Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tijan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tijan. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 lipca 2021

Bennett Mafia, czyli przełamanie mafijnego schematu

0

Rzadko sięgam po książki mafijne, a moje pierwsze spotkanie z Tijan przy okazji Pozwól mi zostać nie było udane, jednak lubię dawać autorom drugie szanse, a opis zaintrygował mnie na tyle, że postanowiłam po nią sięgnąć, korzystając z kolekcji książek dla kobiet dostępnych w księgarni Taniaksiazka.pl 

On jest dla niej ucieleśnieniem wszystkiego, z czym walczyła.
Ona dla niego – jedyną nadzieją na zmianę.
Riley dobrze wiedziała, że jej przyjaciółka Brooke nie pochodzi ze zwyczajnej rodziny. Bennettowie stanowili potężny ród mafijny. Śmierć ojca i najstarszego brata spowodowały, że na jej czele stanął szesnastoletni Kai. Jego magnetyzujące spojrzenie obiecywało tyle samo grozy, co rozkoszy.
Czternaście lat później Riley musi za wszelką cenę unikać kontaktów z Bennettami. Ukrywa się od lat i osiągnęła w tym mistrzostwo. A przynajmniej tak jej się wydaje. Nagle dowiaduje się, że jej dawna przyjaciółka zaginęła. Dwa dni później Kai ponownie zjawia się w życiu Riley. Wiele się zmieniło. Tylko jego spojrzenie pozostało takie samo.

Rzadko sięgam po książki mafijne, jednak Bennett Mafia przyciągnęło mnie obietnicą złamania schematu mafijnego romansu i pod wieloma względami autorka stanęła na wysokości zadania, jeśli chodzi o ucieczkę przed utartą ścieżką, ale jednocześnie mam mieszane uczucia względem całej lektury. Według mnie powieść jest za długa, pojawiły się momenty przestoju, dłużących się monologów, które powodowały znużenie. Spodziewałam się, że ta książka będzie petardą, że na każdym kroku będziemy świadkami szokujących wydarzeń, nagłych zwrotów akcji, intryg i ogromnych emocji, tymczasem fabuła posuwała się do przodu w dość spokojnym tempie. Na początku byłam zafascynowana, głównie z powodu tajemnicy okrywającej Riley, już od pierwszych stron wiedziałam, że nie mamy do czynienia ze standardową główną bohaterką, lecz im bardziej zagłębiałam się w całą historię, tym mniejsze zainteresowanie odczuwałam. Muszę jednak przyznać, że Tijan obrała oryginalny kierunek, pozytywnie mnie zaskakując, chociaż miałam poczucie, że próbowała wprowadzić zbyt wiele różnorodnych wątków i na żadnym ostatecznie się nie skupiła. Myślałam też, że motyw mafijny będzie mocniej zarysowany, ale został on nieco zepchnięty na bok w obliczu wewnętrznych rozterek Riley i szukania Brooke. 

W Bennett Mafia najbardziej zabrakło mi emocji. Sięgałam po tę powieść przekonana, że dostarczy mi ona niesamowitych wrażeń, że nie będę mogła złapać oddechu, bo będę tak bardzo pochłonięta kolejnymi wydarzeniami, ale nie mogłam się wbić w tę historię, nie czułam się związana z bohaterami. Wydawało mi się, że z powodu swojego zajęcia i tego, przez co przeszła, Riley będzie niezwykle silną kobiecą postacią, tymczasem wystarczyło, by Kai pojawił się w pomieszczeniu, a stawała się całkowicie uległa, podporządkowała mu całe swoje życie i wartości, co bardzo mnie rozczarowało. Kai miał niesamowity umysł, to geniusz planujący wydarzenia o kilkanaście kroków do przodu, jednak poza tym nie miał wiele do zaoferowania, był dziwnie pozbawiony charakteru. Nie czułam pomiędzy tą dwójką żadnej chemii, nie uwierzyłam w ich relację i właściwie natychmiastowe przyciąganie oraz zaufanie, to wszystko się ze sobą nie kleiło. 

Bennett Mafia to powieść, którą czytało mi się całkiem przyjemnie, chociaż zdecydowanie nie wbija w fotel. Nie sądzę, żeby została w mojej pamięci na długo, lecz miło spędziłam przy niej czas. Autorka zastosowała kilka wyjątkowych rozwiązań, które zdecydowanie odróżniają tę książkę od innych z motywem mafijnym. Trochę się zawiodłam, ponieważ oczekiwałam pełnej akcji i napięcia historii, bohaterowie mogliby być nieco bardziej wyraziści. Myślę, że czytelnicy mogą zostać pozytywnie zaskoczeni kierunkiem, w jakim podążyła cała fabuła, warto wyrobić sobie samemu opinię na temat tej historii. 

★★★★★★☆☆☆☆

Bennett Mafia otrzymałam z Taniaksiazka.pl, za co bardzo serdecznie dziękuję!

Czytaj dalej »

środa, 10 kwietnia 2019

Pozwól mi zostać, czyli jak nie pisać książek o żałobie nastolatków

0
Początkowo nie planowałam sięgać po Pozwól mi zostać, ale przeczytałam tak wiele pozytywnych recenzji, które opisywały tę pozycję jako piękną, łamiącą serce historię, że nie byłam w stanie trzymać się od niej z daleka, bo uwielbiam podobne powieści. W związku z tym wiązałam z tym tytułem wielkie nadzieje i zabrałam się za jej czytanie praktycznie w chwili, w której dotarła do mnie przesyłka. Do tej pory zastanawiam się, czy czytałam inną książkę niż cała reszta, bo Pozwól mi zostać nie podobało mi się praktycznie w żadnym aspekcie. 

Tej feralnej nocy, kiedy świat Mackenzie całkowicie runął, dziewczyna miała nocować w obcym domu. Przez przypadek trafiła do pokoju Ryana. Powinna od razu odejść, powinna czuć się zażenowana, powinna przeprosić, ale nie zrobiła żadnej z tych rzeczy. Tej nocy zupełnie obcy chłopak sprawił, że czuła się bezpieczna, a jego pokój stał się dla niej jedynym miejscem, gdzie w końcu mogła uspokoić swoje myśli. To właśnie tej nocy, jej siostra bliźniaczka odebrała sobie życie.
Opis z LubimyCzytać

Kiedy sięgałam po Pozwól mi zostać, liczyłam na emocjonalną, dramatyczną i piękną historię, która mnie sponiewiera, wzruszy, przemówi do mojej duszy i złamie mi serce... A zamiast tego dostałam przerysowaną książkę o nastolatkach, których jedynym sensem istnienia wydaje się ciągłe imprezowanie, picie i wszczynanie bezsensownych bójek. Szczerze mówiąc, czytając tę powieść, byłam zażenowana i zastanawiałam się, skąd w głowie autorki wziął się taki obraz młodzieży. Pozwól mi zostać jest właściwie pozbawione treści, fabuły, przesłania, a kiedy już Tijan próbowała wprowadzić jakieś bardziej rozbudowane wątki, wychodziły one zupełnie bezsensownie i aż łapałam się za głowę, bo nie potrafiłam zrozumieć pewnych sytuacji, które były pozbawione nie tylko głębszego znaczenia, ale także logiki. Żałoba została pokazana w naprawdę ciężki, wstrząsający i mroczny sposób, miałam okazję przeczytać sporo książek, w którym główne bohaterki starają się poradzić sobie ze stratą rodzeństwa i mogę powiedzieć, że było to coś nowego, ale ten motyw zupełnie zaginął w jakiś głupich walkach o dominację pomiędzy popularnymi szkolnymi gwiazdeczkami a Mackenzie. Cała książka jest pełna przemocy i wulgaryzmów, przez co czyta się ją z niesmakiem. Dialogi są wymuszone, w ogóle cała treść wypada sztucznie, styl też pozostawia wiele do życzenia, do książki wkradł się straszny chaos.

Dużą rolę w Pozwól mi zostać odgrywa romans pomiędzy Mackenzie a Ryanem i tutaj pojawia się kolejny zgrzyt. Według mnie ich relacja rozwinęła się zbyt szybko, a przy tym była płytka i toksyczna. Rozumiem, że Mac znalazła się w naprawdę ciężkim okresie w swoim życiu i potrzebowała kogoś, na kim mogłaby się oprzeć, ale ich miłość była niezdrowa i przez to trudna do zaakceptowania, w ogóle mnie nie porwała ani w sobie nie rozkochała. Mac to irytująca bohaterka, której nie da się polubić, jest po prostu wredna i nie da się tego do końca wytłumaczyć jej żałobą. Ryan to typowy chłopak z podobnej literatury, po prostu idealny, wymarzony partner, który jest czuły, opiekuńczy, topowy sportowiec i najlepszy uczeń, potrafi zrobić wszystko. Później Tijan starała się nieco pogłębić jego sylwetkę, dodając mu jakąś mroczną stronę, ale według mnie kiepsko to wyszło. W książce przewijają się też inne postaci, lecz nie warto o nich nawet wspominać. Służą głównie jako tło, zajmują się alkoholem, narkotykami i agresywnymi przepychankami. W Pozwól mi zostać były tak naprawdę tylko dwie relacje, które zasługują na uwagę: więź pomiędzy Mac a jej młodszym bratem oraz relacja dziewczyny z matką. Widziałam w tych wątkach naprawdę duży potencjał, ale niestety Tijan dość szybko je porzuciła. 

Pozwól mi zostać miało wywołać u mnie ogromne emocje, a tak naprawdę spowodowało u mnie tylko niechęć. Całość jest przerysowana, sztuczna i momentami pozbawiona sensu, miałam ochotę mocno potrząsnąć główną bohaterką i kazać jej się ogarnąć, bo jej zachowanie było niedopuszczalne, zresztą tyczyły się to praktycznie wszystkich postaci. Jestem niezwykle rozczarowana tą pozycją. Jeżeli podobnie jak ja oczekujecie po tej lekturze wzruszeń, trudnych, ale pięknych chwil i uczuć, które wami do głębi zawładnął, to lepiej nie czytajcie Pozwól mi zostać, bo zawiedziecie się równie mocno co ja. Wiele osób uważa, że zakończenie rzuca zupełnie nowe światło na tę historię, jednak według mnie przez to ostatnie zdanie cała opowieść wypada jeszcze bardziej absurdalnie. Od dawna żadna książka nie wywołała u mnie tak negatywnych odczuć jak Pozwól mi zostać, a szkoda, bo zapowiadała się naprawdę dobrze. Absolutnie nie polecam. 

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia