę i rusza na polowanie do przeklętego lasu Arz. Nasir jest Księciem Śmierci. Zabija każdego, kto ma śmiałość przeciwstawić się jego despotycznemu ojcu – królowi.
Gdyby odkryto, że Zafira jest dziewczyną, nikt nie przyjąłby od niej pomocy. Gdyby Nasir okazał komuś łaskę, jego ojciec wymierzyłby mu brutalną karę.
Oboje są już żywą legendą królestwa Arawiyi – chociaż żadne z nich nie chce nią być.
Szykuje się wojna, a mroczny, magiczny las Arz z każdym dniem się rozrasta, rzucając cień na ziemie królestwa. Gdy Zafira wyrusza na poszukiwania zaginionego artefaktu, który jest w stanie przywrócić magię w jej udręczonym świecie, Nasir także otrzymuje od króla zadanie. Ma odnaleźć ten sam artefakt i zabić Łowcę. Jednak w trakcie ich podróży budzi się starożytne zło – a to, za czym oboje podążają, może stanowić większe zagrożenie, niż są w stanie to sobie wyobrazić.
Opis z LubimyCzytać

Łowcy płomienia to książka bardzo nierówna pod względem tempa i jakości. Wprowadzenie do właściwej historii jest niezwykle długie, ponieważ musiałam czekać aż dwieście stron (czyli prawie połowę książki) na pojawienie się akcji. Autorka daje nam czas na zaznajomienie się z bohaterami – Zafirą oraz Nasirem – którzy są jednocześnie narratorami oraz ze światem inspirowanym arabskimi krajami i wierzeniami, jednak według mnie przedstawiona rzeczywistość oraz sytuacje postaci nie są na tyle skomplikowane czy unikatowe, by potrzebny był tak rozległy, nużący wstęp. Miałam trudności, by przebrnąć przez tę pierwszą część powieści, która po prostu mnie męczyła i nudziła. Jedynie piękny styl pisania autorki, który zachwycił mnie od pierwszej strony i ciekawość, jak rozwinie się dalsza część historii, sprawiły, że nie odłożyłam książki na bok. I całe szczęście, bo po dwusetnej stronie moje odczucia zmieniły się o sto osiemdziesiąt stopni! Kiedy tylko akcja nabrała tempa i nareszcie doszło do wyczekiwanego przeze mnie spotkania, nie mogłam się oderwać od Łowców płomienia, powieść nie tylko w końcu mnie wciągnęła, ale także wreszcie poczułam ten arabski, egzotyczny klimat, który jest zdecydowanie jedną z największych zalet tej pozycji. Miałam wrażenie, jakbym znalazła się w samym środku jednej z historii zaczerpniętej prosto z Baśni Tysiąca i Jednej Nocy, a choć z przyjemnością czytałam o arabskiej kulturze, podziwiając kunsztowny styl pisania autorki, to pędząca do przodu akcja zaabsorbowała mnie bez reszty, sprawiając, że nie miałam chwili na zaczerpnięcie oddechu. Niestety, moja radość nie trwała zbyt długo, bo ostatnich sto stron Łowców płomienia jest tak chaotycznych i pozbawionych logiki, że wciąż się zastanawiam, czy skończyłam czytać właściwą książkę. 

Bohaterowie również bardzo mnie rozczarowali. Zostali nakreśleni bardzo schematycznie, mam wrażenie, jakbym zetknęła się już z Zafirą, Nasirem czy Altairem niezliczoną ilość razy przy okazji innych tytułów. Zafira to typowa bohaterka young adult, która pragnie czegoś więcej, choć sama nie potrafi sprecyzować, co to dokładnie jest, ale choć była stylizowana na silną, waleczną kobietę, dla mnie była tak naprawdę egoistyczną dziewczynką, która nie potrafiła wziąć odpowiedzialności za swoje czyny. Nie potrafiłam zrozumieć kierujących nią pobudek i od początku do końca grała mi na nerwach. O wiele bardziej polubiłam się z Nasirem, choć on jeszcze bardziej wpada w pułapkę schematu – książę, który nie ma kontroli nad własnym losem i zamienia się na rozkaz ojca-tyrana w mordercę oraz bezlitosnego potwora, ale w głębi duszy jest wrażliwy, pełny empatii i nienawidzi tego, kim się stał. Jestem fanką motywu od nienawiści do miłości, ale w przypadku Zafiry i Nasira wątek romantyczny zupełnie mnie do siebie nie przekonał. Altair z kolei to typowy towarzysz księcia; udaje głupszego, bardziej brawurowego i aroganckiego niż jest w rzeczywistości, sypiąc żartami w najmniej odpowiednich momentach, podczas gdy tak naprawdę zbiera informacje, ma mnóstwo szpiegów i za maską przystojnego zawadiaki skrywa poważne plany. Do tej typowej trójki dołącza jeszcze dwójka bohaterów i wspólnie tworzą mało zgraną drużynę, którą łączy kruchy sojusz opierający się o wspólny cel (brzmi znajomo, prawda?). Szczerze mówiąc, żadna z postaci nie wzbudziła we mnie na tyle dużej sympatii, żebym przejmowała się jej losem; było mi zupełnie obojętne, czy ktoś z nich umrze w trakcie heroicznej wyprawy, czy może przeżyje.

Miałam nadzieję, że Łowcy płomienia okażą się niezapomnianą, jedną z najlepszych powieści young adult tego roku, tymczasem jestem mocno rozczarowana lekturą. Widzę potencjał, jaki drzemał w tej historii i zdarzały się naprawdę dobre, intrygujące momenty, podobał mi się arabski klimat, a styl pisania Hafsah Faizal mnie oczarował, jednak to za mało, abym mogła wam polecić tę książkę z czystym sumieniem. Myślę, że jeśli lubicie egzotyczny świat przedstawiony z ciekawą kulturą, motyw od wrogów do kochanków i popularne wątki to Łowcy płomienia mogą wam się spodobać, ale dla mnie było tutaj zbyt dużo odtwórczości, podczas gdy szukałam oryginalnych wrażeń.


Duologia Sands of Arawiya:
Łowcy płomienia // We Free the Stars

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Witaj drogi Czytelniku!
Każde Twoje słowo sprawi mi wiele radości, niezależnie czy są to słowa pochwały, krytyki, obietnica przeczytania recenzowanej książki w przyszłości - wszystko wywoła na mojej twarzy geekowaty uśmiech.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia